Bari i Apulia generalnie to idealny region na krótką, włoską podróż. Znajdziesz tu wszystko. Urokliwe miasteczka, spokojne plaże i boskie jedzenie. Wszystko dostępne w bardzo przyzwoitej, można by wręcz napisać budżetowej wersji. Na brak atrakcji też nie będziesz mógł narzekać. To jak, chciałbyś wyrwać się na kilka dni do słonecznej Italii? 🙂 Jeśli tak, to nasz tekst „Bari i Apulia – plan podróży na weekend” z pewnością ułatwi Ci przygotowanie podróży na własną rękę.

Apulia to region znajdujący się w południowo-wschodnich Włoszech, u wybrzeża mórz Adriatyckiego i Jońskiego. Stanowi ona obcas włoskiego „buta”, którego kształt przychodzi na myśl, gdy patrzymy na zarys półwyspu Apenińskiego. Jest to jeden z najcieplejszych obszarów we Włoszech z typowo śródziemnomorskim klimatem. Czyli krótko mówiąc idealne miejsce na naładowanie się solidną dawką słońca i przepysznego jedzenia ;).

Będące stolicą i największym miastem Apulii Bari jest świetnie skomunikowane z resztą regionu, dzięki czemu bez większych problemów można dostać się w inne zakątki okolicy. Do Bari można dolecieć liniami Wizzair z Krakowa, Katowic, Wrocławia, Gdańska i Warszawy. Z kolei Ryanair obsługuje połączenie tylko z Krakowa. Niemniej irlandzka linia zabierze Was do Apulii także z Katowic, jednak nie do Bari, a do miejscowości Brindisi. Ceny biletów w dwie strony zaczynają się od 78 zł! Czyż nie jest to największa zachęta do udania się w podróż? 🙂

Poniżej przedstawiamy plan trzydniowego wypadu, jaki urządziliśmy sobie w maju tego roku. Zdecydowaliśmy się na przemieszczanie się transportem publicznym, który jest niewątpliwie najbardziej przyjazną dla portfela opcją. Apulia jest tak dobrze skomunikowana, że podróż do tego regionu Włoch nie wymaga wynajęcia samochodu. Szczegółowe informacje o połączeniach w pasujących wam dniach i godzinach, wraz możliwością zakupu biletów online znajdziecie na stronie https://www.trenitalia.com/en.html.

Dzień 1

Bari -> Alberobello = 55 km

Na lotnisko im. Karola Wojtyły w Bari przylatujemy z Krakowa w sobotę o godzinie 12:00. Do centrum jedziemy z lotniska autobusem komunikacji miejskiej numer 16  na Piazza Aldo Moro, przy którym znajduje się dworzec kolejowy. Bilety na autobus można kupić u kierowcy (1,50 euro) lub w księgarni na pierwszym piętrze hali odlotów (1 euro). Warto mieć przygotowane monety, dlatego że czasami bywa kłopot z wydaniem reszty z grubszych banknotów.

O 14:10 na dworcu autobusowym Bari Largo Ciaia wsiadamy w autobus linii 10089 do Alberobello (4,30 euro), gdzie docieramy o godzinie 15:35*.

Alberobello słynie z największego zagęszczenia trulli, czyli bardzo charakterystycznych dla regionu, kamiennych domków ze stożkowatymi dachami. Cały taki domek można sobie bez problemu wynająć np. przez Airbnb. Naszym zdaniem to jedyna słuszna opcja noclegu w tym wyjątkowo urokliwym, apulijskim miasteczku 😊. Większość ludzi odwiedza Alberobello tylko na chwilę i wraca z przeświadczeniem, że to zbyt turystyczne i tłoczne miejsce. Wieczorem miasteczko staje się niemal puste, dlatego warto zostać w nim na noc i przespacerować się uliczkami pełnymi urokliwych trulli. Klikając w poniższy baner możecie dostać 100 zł rabatu na pierwszy nocleg zarezerwowany przez Airbnb.

Odbierz 100 zł na pierwszy nocleg Airbnb

Alberobello

Po zameldowaniu się w trulli, ruszamy na popołudniowy spacer po Alberobello, które dostarcza niezliczonej liczby unikalnych kadrów. Dzień można zwieńczyć popijając kieliszek negroamaro – czerwonego wina z apulijskiego szczepu. Polecamy do tego małą winiarnię Paco Wines w jednym z trulli w centrum miasta, której właściciel pozwoli Wam skosztować prawdziwych, lokalnych rarytasów.

