Kategoria

Podróże

Kategoria

Ogród Majorelle – nietypowa atrakcja Marrakeszu

Marrakesz to jedno z tych miast, w których trudno jest się nudzić. Ma topowe atrakcje, pałace, pulsujący życiem plac, zawiłe uliczki i… ogród. Zupełnie inny niż te, które widziałam do tej pory. Nie lepszy, nie gorszy, po prostu inny. Ciekawy. Poznaj ogród Majorelle. Początki Jardin Majorelle Ogród Majorelle jest dziełem francuskiego artysty malarza, od którego nazwiska wzięła się jego nazwa. Los sprawił, że Jacques Majorelle pewnego dnia trafił do Marrakeszu, który zauroczył go do tego stopnia, że osiedlił się w tym mieście na stałe. Zanim Majorelle stworzył swój ogród, przyczynił się do rozsławienia Marrakeszu i Maroka, wystawiając we Francji swoje obrazy przedstawiające tamtejsze życie. Przez prawie 40 lat na ziemi wokół swojej willi tworzył „katedrę kształtów i kolorów”, wykorzystując do tego rośliny z całego świata. Ogród został publicznie otwarty w 1947 roku. Przez kolejne dekady miejsce to powoli podupadało i być może dziś, by nie istniało gdyby nie zainteresował się…

Jedzenie na Sycylii – tego musisz spróbować!

Z jedzenia łatwo można uczynić główny motyw i źródło przyjemności podczas podróży na Sycylię. Włoska wyspa swoje unikalne tradycje kulinarne zawdzięcza mieszance kultur, które przeplatały się na niej na przestrzeni wieków. Jej walorem są też wyborne produkty, których na próżno szukać w innych miejscach. Jedzenie na Sycylii jest naprawdę wyjątkowe! Arancini Jednym z przysmaków, który spotkacie niemal na każdym kroku na Sycylii są arancini. Ta typowa sycylijska przekąska to pokryte cienką panierką, smażone na głębokim tłuszczu ryżowe kulki z różnymi dodatkami. Arancini występują również często w formie stożków, przypominających nieco gruszki. Najbardziej klasyczne są arancini al ragù z sosem pomidorowym, mięsem mielonym, groszkiem i mieszanką warzyw. Aczkolwiek jeżeli taka wersja nie brzmi dla Was zachęcająco, to zapewniam, że spośród wielu wariantów arancini znajdziecie idealny smak dla siebie. Cena arancini wynosi około 2 euro za sztukę. Nam przypadło do gustu „morskie” arancini z czarnym risotto, miecznikiem i kalmarami (cena: 4 euro),…

Podróż do Indii – 4 rzeczy, które mogą Cię zaskoczyć

Indie to kraj, który wywołuje całą paletę emocji. Jedni latami marzą o tym, by do niego pojechać, drudzy zarzekają się, że nie postawią tam swojej stopy. To jedno z tych miejsc, które albo się kocha, albo nienawidzi. Podróż do Indii była dla nas swego rodzaju przełomem w świecie wojaży. Pierwszym zderzeniem z innym kontynentem, światem i kulturą. Mimo że minęło od niej już prawie cztery lata, to jeszcze żadna podróż nie dorównała jej pod względem ilości wrażeń oraz zaskakujących doświadczeń. Poniżej znajdziecie kilka przykładów zdumiewających sytuacji, których może się spodziewać każdy zachodni turysta przybywający do Indii. Pozowanie do wspólnych zdjęć Już podczas pierwszego wyjścia na ulice Mumbaju (dawniej Bombaju), doświadczyliśmy czegoś zupełnie zadziwiającego. Na placu przed Bramą Indii podeszła do nas dziewczyna z grzeczną, nieśmiałą prośbą o wspólne zdjęcie. Po chwili pojawiła się kolejna osoba z takim samym zamiarem, a po niej następna i następna… Przez trzy tygodnie pobytu w…

Białe wydmy w Mui Ne – odkrywając Wietnam Południowy

Dwa tygodnie obserwowania cen biletów lotniczych w różne, egzotyczne zakątki świata, dziesiątki bombardujących podświadomość wątpliwości i jedna, ostateczna decyzja. Jadę sama do Wietnamu! Do dyspozycji mam 10 dni i choć bardzo bym chciała, nie zdążę dotrzeć do północnych krańców największego kraju Indochin. Zamiast bezpiecznego wariantu zakładającego zrobienie sobie bazy w jednym miejscu, wybieram opcję, dzięki której zobaczę możliwie jak najwięcej. Będę przemieszczać się w tę i we w tę z moim skromnym plecakiem i przewieszonym na szyi aparatem bez którego nie wyobrażam sobie rozpoczęcia podróży. Za swój cel obieram Wietnam Południowy. Interesuje mnie przede wszystkim natura i zapadające w pamięć krajobrazy, dlatego jestem zdeterminowana szukać ich wszędzie gdzie się da. O tym, że w Wietnamie są wydmy (w dodatku o dwóch kolorach!) dowiedziałam się tuż po zakupie biletów, czyli dopiero trzy dni przed wylotem. Nie miałam jednak wątpliwości, że muszę i przede wszystkim chcę je zobaczyć. W Wietnamie bez skutera…