W ciągu ostatnich lat niemal wokół wszystkich krajów arabskich nawarstwiło się sporo mylnych wyobrażeń. Bo to inna kultura, bo to godne potępienia traktowanie kobiet, bo to zamachy i wszechobecny terroryzm. Obraz muzułmanina i islamu generalnie jest stale demonizowany w mediach, co wzmacnia niestety rosnącą niechęć do wszystkich państw arabskich i ich mieszkańców. Co najzabawniejsze, te niestworzone, antymuzułmańskie historie opowiadają najczęściej Ci, którzy nigdy w takich krajach nie byli,. Albo odwiedzili Egipt i stali się znawcami tematu ;). Nie powinno zatem dziwić, że pomimo prężnie rozwijającej się turystyki, sporo ludzi wciąż zastanawia się czy Maroko jest bezpieczne. Mam jednak nadzieję, że poniższy tekst rozjaśni Ci obraz tego, jak wygląda bezpieczeństwo w Maroku i uświadomi, że nie warto sugerować się wyłącznie negatywnymi historiami.

Szczepienia przed podróżą do Maroka

Jeśli zastanawiasz się czy trzeba się na coś szczepić przed podróżą do Maroka i jeżeli tak, to na co, to ta informacja na pewno Cię ucieszy. Podróż do Maroka nie wymaga zrobienia żadnych, obowiązkowych szczepień. Nie oznacza to oczywiście, że nie ma ryzyka zachorowania na jakąś chorobę. Bo to istnieje zawsze, niezależnie od kraju, do którego się wybierasz. Zaleca się wykonanie kilku szczepień przeciwko paskudztwom, z jakimi możesz się zetknąć nawet w Polsce. Mowa o tężcu, błonicy i polio, na które jest jedna szczepionka, wirusowym zapaleniu wątroby typu A oraz wirusowym zapaleniu wątroby typu B, znanymi powszechnie jako żółtaczki. Przyjęcie wszystkich dawek będzie chroniło Cię przez całe życie.

Wszystkie, niezbędne informacje i ceny sprawdzisz wpisując w wyszukiwarkę „medycyna podróży” plus nazwę miasta, w którym mieszkasz. Parę stów to chyba niezbyt kosztowna inwestycja w swoje zdrowie, prawda? 😊 Zaleca się również zaszczepienie na dur brzuszny i wściekliznę, ale jest to raczej dla wyjątkowo ostrożnych.

Na co szczególnie uważać w Maroku?

Jak wszędzie, także w Maroku nie brakuje oszustów, którzy będą próbowali wyciągnąć od Ciebie ostatnie pieniądze. Tej kwestii poświęciłam nawet osobny tekst http://www.globfoterka.pl/marokanscy-naciagacze-jak-oszukuje-sie-w-maroku/ Opisałam tam kilka, najczęściej spotykanych sztuczek, które stosują oszuści w Maroku. Trzeba się pilnować zwłaszcza w dużych, turystycznych skupiskach jak Marrakesz, Fez, czy Agadir, bo w mniejszych miejscowościach oszukańcze praktyki nie są tak widoczne. Nie proś nikogo o wskazanie drogi, ani nie pozwól, żeby ktoś sam zaczął Cię prowadzić, bo na koniec będzie oczekiwał za to zapłaty. Zanim coś kupisz, targuj się i nie gódź się na żadne, dodatkowe, ukryte opłaty, nawet jeśli są niewielkie. Nie chodź też samotnie po zmroku do podejrzanych dzielnic i opustoszałych uliczek. Uważaj na siebie, ale nie świruj, jeśli ktoś krzywo na Ciebie popatrzy. Maroko jest stosunkowo bezpieczne i coraz bardziej turystyczne, więc nic strasznego nie powinno się stać.

Czy Maroko jest bezpieczne dla samotnie podróżujących kobiet?

Choć to trochę zaskakujące, na grupach podróżniczych nadal pojawiają się pytania czy blondynka w Maroku może czuć się bezpiecznie. W internecie wciąż krążą historie, o tym jak Arabowie próbowali wymienić jasnowłose Europejki za stado wielbłądów. Nie brakuje też wypowiedzi na forach, w których odradza się podróż do Maroka atrakcyjnym blondynkom. Wg mnie za dużo w tych opiniach dramatyzmu i przesady, niż faktów.  Ok, może jeszcze 10 lat temu widok jasnowłosej Słowianki był dla Marokańczyków czymś niezwykłym i egzotycznym, ale teraz, przy tak rozwiniętej turystyce już chyba na nikim nie robi aż tak piorunującego wrażenia. Podróżowałam m.in. z drobną, niebieskooką blondynką i w żaden sposób nie odczułyśmy niepokojącego traktowania ze strony Marokańczyków.

