O żadnym kraju nie można powiedzieć, że jest w pełni bezpieczny. Choć są na świecie regiony mniej lub bardziej przyjazne podróżującym. Tajlandia to państwo, które w pewien sposób żyje turystami, więc nie odczuwa się tam większego zagrożenia. Oczywiście takich jest mnóstwo: od kradzieży, oszustw, po pobicia i poważniejsze przestępstwa. Jak w wielu krajach na świecie. Pozostaje jednak pytanie czy Tajlandia jest bezpieczna?

Samotne podróżowanie po Tajlandii

Do Tajlandii wybrałam się sama i również sama po niej podróżowałam. Przemieszczałam się samolotami, autobusami, promami, taksówkami i skuterami.  Byłam w Bangkoku, Parku Narodowym Khao Sok i na wyspach Koh Phangan i Koh Samui. W żadnym z tych miejsc nie odczułam zagrożenia, choć spacerowałam późnymi wieczorami po stolicy i na wyspach. Starałam się oczywiście zachować przy tym odpowiednią dozę ostrożności. Tylko raz poczułam niepokój, gdy dotarło do mnie, że kręcę się po opustoszałych ulicach z całą, dopiero co wymienioną gotówką i wszystkimi dokumentami. Zaraz potem wróciłam się w stronę hostelu, żeby nie kusić losu. Przez wzgląd na to, że podróżowałam sama, często spotykałam się z większą życzliwością i chęcią pomocy ze strony Tajlandczyków.

Najspokojniej czułam się na Koh Phangan. Ta wyspa ma coś kojącego w sobie, a fakt, że hotelowa recepcja z laptopem i innymi przedmiotami była w nocy otwarta i przez nikogo niepilnowana może świadczyć tylko o tym, że naprawdę jest tam bezpiecznie. Życie toczy się w rytmie slow i gdyby nie dudniące dźwięki z wieczornych imprezowni, można byłoby pomyśleć, że jest się gdzieś z dala od turystycznej części Tajlandii. W ciągu całego pobytu, który trwał dwa tygodnie, ani razu nie spotkała mnie jakaś niechęć czy przykrość ze strony ludzi. Jeśli więc ktoś zapytałby mnie czy Tajlandia jest bezpieczna jako kierunek na wakacje, to odpowiedziałabym twierdząco.

Na co szczególnie uważać w Tajlandii?

Niezależnie od tego czy podróżujesz sam, czy w grupie, stosuj zasadę ograniczonego zaufania i licz przede wszystkim na siebie. Zawsze pilnuj swojego bagażu i sprawdzaj dwa razy czy nie zostawiłeś czegoś np. na siedzeniu w taksówce 😉. Jeżeli już jesteśmy przy taxi, to zawsze poproś o włączenie taksometru. Kierowcom, którzy odmawiają zrobienia tego i proponują konkretną cenę po prostu podziękuj. Zabierz ze sobą kłódkę do szafek, ale staraj się nie trzymać w hostelu ważnych dokumentów i wartościowych przedmiotów. Uważaj zwłaszcza na kieszonkowców! W Tajlandii łatwo odwrócić czyjąś uwagę, a wtedy nic nie stoi już na przeszkodzie, żeby ukraść coś cennego. Nie przyjmuj bez żadnej refleksji zaproszenia na drinka od przypadkowych ludzi i nie pij pod żadnym pozorem niczego, co zostało Ci przez kogoś podane. Na dzikich imprezach w Tajlandii łatwo zrobić coś głupiego i skończyć gołym i wesołym 😉.

Ostatnia rzecz na którą chcę zwrócić uwagę, to… król. Tajowie mają małego bzika na punkcie swojego monarchy, więc najlepiej wcale nie zaczynaj tego tematu, a już na pewno nie krytykuj władzy. Pod żadnym pozorem nie ruszaj, ani nie rób niczego głupiego z plakatami i królewskimi „platformami”, które spotyka się na każdym kroku. Za obrazę króla można skończyć w więzieniu, a chyba nikt nie marzy o pobycie w tajskim zakładzie karnym? 😉

Ubezpieczenie przed podróżą do Tajlandii

 Niezależnie dokąd się wybierasz, dobre ubezpieczenie podróżnicze, to absolutna podstawa! Rodzaj i cena polisy mogą być indywidualnie dostosowane pod Twoje potrzeby i sposób w jaki podróżujesz. Możesz wykupić ubezpieczenie na konkretną podróż, albo na cały rok. Ja korzystam obecnie z oferty EURO26, ale słyszałam też wiele dobrego o firmie ERV.

