Kategoria

Podróże

Kategoria

Którego podróżnika nie rozbudza myśl o odwiedzeniu państwa, które nie istnieje? „Nieistniejące państwo” brzmi absurdalnie, ale jest takie miejsce w Europie. Naddniestrze to wyjątkowa w skali świata kraina absurdów, która wygląda jak żywcem wyjęta z ery Związku Sowieckiego. Wszystkie rządy świata udają, że Naddniestrza nie ma. Mimo tego posiada ono swoje granice, władze, walutę i wiele innych atrybutów państwa. Legendy o Naddniestrzu przywiodły tam także i nas. W tym tekście opowiemy, jak odwiedziliśmy Naddniestrze samochodem. Ziemia zakazana W sieci, w tym na stronach polskiego MSZ, można znaleźć wiele informacji kategorycznie odradzających wizytę w Naddniestrzu. Choć według innych państw jest to część Mołdawii, to na jego terytorium w praktyce nie obowiązują żadne prawa międzynarodowe. Każe nam się zapomnieć o jakiejkolwiek opiece konsularnej i ubezpieczeniu – szczególnie zwiedzając Naddniestrze samochodem. Plagą ma być korupcja, a po wpadnięciu w sidła miejscowych służb stajemy się w pełni zdani na ich łaskę. Pokusa poznania Pridnestrowia…

Tegoroczna majówka była dla mnie szczególna. Udało mi się zrealizować jeden z największych dotychczas podróżniczych planów. Jakiś czas temu postanowiłam odwiedzić wszystkie państwa Europy przed skończeniem 25 lat. I zrobiłam to! 😊 Część pewnie uzna, że takie płytkie i bezsensowne „zaliczanie” niewiele ma wspólnego z prawdziwym podróżowaniem.  Ale mnie nigdy nie zależało na odhaczaniu. Nigdy nie kreowałam się na eksperta, który ZWIEDZIŁ wszystkie kraje, bo na to zabrakłoby mi życia. Zawsze, w miarę możliwości, starałam się jak najlepiej poznać dane miejsce i kulturę. Zanim gdzieś pojechałam, poświęcałam sporo czasu na przygotowanie się i zobaczenie czegoś więcej niż tylko kilku hitowych atrakcji, którymi mogłabym się później pochwalić w internecie. Oczywiście, dogłębne poznanie każdego z kilkudziesięciu państw Europy jest nierealne. Dlatego regularnie wracam do niektórych krajów, za każdym razem odkrywam coś nowego i pewnie nigdy nie uznam, że znam je na wylot. Jestem trochę zlepkiem tych wszystkich miejsc. Chcę pokazać Wam 45…

Jedną z bezsprzecznie największych, o ile nie największą atrakcją Jordanii jest marsjańska pustynia Wadi Rum. Nikt nie pyta więc o to, CZY warto ją zobaczyć, tylko  JAK to zrobić. Własnym, wynajętym samochodem czy z Beduinami na zorganizowanej wycieczce? W poniższym tekście „Pustynia Wadi Rum w Jordanii – samodzielnie czy z biurem?” postaram się przeanalizować wady i zalety obu rozwiązań. Pokażę też jak wygląda noc na pustyni Wadi Rum w beduińskim obozie. Większość podróżników, których znam organizuje wycieczki na własną rękę. Ja też zaliczam się do tej grupy. Najbardziej cenimy sobie wolność i swobodę w samodzielnym przemierzaniu świata. Choć nie zawsze solo eskapady są najlepsze oraz w ogóle możliwe. Czasami zakup zorganizowanej wycieczki na miejscu okazuje się być najsensowniejszym wyborem. Cena jest korzystna, a plan podróży atrakcyjny i dopracowany. Nie ma więc potrzeby na siłę przygotować wszystko samemu, skoro inni mają w tym zakresie większe doświadczenie i możliwości. Zorganizowana wycieczka po…

Najlepszym sposobem na podróżowanie po Jordanii jest wypożyczenie samochodu. Można dzięki temu nie tylko odkryć nieznane zakątki kraju, ale też zaoszczędzić wiele cennego czasu. Planując trasę warto wziąć pod uwagę przejechanie pewnej szczególnej drogi. Jest nią tzw. Droga Królewska, znana po angielsku jako King’s Highway. Starożytny szlak Droga Królewska to prowadzący z północy na południe Jordanii trakt, który wędrowcy przemierzają już od czasów starożytnych – wspomina ją nawet Stary Testament. Współcześnie jest ona oznaczona na mapach jako droga numer 35. Jej łączna długość wynosi 384 kilometry. Biorąc pod uwagę jeszcze fragment szosy numer 47, Drogą Królewską możemy przejechać cały kraj od Akaby, aż po granicę z Syrią. Centralny odcinek Drogi Królewskiej obfituje w zachwycające widoki, i to głównie one skusiły nas na uwzględnienie jej w planie naszej tygodniowej podróży po Jordanii. Rozpoczynając trasę w Akabie, przejechaliśmy Drogą Królewską do Madaby. Znacznie szybszą i wygodniejszą alternatywą byłoby pokonanie tego dystansu drogą…