Szczyt sezonu turystycznego na Islandii przypada na lato. Jednak zimą ta wyjątkowa wyspa również ma wiele do zaoferowania. To właśnie o tej porze roku można m.in. podziwiać zorzę polarną i zwiedzać jaskinie lodowcowe. Także kąpiel w gorących źródłach jest znaczni eprzyjemniejsza, gdy wokół panuje mroźna aura. Brzmi kusząco? Sprawdź jak można spędzić cztery dni na Islandii zimą i zobaczyć najlepsze atrakcje tego kraju.

Wybranie się na Islandię zimą ma jeszcze dwie istotne korzyści – brak tłumów i niższe ceny. W najcieplejszych miesiącach: czerwcu, lipcu oraz sierpniu Islandia przeżywa największe oblężenie. Może to skutecznie odebrać wielu popularnym atrakcjom część ich magii.

Poniższy plan powstał w oparciu o nasz wypad na Islandię z początku grudnia 2019 roku. Dodaliśmy do niego kilka opcjonalnych punktów z myślą o osobach odwiedzających po raz pierwszy krainę lodu i ognia.  Staraliśmy się zawrzeć w nim największe atrakcje Islandii, którymi usiane jest południe kraju. Znajdziecie tutaj m.in. wodospady, lodowce, gorące źródła, plaże oraz warte zobaczenia miejsca w stolicy Islandii. Trasę można dowolnie modyfikować w zależności od indywidualnych preferencji ?. Pamiętajcie, że zima na Islandii potrafi być bardzo nieprzewidywalna, dlatego musicie być przygotowani na nagłe zmiany planów. Więcej o tym piszemy na końcu tekstu.

Plan na cztery dni na Islandii zimą jest do zrealizowania wynajętym samochodem, co jest zdecydowanie najlepszą opcją podróżowania po tym kraju. O kwestii wynajmu auta piszemy więcej w tekście Wynajem auta na Islandii – co warto wiedzieć?

Dzień 1

Lotnisko w Keflaviku -> Blue Lagoon -> Reykjavik = 70 km

Na lotnisku odbieramy samochód i kierujemy się od razu do Blue Lagoon – największego na Islandii kompleksu gorących źródeł. Licznych przyjezdnych nie odstraszają wysokie ceny. Bilet wstępu kosztuje od 50 do nawet ponad 560 euro w zależności od pakietu i pory dnia (wieczorne godziny są tańsze). Na Islandii nie brakuje co prawda gorących źródeł, ale nigdzie indziej nie widziałam tak obłędnej, mleczno-niebieskiej wody, jak właśnie w Blue Lagoon. Oko cieszy też charakterystyczny, islandzki krajobraz otaczający baseny. Pomimo wysokiej ceny jest to świetna opcja dla ludzi, którym zależy na komforcie. Miło jest móc się przebrać, a później wysuszyć w normalnych warunkach. O swoich wrażeniach i o tym, jak dostać się do Blue Lagoon pisałam w tekście Gorące źródła na Islandii – Blue Lagoon vs. Mývatn Nature Baths.

Po wygrzaniu ciała i kuracji błotną maseczką jedziemy do Reykjaviku. W stolicy Islandii oraz okolicach mieszka ponad 60% mieszkańców kraju. Do głównych atrakcji miasta należą: Laugavegur (główna ulica z licznymi sklepami, barami i restauracjami), Hallgrimskirkja (największy na Islandii kościół protestancki o wyjątkowej architekturze), Harpa (równie wyjątkowa w swej formie hala koncertowa) oraz Perlan (muzeum “cudów natury” Islandii z panoramą Reykjaviku). Warto również zajrzeć do centrum zorzy polarnej Aurora Reykjavik, by dowiedzieć się nieco więcej o tym fascynującym zjawisku przed podziwianiem go na prawdziwym niebie. Więcej o tym, co warto zobaczyć w stolicy Islandii piszę w tekście Reykjavik – co warto, gdzie, kiedy i za ile?

Nocujemy w mieście. Atrakcyjną cenowo i sprawdzoną przez nas opcją jest hostel organizacji Hostelling International. Latem skorzystaliśmy jeszcze ze zlokalizowanego obok pola kempingowego.

Blue Lagoon na Islandii

Dzień 2

Reykjavik -> Þingvellir -> Geysir -> Gullfoss -> Hrunalaug -> Seljalandsfoss -> Skogafoss -> Hof = 447 km

Propozycję planu na drugi dzień trzeba dostosować do jego długości. Niestety w grudniu słońce świeci zbyt krótko, by odwiedzić wszystkie miejsca nie i nie narzucić przy tym szaleńczego tempa. Ale już w lutym ma się ponad dwa razy więcej czasu do dyspozycji. Selekcję pozostawiamy Wam.