Jeżeli zamierzasz wynająć skuter bez posiadania prawa jazdy na motor, to pamiętaj, że w razie jakiegokolwiek wypadku, większość ubezpieczalni nie pokryje kosztów leczenia. W Tajlandii obowiązuje inne prawo, więc kategoria B nie wystarczy na legalne prowadzenie skutera. W trakcie wypożyczania jednośladu nikt nie poprosi Cię o pokazanie prawa jazdy na kategorię A, ale w razie jakichkolwiek problemów, stłuczki, czy poważniejszego wypadku sam będziesz musiał opłacić horrendalnie wysokie koszty hospitalizacji. Nie wspominając już o mandacie za łamanie prawa. Dobre ubezpieczenie jest też szczególnie ważne w podróży do takich krajów jak Tajlandia ze względu na choroby tropikalne, które tam występują. Nie oszczędzaj więc na zdrowiu i dokładnie sprawdź, co obejmuje ubezpieczenie, którym jesteś zainteresowany. Zwróć też uwagę czy obejmuje koszty transportu w razie poważniejszego wypadku.

Jak ubrać się w Tajlandii?

Zawsze gdy wybieram się w nieco dalsze i bardziej egzotyczne zakątki świata, to zastanawiam się co tak naprawdę powinnam spakować do plecaka, żeby nie urazić czyjejś kultury. Wiedziałam, że Tajlandia jest ultra turystycznym kierunkiem, ale fakt, że niektóre dziewczyny chodzą w skąpych shortach i z wylewającym się dekoltem nie musi oznaczać, że jest to jak najbardziej w porządku. Zrezygnowałam więc z większości krótkich spodenek i zabrałam ubrania, z którymi jeżdżę do innych krajów Azji i Afryki. Biorąc pod uwagę chociażby liczbę świątyń w Tajlandii, najlepiej jest wziąć długie, przewiewne spódnice i sukienki, albo luźne spodnie. Można wtedy bez problemu wszędzie wejść, nie narażając się na niepochlebne spojrzenia.

Ale tak na dobrą sprawę, to do Tajlandii nie trzeba zabierać pełnego plecaka ubrań. Zawsze sceptycznie podchodziłam do rad w stylu „Nie bierz nic! Na miejscu kupisz wszystko za grosze”, ale w Tajlandii naprawdę można kupić lekkie, luźne ciuchy za śmieszne pieniądze. Hitem są spodnie w słoniki, w których chodzi co drugi (nie przesadzając!) turysta bez względu na płeć. Nawet przez chwilę żałowałam, że zabrałam tyle ubrań z Polski. Temat ubioru w Tajlandii nie jest szczególnie kontrowersyjny. Trzeba przyznać, że dzięki tabunom turystów przewalających się przez ten kraj, nie trzeba martwić się, że koszulka na ramiączkach, albo odkryte nogi wzbudzą powszechne oburzenie.

Co jeść, a czego nie jeść w Tajlandii?

Chyba każdy, kto odwiedził Tajlandię, albo miał okazję spróbować jej smaków przyzna mi rację: tajska kuchnia jest świetna! Potrafi być bardzo różnorodna, więc nawet wybredne podniebienie odnajdzie w niej coś dla siebie. Mnie największą przyjemność sprawiało coś, czego zazwyczaj się odradza, a przed czym co najmniej ostrzega. JEDZENIE ULICZNE.  Restauracje w Tajlandii to przeżytek. Prawdziwe życie toczy się na ulicach! I właśnie za to uwielbiam Azję. Tacka soczystego ananasa, albo obłędnie słodkiego mango za kilka złotych w drodze na przystanek? A może świeży kokos otworzony przed chwilą na Twoich oczach? Albo zimna milk green tea na ochłodę za 3 zł? Żaden problem!

No, chyba, że jednak przerażają Cię warunki w jakich jedzenie jest trzymane i przygotowywane. Wiem, że w Europie coś takiego nie miałoby prawa bytu i że trudno przemóc Ci się do jedzenia na środku ulicy. Zaręczam jednak, że w większości przypadków żywność jest świeża i pyszna, nawet jeśli nie zawsze na taką wygląda. Jest to całkiem logiczne, skoro jedzenie schodzi na bieżąco i jest dosłownie przygotowywane na Twoich oczach.