*UWAGA: jeżeli wybierzecie tę samą linię, to pamiętajcie, że nie odjeżdża ona z postojów przed poczekalnią, a z przystanku znajdującym się przy Viale Unita d’Italia. Kiedy zorientowaliśmy się, że czekamy już dobre pół godziny w złym miejscu, nasz autobus właśnie odjeżdżał. Na szczęście miła kierowczyni zatrzymała się i wpuściła nas na pokład 😊.

Nasz nocleg w Alberobello: Trulli di Zia Dora.  Musimy jednak przyznać, że nie był to nasz najlepszy nocleg w życiu. Trafiła nam się dość kiepska pogoda, dlatego trochę zmarzliśmy w chłodnym, z założenia nieco piwnicznym trulli.

Dzień 2

Alberobello -> Monopoli = 20 km (przez Martina Franca 46 km)

Wstajemy skoro świt, by zdążyć na autobus do Monopoli o 5:15 (1,80 euro). Dlaczego tak wcześnie? Poruszając się transportem publicznym we Włoszech, trzeba pamiętać, że liczba połączeń w weekendy jest ograniczona. Chcąc więc spędzić cały dzień nad morzem, była to dla nas najlepsza opcja. Po drodze mieliśmy przesiadkę w Martina Franca i zdążyliśmy jeszcze niemal samotnie (ze względu na wczesną porę) przemierzyć uliczki tego historycznego miasta.

O 9:20 wysiadamy w leżącym nad Adriatykiem Monopoli. W mieście znajduje się poprzecinana ciasnymi uliczkami starówka, port wraz z fortyfikacjami oraz kilka małych plaż. Po przywitaniu się z morzem, wznosząc w jego stronę filiżankę espresso kierujemy się na dworzec kolejowy, by odbyć pięciominutową podróż do pobliskiego Polignano a Mare (1,10 euro).

Polignano a Mare

Polignano a Mare to jedna z najsłynniejszych nadmorskich miejscowości w całej Apulii. Jest znana przede wszystkim z malowniczo położonej pomiędzy wapiennymi klifami plaży zwanej Lama Monachile. To dla niej do Polignano ściągają prawdziwe tłumy. Warto dać się zgubić w uliczkach starego miasta czy podejść pod pomnika miejscowego śpiewaka Domenico Modugno.

Przed powrotem do znacznie spokojniejszego Monopoli, zasiadamy w jednej z licznych pizzerii. Całkiem niezłą pizzę zjedliśmy np. w Bella ‘Mbriana. Wybór smaków mają naprawdę imponujący.

Popołudnie spędzamy w Monopoli, na przyjemnej drzemce lub w opcji dla bardziej wytrwałych na poznawaniu okolicznych plaż. Wieczorem udajemy się na kolację. Ponieważ my obchodziliśmy wtedy piątą rocznicę związku wybraliśmy coś specjalnego. Wizyta w restauracji Terrazzamare jest do tej pory naszym najlepszym kulinarnym doświadczeniem. Tak świeżych i wspaniale przyrządzonych ryb i owoców morza nie jedliśmy nigdy wcześniej. Jedzenie było obłędne, a kelner z przyjemnością dzielił się swoją wiedzą na temat lokalnych produktów. ZDECYDOWANIE polecamy! Nie jest to co prawda opcja dla niskobudżetowych podróżników, ale ceny jak za taką jakość wcale nie są wygórowane. My nie żałujemy ani jednego euro wydanego w tej restauracji.

Nasz nocleg w Monopoli: B&B Il Porto Di Ciccia’. Bardzo przyjemny, nowoczesny apartament w centrum starego miasta, dlatego z czystym sumieniem możemy go polecić :).

Dzień 3

Monopoli -> Bari = 45 km

Rano żegnamy Monopoli i jednym z często kursujących pociągów dojeżdżamy w około pół godziny do Bari (3,20 euro).

Największą atrakcją miasta jest jego stara część, która w przeciwieństwie do wielu podobnych we Włoszech, jest nadal zamieszkana i toczy się w niej zwykłe, codzienne życie.

