Alkohol w Szwecji

Jakoś tak się przyjęło, że dzisiejsi potomkowie wikingów nie stronią od wysokoprocentowego alkoholu. Pokutuje wręcz stereotyp, że mocne trunki są lekarstwem na ich nieśmiałe usposobienie i depresyjny charakter otoczenia, w którym przyszło im mieszkać. Internet aż pęka w szwach od opinii w stylu „Finowie walą na umór!”, „Szwedzi to straszni pijusi!” czy „Duńczycy mają ogromny problem z alkoholizmem” – a to i tak te łagodniejsze wersje. Podstawą do takich wniosków mogą być chociażby specjalne promy ze Szwecji do Danii, czy krajów nadbałtyckich, na których alkohol leje się niepohamowanymi strumieniami. Głównym celem takiego rejsu jest zaopatrzenie się po dopłynięciu na miejsce w jak największą liczbę wysokoprocentowych trunków, które w Szwecji są znacznie droższe. Tyle ile się da, dosłownie. Mówi się też, że mieszkańcy Kopenhagi nie przepadają za Szwedami, ponieważ ci, mając jedynie most Öresund do pokonania (20 minut jazdy z Malmö), korzystają z mniej restrykcyjnych zasad u sąsiadów i wybierają się do stolicy Danii na alkoholowe zakupy.

Europa liderem

Statystyki jednak w bardzo przejrzysty sposób weryfikują te niepochlebne stereotypy o Skandynawach. Z opublikowanego przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) raportu (dane z 2014 r.) wynika, że Europejczycy mają największą słabość do alkoholu na świecie. Jednak żaden z krajów skandynawskich nie znalazł się w pierwszej dziesiątce na liście tych, w których spożywa się najwięcej alkoholu w przeliczeniu na jednego obywatela. Warto wspomnieć, że Szwecja jest w dodatku pod tym względem najbardziej przykładna i tutaj faktycznie konsumuje się najmniej trunków wysokoprocentowych w porównaniu z sąsiednimi krajami. W dalszym ciągu trzeba jednak pamiętać, że to są jedynie statystyki, które rzucają ogólny obraz na społeczeństwo.

Pociąg do wódki

Tłok w punkcie sprzedaży alkoholu należącego do państwowej sieci monopolowej Systembolaget (o której więcej przeczytasz tutaj), który tworzy się w piątek o godzinie 16 i widok załadowanych po brzegi wózków może budzić lekkie zdziwienie u obcokrajowca. Niektórzy Szwedzi w dodatku sami przyznają, że nie potrafią pić. Zazwyczaj albo unikają alkoholu i w ogóle go nie spożywają, albo piją tak, że nie mogą już wstać. Nie wiem czy jest to kwestia utrudnionego dostępu do wysokoprocentowych trunków, który czyni je zakazanym owocem, niska kultura picia, czy może jeszcze coś innego.

Skąd te ograniczenia?

Prawne restrykcje związane z dostępem do alkoholu mają w Szwecji podłoże historyczne. Wódka dotarła do Szwecji w XV wieku i od razu zrobiła zawrotną karierę na wszystkich szczeblach społeczeństwa. Mimo że już w XVIII wieku król chciał wprowadzić państwowy monopol, to domowa produkcja alkoholu podtrzymywała falę nałogu. W kolejnym stuleciu, kiedy Szwecja była jeszcze ubogim państwem, problem ten stał się jeszcze poważniejszy. Wielu ludzi stało się niezdolnymi do pracy w wyniku alkoholizmu, co miało negatywne skutki dla całej gospodarki. Te doświadczenia sprawiają, że także współcześnie szwedzkie państwo zachowuje ostrożny stosunek do dostępności alkoholu. Systembolaget w kształcie, jaki dziś funkcjonuje został powołany do życia w 1955 roku.

Nie bądź chytrus, daj się napić

Wysokie ceny alkoholu w Szwecji (tutaj dowiesz się dlaczego takie są) skutecznie zniechęcają do większych zakupów w sklepie monopolowym. W artykule „Första hjälpen i vett och etikett – sex enkla tips inför din Sverigevistelse” autorstwa dwóch szwedzkich dziennikarzy: Marii Kapla i Johannesa Ståhlberga można znaleźć 6 prostych wskazówek na temat dobrych manier, które obowiązują w Szwecji. Jedna z nich mówi, żeby po zaproszeniu na imprezę nie zapomnieć o przyniesieniu ze sobą własnej siatki z Systembolaget. Autorzy dodają, że tego typu rada może sugerować, że Szwedzi są sknerusami, ale przecież…  „nawet ci, którzy nie kąpią się w pieniądzach chcą czasami zorganizować imprezę pomimo wysokich cen alkoholu w Szwecji”.