Do absolutnego must-see na Islandii zaliczają się atrakcje tworzące tzw. Złoty Krąg – Þingvellir, gejzer Strokkur i wodospad Gullfoss. Niech nie zraża Was fakt, że są to najbardziej oblegane przez turystów miejsca na wyspie. Gejzer trzeba po prostu zobaczyć. Zwłaszcza, że jest to jedyne tego typu aktywne zjawisko na Islandii. Na jednym wybuchu na pewno się nie skończy ?. Więcej na temat atrakcji Złotego Kręgu przeczytacie we wpisie Złoty Krąg – brama do Islandii.

Gorące źródła Hrunalaug

W przerwie od zwiedzania, warto wskoczyć do malowniczo położonych pomiędzy wzgórzami gorących źródeł Hrunalaug. Jedyną infrastrukturą przy źródle są dwa otoczone kamiennymi ściankami baseny i  skromna wiata, w której można się rozebrać i zostawić ubrania. Jednocześnie ze źródeł może korzystać maksymalnie 5-6 osób. Opłatę w wysokości 10 USD/EUR za osobę zostawia się w specjalnej skrzyneczce. Ze względu na natłok nie zawsze szanujących to miejsce turystów, właściciele napełniają baseny okresowo. Niestety, zdaje się, że informacja, o tym, kiedy źródła są czynne, a kiedy nie, nie jest nigdzie podawana. Jeżeli traficie na czas, gdy Hrunalaug będzie otwarte, pamiętajcie o tym, by zostawić je w takim samym stanie, jaki zastaliście.

Dalej na wschód kierujemy się drogą numer 1. Zajeżdżamy pod dwa kultowe islandzkie wodospady: Seljalandsfoss i Skogafoss. Zimą nabierają one unikatowego uroku. Nam co prawda bardziej podobały się latem, ze względu na możliwość obejścia ich dookoła, ale otulone śniegiem i lodem również prezentowały się bajkowo. Więcej o samych wodospadach na Islandii napisaliśmy w tekście Najpiękniejsze wodospady na Islandii, które musisz zobaczyć. Przy trasie znajduje się też słynna czarna plaża Reynisfjara. To jedno z naszych TOP 5 na Islandii, które każdemu możemy polecić. Wy też tam zajrzyjcie ?. Zdjęcia i informacje znajdziecie w tekście Czarna plaża Reynisfjara na Islandii i półwysep Dyrhólaey.

Dzień kończymy w miejscowości Hof, gdzie zatrzymujemy się na nocleg znaleziony w serwisie Airbnb. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji skorzystać z tego serwisu, albo chcecie dowiedzieć się, na co warto zwrócić uwagę, to zajrzyjcie do tekstu Wady i zalety Airbnb – jak korzystać i na co uważać? Znajdziecie tam zniżkę w wysokości 100 zł na pierwszą rezerwację noclegu ?.

Gorące źródła Hrunalaug i wodospad Seljalandsfoss

Dzień 3

Hof -> Jokulsarlon -> Kirkjufell -> Olafsvik = 605 km

Rano jedziemy na parking pod lagunę Jökulsárlón. To tutaj potężny lodowiec Vatnajökull spotyka się z Oceanem Atlantyckim. Pierwszym punktem dnia jest wycieczka na oszałamiająco piękne jaskinie lodowcowe. Można je zwiedzać tylko podczas chłodnych miesięcy i m.in. właśnie dla nich warto przyjechać na Islandię zimą. Wycieczkę należy zarezerwować z wyprzedzeniem. Wstęp na teren lodowca bez przewodnika nie jest możliwy. O jaskiniach napiszemy już niedługo osobny tekst.

Po powrocie z lodowca mamy trochę czasu na podziwianie laguny oraz tzw. Diamond Beach usianej bryłami lodu wyrzucanymi na brzeg przez ocean. Zimą okolica wygląda hipnotyzująco! Szczęśliwcy mogą nawet wypatrzyć foki wylegujące się na krach ?. Więcej na temat tego, co koniecznie trzeba tam zobaczyć pisaliśmy w tekście Lodowiec Vatnajökull i jeziora polodowcowe na Islandii.

Następne kilka godzin trzeba spędzić za kółkiem. Nie martwcie się jednak tym, że do celu dojedziecie po zmroku – o to właśnie chodzi :). Wracamy na zachód wyspy, na półwysep Snaefellsnes. To właśnie tam znajduje się kolejny z symboli Islandii, czyli góra Kirkjufell. Jednak to nie ona jest jedynym powodem przebycia tylu kilometrów. Przy odpowiedniej dawce szczęścia, największą gratką będzie podziwianie na niebie zorzy polarnej. Światło Północy zachwyca w każdym miejscu, ale tańcząc na tle Kirkjufell, tworzy naprawdę wyjątkowy i magiczny obraz. Zorza jest zjawiskiem bardzo nieprzewidywalnym, możliwym do zaobserwowania przede wszystkim na czystym niebie. Dlatego jeżeli uda Wam się złapać ją pod Kirkjufell, to będziecie mogli potraktować to doświadczenie jak dar od losu! Więcej o zorzy pisaliśmy w tekstach Zorza polarna – gdzie, kiedy i jak ją zobaczyć? oraz Jak robić zdjęcia zorzy polarnej?