Uważam, że piękna kobieta będzie przyciągała męskie spojrzenia niezależnie od koloru włosów. Choć w Maroku nie jest to wyraźnie bardziej uporczywe niż w innych krajach arabskich. Czytałam relacje samotnie podróżujących kobiet po Maroku i żadna nie wyraziła się skrajnie negatywnie o tym kraju. Wręcz przeciwnie! Spotkała je ludzka życzliwość i gościnność, której każdy chciałby choć raz zaznać w podróży. Także blondynki, śmiało możecie jechać do Maroka! 😊

Jak ubrać się w Maroku?

Jedną z najbardziej drażliwych kwestii związanych z podróżą do krajów arabskich jest ubiór. Maroko jest pod tym względem dość tolerancyjne, więc nie ma potrzeby zakrywania się od stóp po czubek głowy. Zresztą, chyba w żadnym kraju muzułmańskim nie wymaga się od turystek, że będą w trakcie podróży całkowicie zakamuflowane. Nie oznacza to oczywiście, że skąpy strój, który nikogo nie szokuje na europejskich ulicach, spotka się w Maroku z pełną akceptacją. Raczej mało prawdopodobne jest, że ktoś zwróci uwagę nieodpowiednio ubranej dziewczynie na jej strój, albo co gorsza, będzie w stosunku do niej niemiły, czy nawet agresywny, aczkolwiek można spodziewać się co najmniej niepochlebnych spojrzeń i głupich komentarzy. Uważam, że są pewne granice dobrego smaku i trzeba je mieć  na uwadze niezależnie od miejsca, w którym się przebywa. Choć w pewnych regionach, jak np.  właśnie w państwach arabskich jest to szczególnie ważne.

Pamiętaj, że jakby nie patrzeć, jedziesz do kraju o odmiennej kulturze i powinnaś dostosować się do tamtejszych zasad. Staraj się nikogo nie szokować, ani nie kusić swoim wyglądem. Długa sukienka nie tylko zakryje to, co przyciąga uwagę, ale też uchroni Cię przed bezlitośnie parzącym słońcem 😉.

Co jeść, a czego nie jeść w Maroku?

Tak często wspominana w kontekście krajów arabskich „zemsta Faraona”, brzmi jak najgorsze zaklęcie, którego każdy chciałby uniknąć. Ci, którzy doświadczyli zatrucia pokarmowego i wyniszczającej biegunki w podróży, ostrzegają później wszystkich przed wyjazdem do północnej Afryki lub na Bliski Wschód. Faktycznie tamtejsza flora bakteryjna jest odmienna od naszej i wrażliwy żołądek może źle zareagować nawet na mycie zębów nieprzygotowaną wodą z kranu. Ale tak po prawdzie biegunka potrafi dopaść nas wszędzie, nierzadko w miejscu, w którym w życiu byśmy nie spodziewali się takich dolegliwości. Będąc w Maroku nie żałowałam sobie świeżo wyciskanych soków na placu Jemaa el Fna, tadżina w nieco obskurnym barze i owoców prosto z taczek. Spróbowałam nawet zupy ze ślimaków i żadnych rewolucji żołądkowych nie doświadczyłam.

Co nie zmienia faktu, że odrobina ostrożności jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Jeśli obawiasz się o swoje zdrowie, to zawsze pytaj czy kostki lodu są zrobione z wody butelkowanej, nie jedz owoców prosto z targu i wybieraj sprawdzone miejsca na obiad. Myj często ręce i staraj się nie dotykać zwierząt. Choć jeśli lubisz koty, a widok bezdomniaków nie jest Ci obojętny, to przyjdzie Ci to z trudem.

Bezpieczeństwo w Maroku z perspektywy samotnie podróżujących kobiet

Chciałam, żeby ten tekst był możliwie jak najbardziej obiektywny i poruszał różne kwestie związane z podróżą do Maroka. Moja opinia na temat bezpieczeństwa w tym kraju nie jest odosobniona, dlatego poprosiłam kilka osób, które podróżowały po Maroku o podzielenie się swoimi wrażeniami i doświadczeniami.

Dominika Rybka, członkini grupy na Facebooku „Maroko Polska grupa entuzjastów Królestwa Marokańskiego” pisze:

„Z pozytywnych doświadczeń mogę napisać, że mieszkając w centrum Rabatu wielokrotnie wracałam sama po nocy przez stare miasto i nigdy nie czułam się zagrożona. Podróżowałam sama po całym kraju. Raz, podróżując po północy, zostałam ugoszczona przez marokańską rodzinę przez 3 dni. Zupełnie spontanicznie i bezinteresownie. Na południu kraju Berberowie zapraszali mnie na herbatę, obiad, pomagali znaleźć zakwaterowanie i nie chcieli nic w zamian. Innym razem w zatłoczonym pociągu zaoferowali mi miejsce w przedziale (ścisnęli się, żeby zrobić mi miejsce, bo wszystkie były zajęte). W Ramadanie, w Oukaimeden, nie było co jeść (opuszczony w tym okresie kurort zimowy) i miejscowi dzielili się ze mną jedzeniem.

