Kategoria

Szwecja

Kategoria

Czy warto odwiedzić Laponię jesienią? – 6 powodów za

Na pytanie czy warto odwiedzić Laponię odpowiedź może być tylko jedna. Wszak niewiele jest równie dzikich i urzekająco pięknych zakątków w Europie. Jednak to, kiedy jest najpiękniejsza i w jakim okresie oferuje najwięcej pozostaje już kwestią sporną. Wiele zależy od indywidualnych preferencji, którymi każdy z nas kieruje się podczas wybierania celu i terminu wyjazdu. Jeśli wciąż zastanawiasz się czy warto odwiedzić Laponię to pozwól, że pomogę Ci rozwiać te wątpliwości – zdecydowanie warto. A jeśli zastanawiasz się czy warto odwiedzić Laponię jesienią, to przeczytaj ten tekst. Znajdziesz w nim 6 solidnych argumentów, dzięki którym ta pora roku może okazać się dla Ciebie dla najlepszą :). Zorza polarna Najsilniejsze i najbardziej spektakularne pokazy zorzy polarnej, jakie dane mi było podziwiać w trakcie mieszkania w Laponii miały miejsce właśnie jesienią. Wyjątkowo przejrzyste niebo stwarzało fantastyczne warunki do obserwowania tego zjawiska niemal przez całą noc. Spektakle zaczęły się już końcówką sierpnia i rozpieszczały…

Atoklinten – święta góra Samów

Jest w górach coś niezaprzeczalnie pięknego i kojącego. Jakaś tajemnicza siła, która pcha nas na sam szczyt, pomimo że ciało odmawia już posłuszeństwa i błaga o odrobinę odpoczynku. Góry niezależnie od swojej wysokości hipnotyzują, przyciągają jak najlepszy magnes. Dla mnie nie stanowią celu samego w sobie. To możliwość obcowania z naturą i wędrówkę w ciszy cenię w nich sobie najbardziej. Mieszkałam w szwedzkiej Laponii prawie rok. W ciągu tego czasu zdążyłam dotknąć wielu drzew i wysłuchać opowieści okolicznych ptaków. Zobaczyłam najpiękniejszy spektakl Matki Natury w postaci tańczącej na niebie zorzy polarnej i dywan gwiazd układających się w Drogę Mleczną. Głaskałam renifery i spałam w igloo. I choć podjęłam pewne próby, nie znalazłam jeszcze bazy św. Mikołaja… 😉 Zyskałam jednak coś cenniejszego. Moje miejsce w Laponii. Położona w Szwecji góra Atoklinten znajduje się w niewielkiej odległości od norweskiej granicy. Masyw leży 30 km od Tärnaby, które z roku na rok zyskuje sobie…

Kolorowe piórka symbolem Wielkanocy w Szwecji

Wielkanocna choinka Kwiecień to miesiąc w którym Pani Wiosna nabiera wyraźnej przewagi nad mijającą zimą. Dni stają się coraz dłuższe, na niebie gości piękny błękit z przyjemnie muskającym ciało słońcem, a ziemię przykrywa dywan intensywnie zielonej trawy udekorowanej kwiatami. Uśmiech sam zapala się na twarzy na widok dorodnych żonkili, krokusów i tulipanów, które rozprzestrzeniają się coraz śmielej w naszym otoczeniu. W Szwecji nieodłącznie towarzyszą im bardzo popularne gałązki (najczęściej brzozy) udekorowane kolorowymi piórkami, symbolizującymi nadchodzące święta Wielkanocy. Tak przystrojone drzewko z założenia przypomina nieco bożonarodzeniową choinkę, bez której wiele osób nie wyobraża sobie świąt. Påskris, czyli szwedzkie gałązki wielkanocne, można spotkać wszędzie. Na publicznym deptaku w centrum miasta, w sklepie, czy przed domem. Zakup piórek, pędów, czy całego zestawu nie stanowi najmniejszego problemu, ponieważ oferuje się je zarówno w kwiaciarniach, największych marketach spożywczych typu ICA czy COOP, jak i na małych bazarkach zdominowanych przez starszych sprzedawców. Od biczowania do dekorowania Tradycja…

Folkhögskola, czyli szwedzki uniwersytet ludowy w praktyce

Ubierz się ciepło! – powiedział Curt. ­– Będziecie kilka dobrych godzin na zewnątrz, więc nawet przy 8 stopniach mrozu możesz zmarznąć. Przygotuj się dobrze. Tak, po sześciu miesiącach spędzonych w Laponii na uniwersytecie ludowym (folkhögskola)  wiem już, że 8 stopni na minusie, to taki nieszkodliwy standard. Ostrzeżenie, którym z samego rana raczy mnie mój nauczyciel nie robi więc na mnie większego wrażenia. Ciepłe ubrania, czyli jak ubrać się w Laponii, żeby nie zamarznąć Ok, czas się ubierać i cieszyć się dniem sportu organizowanym przez szkołę. W pierwszej kolejności lecą galoty z wełny merynosów, wełniana koszulka z długim rękawem, grubaśne skarpety, spodnie narciarskie (chociaż na nartach jeździłam raz w życiu) i bluza. Ubieram swoje księżycowe śniegowce, które wg specyfikacji gwarantują komfort cieplny nawet przy -32 stopniach (cudo, nie buty) i puchową kurtkę. Zabieram trzy pary rękawiczek (dosłownie), pakuję termos i wychodzę. Wracam. Oj, chyba założę jeszcze jedną bluzę. Tadaaaam, jestem gotowa. Po jakiejś…