Kategoria

Podróże

Kategoria

Keflavik i Seyðisfjörður – islandzkie miasteczka poza trasą

Nie oszukujmy się. Na Islandię nie leci się po to, żeby zwiedzać miasta. Zresztą nawet Reykjavik – najgęściej zaludniony obszar Islandii, w niczym nie przypomina innych, europejskich stolic. I dobrze, bo wyspa lodu i ognia ma do zaoferowania coś znacznie cenniejszego – naturę. Pomimo tylu odwiedzonych krajów, ja nadal powtarzam, że Islandia jest najpiękniejsza w Europie. W żadnym innym państwie nie znajdzie się tak zróżnicowanego krajobrazu na tak niewielkiej powierzchni. Sceneria diametralnie zmienia się z każdym przejechanym kilometrem i czasami aż trudno uwierzyć, że takie miejsce w ogóle istnieje, w dodatku całkiem blisko nas. Chcąc nie chcąc w trakcie objazdu wyspy dookoła, trafia się w różnego rodzaju miejsca – w tym do mniejszych i większych miasteczek porzuconych gdzieś na pastwę losu w bezlitosnym klimacie. Na próżno szukać tam wykwintnych restauracji, pulsujących życiem barów i sklepików z pamiątkami. Te miasteczka biją ciszą. Tak jakby świat o nich zapomniał. I właśnie to…

Akureyri i chatka św. Mikołaja na północy Islandii

Pomimo że Akureyri zamieszkuje zaledwie kilkanaście tysięcy osób, jest drugim co do wielkości miastem Islandii. Nieoficjalnie (a w niektórych kręgach oficjalnie) nazywane jest islandzką stolicą północy i mogę śmiało przyznać, że bezsprzecznie na to miano zasługuje. Objeżdżając wyspę trasą numer 1 z pewnością warto jest się tam zatrzymać, choćby na kilka godzin. Co warto zobaczyć w Akureyri? W centrum miasta największą uwagę zwraca kościół Akureyrarkirkja. Jeśli wcześniej odwiedziliście Reykjavik i sławetną świątynię Hallgrímskirkja, to budynek sakralny górujący nad Akureyri wyda Wam się bardziej niż znajomy. Kryje się za tym wspólny dla obydwu świątyń, islandzki architekt Guðjón Samúelsson. Pomimo odważnego projektu, wnętrze kościoła może zaskakiwać prostotą i minimalizmem. Samo miasto zyskuje na uroku dzięki całkiem sporemu jak na islandzkie możliwości ogrodowi botanicznemu (wstęp jest bezpłatny). Oświetlony maleńkimi lampkami i ozdobiony uroczymi altankami ogród zaprasza na spokojny, leniwy spacer w otoczeniu przyrody. Gdzie zjeść w Akureyri? Akureyri oprócz miejskiej wersji urokliwej scenerii…

Marokańscy naciągacze, czyli jak oszukuje się w Maroku?

W ciągu ostatnich kilku lat Maroko stało się jednym z topowych kierunków podróży. Pierwsze, bezpośrednie loty low-costowymi liniami lotniczymi Ryanair z Krakowa do Marrakeszu przyczyniły się do wzmocnienia tego fenomenu. Cóż, wcale mnie to nie dziwi. Maroko jest stosunkowo blisko, a mimo wszystko umożliwia pierwsze zetknięcie z Afryką. Dla wielu osób podróż do tego kraju jest jednocześnie równoznaczna z postawieniem stopy na innym kontynencie. Jest egzotycznie, jest tanio i widowiskowo. Od Sahary, przez ikoniczne miasta jak Marrakesz, ośnieżone góry Atlas aż po Atlantyk. Tak, bez wątpienia Maroko to atrakcyjny kraj. Tym bardziej dziwi mnie więc, że pomimo rozwijającej się turystyki, na podróżujących wciąż czyhają tam perfidne, oszukańcze zagrywki i marokańscy naciągacze. Wymuszaniem pieniędzy jeszcze nikt nie zachęcił turystów do ponownego odwiedzenia kraju. Postanowiłam opisać kilka zdarzeń, z którymi zmierzyłam się podczas zimowego, kilkudniowego wypadu do Maroka. Poniżej każdej historii napisałam jak wg mnie najlepiej zachować się w podobnej sytuacji. Niespodziewanie…

Ceny w Dubaju – ile kosztuje podróż do ZEA?

Chyba najwyższy czas rozprawić się z jednym z najczęściej powielanych podróżniczych mitów, który przedstawia Dubaj jako miejsce zarezerwowane jedynie dla snobów z wypchanym pieniędzmi portfelem. Takie, gdzie skazany na niskobudżetowe podróżowanie backpacker nie ma czego szukać. Chcę Ci pokazać, że ten ociekający złotem i luksusem Dubaj może być tańszy od Paryża, Amsterdamu, czy wielu innych miast, do których nie masz oporu jechać w obawie przed wydaniem majątku. Zobacz, jakie są ceny w Dubaju i sam oceń czy faktycznie jest czego się bać. My odwiedziliśmy Dubaj dwukrotnie. Pierwszy raz, kiedy z Polski nie było jeszcze bezpośrednich połączeń w lutym 2015 roku. Polecieliśmy wtedy na tydzień niskobudżetowymi liniami lotniczymi Wizzair. Wylot mieliśmy z Budapesztu i zapłaciliśmy po 615 zł za osobę w obie strony. Teraz podobną cenę można upolować lecąc z Katowic 😊. Drugi raz wpadliśmy do Dubaju na krótki stop w drodze powrotnej z Tanzanii w październiku 2017 roku. Z tego…