Z negatywnych, to raz ktoś próbował mnie okraść w pociągu, jak spałam w pustym przedziale. I notoryczne zaczepki na ulicach ze strony mężczyzn w dużych miastach. Na porządku dziennym naciąganie na pieniądze.”

Gabi Wołosz, studentka islamoznawstwa, która spędziła kilka dni u marokańskiej rodziny znalezionej na Couchsurfingu pisze:

„Podczas całego pobytu w Fezie zdarzyły mi się tylko dwie nieprzyjemne sytuacje ze strony ludzi spotkanych na ulicy. Próbowałam zrobić zdjęcie jednego ze straganów i dla lepszego ujęcia klęknęłam na chwile na ziemi. Miałam czarne leginsy, wiec na kolanach osadziło się sporo kurzu. Nagle podbiegł do mnie młody mężczyzna klęknął przede mną i zaczął nachalnie otrzepywać moje leginsy. Momentalnie wszyscy Marokańczycy, którzy znajdowali się w pobliżu stanęli w mojej obronie, zaczęli krzyczeć i złowrogo wymachiwać rękami w jego kierunku. Zanim się obejrzałam, mężczyzna odskoczył ode mnie i zniknął.

Innym razem spacerowałam po medynie w poszukiwaniu nowych ciekawych zaułków. Średnio mi to wychodziło, bo już trzeci raz przechodziłam koło tego samego sklepu ale nie dawałam za wygraną. Nagle zaczepił mnie mężczyzna, jeden ze sprzedawców który widząc, że się zgubiłam koniecznie chciał mi pomóc i zaprowadzić tam, gdzie chcę. Podziękowałam,  ale on nie chciał zostawić mnie w spokoju, szedł za mną i pokrzykiwał, że jestem niewdzięczna, bo on specjalnie dla mnie opuścił swój sklep. W końcu udało mi się go zgubić, a może po prostu odpuścił i wrócił na swój stragan. Ta sytuacja zniechęciła mnie do dalszej samotnej wędrówki.”

Dalej jednak dodaje:

Natrafiłam w Fezie na maleńki odrapany bar, w którym za 30 centów można było zjeść zupę z białej fasoli z tahiną, kuminem i chilli. Usiadłam przy małym stoliku i pochłonęłam swoją porcje. Resztkami chleba wygarniałam właśnie ostatnie krople zupy z talerza, kiedy siedzący naprzeciwko mnie starszy mężczyzna, wziął swoją napoczętą zupę i z uśmiechem, bez pytania wlał polowe swojej porcji do mojej miski. Niegrzecznie byłoby tego nie zjeść, serdecznie dziękując i jednocześnie zaciskając zęby (no bo co z higiena?) jadłam podarowaną mi zupę,  ale wolniej żeby widział, że już jestem syta i żeby broń boże już więcej mi nie dolewał.”

Jeśli chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, albo o coś zapytać, zostaw komentarz lub wyślij prywatną wiadomość na https://www.facebook.com/globfoterka/

Przeczytaj też inne teksty z Maroka:

Ogród Majorelle – nietypowa atrakcja Marrakeszu

Marokańscy naciągacze, czyli jak oszukuje się w Maroku?

Imlil – górska perła Maroka

Ceny w Maroku

8 komentarzy

  1. Myślę, że te opowieści nie brały się kiedyś z niczego i ludzie gdzieś w głębi duszy cały czas się boją, bo wiadomo inny kraj inne obyczaje 😉 nie wiedziałam że na wściekliznę jest szczepionka, tzn owszem wiem że coś rozrzucali dla zwierząt ale myślałam że człowiekowi trudniej się przed tym uchronić 😉

  2. Moi znajomi lecą w listopadzie do Maraka i ciekawa jestem jak będą wspominać wyjazd. bardzo cenne uwagi odnośnie szczepień i zachowań ludzkich 🙂

  3. Ja żadnemu kotu nie odpuszczę głaskania, nawet w Polsce 🙂 Polecam preparat do dezynfekcji rąk dla takich miłośników głaskania, jak ja!

  4. Świetny wpis, zwłaszcza, że rozważam podróż do Maroka w przyszłym roku z koleżanką, czyli dwie blondynki 😉 Żartuję, nie czuję strachu, bo odwiedzałyśmy we 2 także Egipt, Tunezję czy Turcję i nigdy nic nam się nie wydarzyło nie miłego, więc nie sądzę, żeby akurat Maroko było jakieś inne 🙂

  5. Narzeczony był z grupą znajomych obu płci i nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń 🙂

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.