Co i jak dużo piją Szwedzi?

Centralny Związek ds. Informacji na temat Alkoholu i Narkotyków, w skrócie CAN, bada każdego roku zwyczaje alkoholowe Szwedów. Okazuje się, że przeciętny obywatel Szwecji wypił w 2016 roku 346 butelek piwa, co można również przeliczyć na 92 butelki wina, bądź 32 butelki wódki. Daje to 6,5 butelki piwa, lub 1,75 butelki wina wypijanego tygodniowo.

Przyjęto, że:

  1. Jedna butelka wina ma pojemność 750 ml i 13%
  2. Jedna butelka piwa ma pojemność 500 ml i 5,5%
  3. Jedna butelka wódki ma pojemność 700 ml i 40%

Najchętniej wybieranym alkoholem w Szwecji jest wino, którego popularność wzrosła o około 10% w ciągu ostatnich 10 lat. Kolejnym, chętnie konsumowanym produktem jest piwo oraz wódka. Spadek zainteresowania tym ostatnim szacuje się na około 30% w latach 2006-2016.

Jak Szwedzi pozyskują alkohol?

Zdecydowanie najpopularniejszym sposobem na zdobycie alkoholu w Szwecji są zakupy w państwowej sieci monopolowej Systembolaget (o tym szwedzkim wynalazku przeczytasz tutaj). Kolejną możliwością na zaopatrzenie się w trunki wysokoprocentowe jest przywiezienie ich z zagranicy. Niewiele mniej popularne jest spożywanie alkoholu w restauracjach i barach. Kilka procent społeczeństwa wybiera przemyt, własną, domową produkcję lub zakupy przez Internet. Szwedzi często też kupują nielegalnie alkohol od imigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w znacznym stopniu od Polaków.

Ciekawostka:

W Europie istnieje podział na kraje określane „krajami pasa wódki”, „krajami pasa wina” i „krajami pasa piwa”. Wyróżnienie typów alkoholu jest związane z ich historyczną dominacją w danym rejonie. Szwecja oraz Polska należały pierwotnie wyłącznie do pasa wódki, jednak oba kraje z czasem zostały uznane za znajdujące się także w obrębie pasa piwa.

Grafiki zostały pobrane ze strony https://www.systembolaget.se/

Comments

comments

12 komentarzy

  1. Na początku myślałam, że tytuł to tylko metafora a jednak nie 😉 Bardzo ciekawe i rzetelne informacje! Ciekawostka na koniec… zastanawiająca ;P Ciekawe czy sytuacja zmienia się wraz z nowymi pokoleniami? Pozdrawiam!

    • globfoterka Reply

      Dzięki! 🙂 Myślę, że większość ludzi przechodzi swoje alkoholowe etapy. 😛 Zauważ, że whisky czy wino do kolacji zaczyna się zazwyczaj doceniać i konsumować będąc już ciut starszym niż zaraz po ukończeniu pełnoletności. W Polsce na wielu imprezach nadal króluje wódka w przeciwieństwie do Szwecji, gdzie pija się raczej piwo.

  2. Ciekawe, to co tu piszesz. Wiele razy byłam w Szwecji i zaopatrywałam się w winko w Systembolaget, ale szwedzkich statystyk do tej pory nie znałam 🙂

  3. Słyszałam, że w Skandynawii pije się dużo alkoholu, ale myślę, że zawyżają je ludzie mieszkający na północy. Chociaż tam z kolei mogą sobie produkować jakiś własny, nielegalny bimber:)

  4. Za to co dzieje sie na wsiach to masakra. Totalny alkoholizm. Niekoniecznie pedzony.

  5. Szczerze powiem, że zazdroszczę tylu podróży, takiej wiedzy i doświadczeń: wiedza i pasja dosłownie pulsują w twoich tekstach :))

  6. O proszę. Ja jakoś nie kojarzyłam Szwedów z „pijusami” 🙂 Fajny, ciekawy materiał. Co do tendencji, które opisujesz na końcu to rzeczywiście kiedyś Polska była postrzegana jako kraj wódki, bo chyba rzeczywiście piło się jej więcej. A teraz staliśmy się raczej „piwoszami”. Może i słusznie 🙂 Pozdrawiam!

    • globfoterka Reply

      Uff, to znaczy, że ten stereotyp jeszcze nie rozprzestrzenił się tak bardzo jak mi się wydawało. 🙂 Cieszę się, że tekst się spodobał. Pozdrawiam z Laponii! 🙂

  7. Fajny post !
    WolnymKrokiem – mieszkam od 2 lat na północy i jeszcze nie słyszałam aby tutaj pędzli bimber

Napisz komentarz