Wciśnięta pomiędzy Hiszpanię a Francję maleńka Andora to zdecydowanie najbardziej urodziwe mini-państewko, jakie do tej pory odwiedziłam. Latem kusi wędrowców bajecznymi szlakami górskimi, a zimą przyciąga miłośników białego szaleństwa. Niezależnie od pory roku Andora potrafi oczarować swoim krajobrazem. Państwo, którego powierzchnia wynosi 2x mniej niż przeciętnego powiatu w Polsce jest wręcz naszpikowane punktami widokowymi i trasami o różnym stopniu trudności. Przygotowałam listę kilku najlepszych z nich, które warto odwiedzić będąc w Andorze.

Mirador Roc del Quer

Znajdujący się w pobliżu miasteczka Canillo punkt widokowy Roc del Quer jest zdecydowanie moim numerem jeden wśród najpiękniejszych miejsc w Andorze. 20-metrowy podest widać już z leżącej na dole miejscowości, ponieważ jego znaczna część (dokładnie 12 m) jest wysunięta do przodu w stosunku do reszty zabudowy. Biorąc pod uwagę emocje, jakie towarzyszą staniu tuż nad przepaścią, to chodzenie po takim podeście można uznać za atrakcję samą w sobie. Na samym koniuszku siedzi The Ponderer – rzeźba muskularnego mężczyzny, której autorem jest Miguel Ángel González. Największe wrażenie robi jednak fantastyczny widok na doliny Montaup i Valira d’Orient. Można sobie usiąść na jednej z ławek i po prostu w ciszy podziwiać ośnieżone Pireneje.

Jeśli korzystasz z map offline w aplikacji Maps.me to wystarczy, że wpiszesz w wyszukiwarce „Mirador Roc de Quer”, a ona doprowadzi Cię do celu. Jadąc autem powinieneś kierować się cały czas krętą drogą, która prowadzi do góry. Punkt widokowy leży 300 m od małego parkingu.

Dolina Vall d’Incles

Dolina Vall d’Incles to wręcz wymarzone miejsce na długi spacer w pięknych okolicznościach przyrody. Czterokilometrowa droga asfaltowa wzdłuż rzeki Incles prowadzi do punktu, w którym rozwidlają się szlaki do kilku jezior: Siscaró, Cabana Sorda, Isla Juclar i na przełęcz Fontargent. Oprócz parkingu znajduje się tam również schronisko. W zimie ze względu na zalegający śnieg nie było możliwości pokonania tego odcinka samochodem, dlatego najdalej dotarliśmy pieszo do końca doliny. Pomimo że wybraliśmy się tam w styczniu, pogoda była rewelacyjna. Błękitne niebo, intensywne słońce i górzysty, zimowy krajobraz to według mnie idealne warunki do relaksu 😊.

Kolejka linowa TC8 Canillo Grandvalira

Znajdująca się w miejscowości Canillo kolejka linowa startuje z wysokości 1548 m.n.p.m i  wyjeżdża na poziom 2047 m.n.p.m. W ciągu godziny może przewieźć aż 1500 osób! Z kolejki korzystają przede wszystkim miłośnicy sportów zimowych, którzy po wyskoczeniu z gondoli trafiają prosto na przeróżne stoki w największym ośrodku narciarskim w Pirenejach Grandvalira. Mimo że tak naprawdę nigdy nie jeździłam na nartach, to po wjechaniu na górę po raz pierwszy w życiu naprawdę miałam ochotę pośmigać na stoku. Niewątpliwie wpływ na to nagłe pragnienie miała przecudna pogoda i świetne warunki. Nawet jeśli podobnie jak ja nie jesteś miłośnikiem sportów zimowych, to nie rozczarujesz się jazdą kolejką. Rozpościerające się z góry widoki na Pireneje i całą okolicę robią niesamowite wrażenie. Za bilet zapłacisz 12 euro w dwie strony. Naprawdę warto!

Canillo

To spokojna i urocza mieścina, która znajduje się przy głównej drodze prowadzącej do Francji. Zdecydowana większość turystów przyjeżdża tutaj ze względu na znajdujący się w pobliżu ośrodek narciarski, do którego można dotrzeć kolejką linową. Nad miastem góruje wspomniany już punkt widokowy Roc del Quer. Samo miasteczko jest bardzo przyjemne i zadbane.

Andorra la Vella

Stolica księstwa Andory jest znana przede wszystkim ze… sklepów. Państewko traktowane jest jako raj podatkowy, dlatego miłośnicy trunków wysokoprocentowych, papierosów i perfum obrali je sobie jako główny cel zakupowy. Pomimo licznych sklepów z ogromnymi napisami „Duty free”, 20tysięczne miasteczko jest nadal bardzo urokliwe. Dlatego oprócz wizyty w marketach warto po prostu pokręcić się po maleńkiej stolicy i nacieszyć jej swojskim klimatem.

Jeziora Lagos de Tristaina

Kiedy zobaczyłam na TripAdvisorze zdjęcia Lagos de Tristaina, to od razu wiedziałam, że po prostu muszę tam pojechać. Zimą jest to jednak niezwykle trudne ze względu na duże ilości śniegu. Pomimo niezbyt ciekawej, deszczowej pogody postanowiliśmy spróbować dotrzeć najdalej jak to możliwe. Z uwagi na pogarszające się warunki atmosferyczne doszliśmy tylko do miejsca, gdzie znajdował się parking, na którym zostawilibyśmy w lecie auto. Nie byliśmy przygotowani na brodzenie we śniegu po kolana, dlatego zupełnie przemoczeni pojechaliśmy do stolicy. Unosząca się nad górami mgła miała swój niepowtarzalny urok, więc nie żałowaliśmy podjętej próby. Dzięki temu mogliśmy poznać inne oblicze Andory.

Jeżeli masz jakieś pytania dotyczące Andory, to napisz do mnie śmiało tutaj lub wysyłając wiadomość prywatną na mojej stronie na Facebooku 🙂 https://www.facebook.com/globfoterka/

Zachęcam Cię też do śledzenia bloga http://www.globfoterka.pl/ ,  już wkrótce pojawią się również inne teksty z Andory :).

8 komentarzy

  1. Zwiedziłam Andorrę w 1997 roku, ale ponieważ to było morze czasu temu bardzo chciałabym wrócić i zobaczyć co się zmieniło!!!

  2. Mini kraje to najlepsze kraje. Nie ma takiego napuszenia i tych super wielkich narracji narodowych.

  3. Kiedyś spędzałam w górach prawie każde wakacje, teraz patrzac na zdjecia czuję tesknotę. Strasznie daleko 🙂

Napisz komentarz