Zauroczeni nocnym spektaklem, zasypiamy w jednym z guesthouse’ów w miejscowości Olafsvik, który znaleźliśmy w serwisie Airbnb.

Jaskinia lodowcowa, plaża Diamond Beach, laguna Jökulsárlón i góra Kirkjufell

Dzień 4

Olafsvik -> Kirkjufell -> Landbrotalaug -> Keflavik = 250 km

Ostatniego dnia zmierzamy już w stronę lotniska. Po drodze jeszcze raz podjeżdżamy pod Kirkjufell, by zobaczyć, jak góra prezentuje się za dnia. Akurat podczas naszej wizyty szalejący wiatr i śnieg skutecznie ją zakryły. Może wy będziecie mieli więcej szczęścia. 🙂

Łapiemy jeszcze chwilę relaksu przy gorących źródłach Landbrotalaug, nazywanych najbardziej romantycznymi na Islandii – choć w tej kategorii wyżej postawilibyśmy Hrunalaug. Otoczone kamieniami, wypełnione ciepłą wodą zagłębienie mieści dwie osoby. Nie ma przy nim żadnej konstrukcji, gdzie można byłoby się przebrać. Rozbieramy się albo w samochodzie około 100 metrów dalej, albo na otwartym powietrzu przy źródełku. O ile samo zdjęcie ubrań nie jest takie trudne, o tyle wyjście z wody i przebiegnięcie krótkiego dystansu do auta może być małym wyzwaniem. ?

Po kąpieli jedziemy prosto na lotnisko w Keflaviku, skąd wylatujemy w drogę powrotną do domu.

Gorące źródła Landbrotalaug

Trudności podróżowania po Islandii zimą

Islandia zimą odkrywa swoje zupełnie inne oblicze. Jednak podróżowanie po wyspie o tej porze roku ma też pewne wady. Należy wziąć je pod uwagę przed podjęciem decyzji o wyjeździe.

Pierwszym ograniczeniem jest krótszy dzień. W grudniu trwa on mniej niż 5 godzin, a jasno zaczyna robić się dopiero około godz. 11:00. Pod koniec stycznia słońce świeci na niebie 7 godzin, a ostatniego dnia lutego już ponad 10 godzin. Z tego powodu lepiej jest wybrać pierwsze miesiące roku na podróż. Krótki dzień oznacza mniej czasu na zwiedzanie i przemieszczanie się. Może to być szczególnie istotne dla osób, które nie czują się komfortowo prowadząc samochód po zmroku.

Pogoda na Islandii z reguły jest wyjątkowo zmienna i nieprzewidywalna, a zimą nabiera to jeszcze większego wymiaru. Potężne wiatry i szalone zamiecie śnieżne potrafią uniemożliwić podróżowanie, o czym sami mieliśmy okazję się przekonać. Dostęp do niektórych atrakcji, szczególnie tych oddalonych od głównych dróg, może być utrudniony. Nie jest to dobry czas na wyjazd, dla osób nie mających doświadczenia w jeździe w trudniejszych, zimowych warunkach.

Cztery dni na Islandii zimą pozwalają doświadczyć najbardziej niesamowitych zjawisk przyrodniczych jakie można znaleźć na wyspie.  Mimo wszystkich niedogodności związanych z podróżowaniem o tej porze roku, warto się tutaj wybrać, bo kraj nabiera wtedy wyjątkowego czaru :).

Tekst: Jacek

Zdjęcia: Emilka

Przeczytaj też inne teksty z Islandii:

Zwierzęta na Islandii – gdzie ich szukać?

Aktualne ceny w Islandii

Akureyri i chatka św. Mikołaja na północy Islandii

19 komentarzy

  1. Jeśli kiedyś wybiorę się do Islandii, raczej będzie to lato ze względu na wszystkie trudności, o których piszesz.

  2. Gratuluję, że pomimo krótkiego dnia przywieźliście z wyjazdu tyle ciekawych fotografii. Wybieram się w tym kierunku w przyszłym roku i szukam informacji na temat latania i filmowania dronem na Islandii. Czy macie może wiedzę na temat zgód i ograniczeń w lataniu dronem?

  3. O Islandii myślę już od jakiegoś czasu, bo pociąga mnie tamtejsza przyroda. Ale chyba jeśli już, to zdecydowałabym się latem 😉

    • To nie jest plan, który w 100% zrealizowaliśmy w trakcie ostatniej podróży, tylko zlepek największych atrakcji tej części Islandii. Stworzyliśmy tę propozycję głównie z myślą o osobach, które pierwszy raz wybierają się na Islandię :). Ale to prawda, mimo wszystko dużo udało nam się zobaczyć nawet w grudniu.

  4. Bardzo podobaja mi się zdjęcia. Nie taka ta zima tam straszna, jak o niej mówią inni. Chyba bym wybrała się w lutym. Bardzo fajny blog

  5. Tam jest pięknie. Chciałabym kiedyś zobaczyć zorzę polarną. Bardzo ciekawy plan wycieczki i chociaż za śniegiem i zimnem nie przepadam to chciałabym to zobaczyć.

Napisz komentarz