Kategoria

Jordania

Kategoria

Morze Martwe w Jordanii to jedno z pierwszych miejsc o których zaczęłam marzyć jeszcze jako dziecko. Wtedy nawet nie przypuszczałam, że w niedalekiej przyszłości zacznę podróżować na dużą skalę i spełnię zdecydowanie śmielsze, z pozoru nierealne marzenia. Ale mimo że odwiedziłam już blisko 60 państw na trzech kontynentach, to Morze Martwe w Jordanii nadal pozostaje w ścisłej czołówce najbardziej imponujących miejsc jakie widziałam. Morze Martwe – największa depresja na świecie Morze Martwe, to tak naprawdę ultra słone, bezodpływowe jezioro wciśnięte między Jordanię, Izrael i Palestynę. Położenie w najgłębszej depresji na świecie czyni go jednocześnie najniższym punktem na Ziemi. Lustro wody znajduje się około 430 m.p.p.m, ale poziom stale się obniża. Morze Martwe kurczy się w zastraszającym tempie, tracąc około 1 metra każdego roku. Czy oznacza to, że zniknie całkowicie z powierzchni Ziemi? Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie dzięki współpracy Jordanii z Izraelem, która ma polegać na transportowaniu wody…

Najlepszym sposobem na podróżowanie po Jordanii jest wypożyczenie samochodu. Można dzięki temu nie tylko odkryć nieznane zakątki kraju, ale też zaoszczędzić wiele cennego czasu. Planując trasę warto wziąć pod uwagę przejechanie pewnej szczególnej drogi. Jest nią tzw. Droga Królewska, znana po angielsku jako King’s Highway. Starożytny szlak Droga Królewska to prowadzący z północy na południe Jordanii trakt, który wędrowcy przemierzają już od czasów starożytnych – wspomina ją nawet Stary Testament. Współcześnie jest ona oznaczona na mapach jako droga numer 35. Jej łączna długość wynosi 384 kilometry. Biorąc pod uwagę jeszcze fragment szosy numer 47, Drogą Królewską możemy przejechać cały kraj od Akaby, aż po granicę z Syrią. Centralny odcinek Drogi Królewskiej obfituje w zachwycające widoki, i to głównie one skusiły nas na uwzględnienie jej w planie naszej tygodniowej podróży po Jordanii. Rozpoczynając trasę w Akabie, przejechaliśmy Drogą Królewską do Madaby. Znacznie szybszą i wygodniejszą alternatywą byłoby pokonanie tego dystansu drogą…

Każdy, kto wybiera się do pustynnej doliny Wadi Rum w Jordanii, chce poznać jej różnorodność i zobaczyć możliwie jak najwięcej spektakularnych miejsc. Większość firm Beduinów organizujących wycieczki, deklaruje, że uczestnicy objazdówki będą mieli wcześniej wpływ na ustalenie trasy zwiedzania. Jednak skąd osoby, które nigdy nie były w tym miejscu, mogą wiedzieć, jakie punkty są warte zobaczenia, a jakie można śmiało pominąć? Z myślą o nich przygotowaliśmy tekst „Wadi Rum w jeden dzień – plan wycieczki”, w którym opisujemy przykładowy plan zwiedzania tego naprawdę niezwykłego miejsca.  Poniższą listę z krótkimi opisami w języku angielskim otrzymaliśmy od firmy, z którą pojechaliśmy na wycieczkę. Przetłumaczyliśmy ją wraz z nazwami na język polski. W planie było 11 punktów, natomiast 2 kolejne zostały dodane przez przewodnika w trakcie jazdy. Przed podróżą do Jordanii nie znaleźliśmy nigdzie takiej kompletnej listy, która pokazałaby co warto zobaczyć w Wadi Rum. Mimo wszystko trochę w ciemno zdecydowaliśmy się na…

Nie jestem zwolenniczką przywożenia z podróży całego wora pamiątek, zwłaszcza tych w typowym rozumieniu. Jednak lubię przed wyjazdem zorientować się, co warto kupić w danym kraju. Pamiątki z Jordanii nie są szczególnie charakterystyczne, ale można wśród nich znaleźć kilka skarbów. W tym tekście prezentuję, co warto przywieźć z Jordanii i gdzie kupować pamiątki. Pocztówki i magnesy w Jordanii Na pierwszy rzut idą najczęściej kupowane w podróży drobiazgi. Jeśli chodzi o pocztówki, to wybór jest dość ograniczony i rozczarowujący. Kartki są kiepskiej jakości, często wyblakłe i rozmazane. Z trudem można wybrać coś względnie ładnego. Inaczej ma się sprawa z magnesami. Oprócz najtańszych magnesów za jednego dinara warto zwrócić uwagę na magnesy-mozaiki z flagą Jordanii. Wyglądają naprawdę ciekawie. Dostępne są też inne flagi, ale kto chciałby przywozić z Bliskiego Wschodu np. flagę Szwecji? 😊. No dobra, gdyby była tańsza, to kupiłabym :P. Taki magnes kosztuje dwa dinary (10,60 zł). Widziałam je w…