Na starówkę wkraczamy przez Piazza del Ferrarese. Kierując się w lewo dojdziemy do strada Arco Basso, czyli ulicy orecchiette. Orecchhiette to apulijski makaron w kształcie muszelek. Klasyczny przepis nakazuje je podać z sosem brokułowym. Na Arco Basso można podpatrzeć jak orecchiette wyrabiają miejscowe kucharki i oczywiście kupić woreczki świeżej pasty.

W starym mieście trzeba skosztować kolejnego lokalnego specjału, jakim jest focaccia barese z pomidorami i oliwkami. W uliczkach Bari znajdziecie wiele panificio, czyli piekarni, gdzie kupicie focaccię. Jednymi z najbardziej polecanych piekarni o wieloletniej tradycji są Santa Rita i Panificio Fiore.

Na większy posiłek, miłośnikom owoców morza polecamy knajpkę La Tana del Polpo, z ogromną ośmiornicą zwisającą z sufitu 😊.

Wczesnym wieczorem pakujemy się do samolotu i wracamy do Polski.

Inne teksty z Włoch:

Jezioro Como – wymarzona podróż w Europie

Etna w zimie – czy to ma sens?

Jedzenie na Sycylii – tego musisz spróbować!

Lekcja gotowania na Sycylii

23 komentarze

    • Ten kolor wody w kontraście do ciężkich, granatowych chmur bardzo mnie zaskoczył i jednocześnie zahipnotyzował. Wpatrywałam się tak długo, że aż złapał mnie deszcz.

  1. Cena biletu kusi faktycznie, a jak widzę jak tam jest pięknie i jeszcze próbuje sobie wyobrazić, że na żywo jest jeszcze piękniej to w ogóle o mamo, chcę tam być 😍 W dodatku głodna się zrobiłam…

    • Oj ja robię się głodna za każdym razem kiedy widzę pizzę, a co dopiero kiedy przypominam sobie jaka była dobra! 🙂 Włochy to mój kulinarny numer 1 w Europie.

    • Nigdy nie byłam na południu Włoch, a jak widzę jest tam pięknie i urokliwie. Wcale się nie dziwie, że wybraliście nocleg w takim stożkowatym domku. Też bym tak zrobiła. Ja już powoli zapominam jak jeździ się autobusami, bo odkąd podróżujemy z małą to przeważnie decydujemy się na samochód. Może kiedyś (jak podrośnie) wrócimy do lokalnej komunikacji.

  2. Jejku, przymierzam się do Bari już sporo czasu. Bilety są w świetnych cenach ale cały czas wskakuje mi jakiś inny wyjazd. Może w następnym roku się uda. Wrzucam Twój wpis do zakładki podróże, mam nadzieję, że uda mi się powędrować Waszymi śladami. Pozdrawiam!

  3. Pięknie ale chyba tylko na chwilę… Ja uwielbiam góry i ten widok mnie najbardziej cieszy ❤️❤️❤️ aczkolwiek gdybym miała możliwość to bym skorzystała z wycieczki.

  4. Gdy mieszkaliśmy w Szwajcarii, Włochy były naszym ulubionym kierunkiem wakacyjnym, właściwie obowiązkowym kierunkiem. 🙂 A włoskie jedzenie uwielbiam do tego stopnia, że na moje ukochane gnocchi al gorgonzola e rucola potrafiłam specjalnie jechać do Como. 🙂 W regionie Apulia byliśmy kilka razy, lubię tamtejszy klimat, chociaż ja nie jestem obiektywna, bo kocham całe Włochy. 😀

  5. Widzę, że mam kolejne miejsce które chciałabym zobaczyć, więc ten artykuł może mi się przydać. We Włoszech jeszcze nie byłam. ,:)

    • Dziękuję! 🙂 Ja bym z chęcią jeszcze raz pojechała na bardzo niezobowiązującą, krótką wycieczkę z dużą dawką słońca i dobrego jedzenia.

  6. A jak widzisz taką potencjalną trasę w Apulii z małym dzieckiem (do roku). Coś byś dodała / odjęła? : )

    • Jadąc z maluchem myślę, że zrobiłabym sobie bazę noclegową w Monopoli i stamtąd wybrała się na wycieczkę do Polignano a Mare. Alberobello jest unikatowe, ale dojazd komunikacją miejską bywa męczący. Chyba, że zdecydowalibyście się na wynajem auta :). Mimo wszystko Monopoli to najlepszy wybór na urlop z dzieckiem.

Napisz komentarz