Nie zachęcam Cię oczywiście do próbowania żywności, która już na pierwszy rzut oka wygląda podejrzanie. Zdaj się na swoją intuicję i nie bierz niczego, co budzi Twoje wątpliwości. Zawsze pamiętaj też o podstawowych środkach ostrożności. Pij tylko butelkowaną wodę i jeśli nie jesteś pewny, pytaj o to jak został przygotowany lód. Nie jedz niemytych owoców, myj często ręce.

Apteki i lekarstwa w Tajlandii

Nie musisz zabierać ze sobą siaty leków, ale kilka specyfików zawsze warto mieć przy sobie. Jeżeli czegoś zapomnisz, bez obaw znajdziesz te środki w aptekach. Dodaję ten akapit przede wszystkim dlatego, że sama miałam różne problemy zdrowotne i musiałam odwiedzić kilka aptek w Tajlandii, o czym pisałam więcej tutaj: Tajlandia bez biura podróży – jak to zrobić? We wszystkich posługiwano się bardzo dobrą angielszczyzną, a przed sprzedażą jakichkolwiek leków, prowadzono dość szczegółowy wywiad na temat dolegliwości. Zupełnie nie byłam na to przygotowana, myślałam, że pokażę nazwę infekcji i dostanę odpowiednie leki, dlatego zaskoczyła mnie fachowa obsługa. Wiele preparatów, które u nas sprzedawane są jedynie na receptę, w Tajlandii można kupić normalnie. Ceny są niestety dość wysokie. Za antybiotyk na gardło trzeba było zapłacić minimum 40 zł. Niektóre lekarstwa sprzedawane są na sztuki, albo listki, więc nie ma potrzeby wykupowania całego opakowania.

Apteki są na każdym kroku, zarówno lokalne, jak i międzynarodowe. Najlepsze wrażenie zrobiła na mnie sieć aptek Boots Retail na Khao San Road w Bangkoku, gdzie kupiłam kilka skutecznych specyfików. Jeżeli miewasz raz na jakiś czas jakieś konkretne problemy, np. z powracającą infekcją pęcherza moczowego, to zabierz ze sobą leki z domu. Bagaż nie stanie się od tego nieznośnie ciężki, a unikniesz biegania do apteki w kryzysowej sytuacji. Ja niestety miałam tylko trochę lekarstw i żadnego antybiotyku przy sobie.

Ważne: Jeżeli chcesz zadbać o swoją florę bakteryjną jelit i ustrzec się przed biegunką w trakcie podróży do Tajlandii, to zacznij przyjmować probiotyki na minimum tydzień przed wyjazdem. Konkretne preparaty poleci Ci lekarz medycyny podróży, albo farmaceuta w aptece.

Jakie leki warto zabrać ze sobą do Tajlandii?

1) Coś na gardło – wbrew pozorom gardło jest najbardziej podatne na infekcje w trakcie największych upałów. Wystarczy, że będziesz przebywał w klimatyzowanym pomieszczeniu, napijesz się czegoś lodowatego, czy zjesz loda i już możesz złapać coś paskudnego. Najlepiej mieć coś nawilżającego, np. Fiordę, a na większy ból np. Tantum Verde w aerozolu.

2) Coś przeciwbólowego – Ty sam najlepiej wiesz, co na Ciebie działa. Po długiej podróży i zmianie klimatu często może doskwierać ból głowy. Ja zawsze staram się mieć przy sobie najsilniejszy Ibuprom Sprint Caps, bo w razie nagłego ataku, szybko pomaga uporać mi się z dolegliwościami.

3) Coś na biegunkę – nawet jeśli będziesz niezwykle ostrożny i tak możesz paść ofiarą „zemsty Faraona”. Noś ze sobą Stoperan, albo silniejszy Nifuroksazyd w razie niespodziewanych rewolucji żołądkowych. Ja zazwyczaj stosuję po prostu węgiel leczniczy, bo jest najbardziej naturalny, ale w Tajlandii niestety średnio mi pomógł.

4) Coś nawadniającego – w trakcie upałów nietrudno o odwodnienie. Koniecznie zabierz ze sobą elektrolity. Ja stosowałam Litorsal, a teraz ze względu na smak używam Plusssz Elektrolity. W Indiach przyjmowałam bardzo skuteczny Floridral.

5) Coś na komary – w Tajlandii ryzyko zachorowania na malarię jest małe, ale nie można zapominać o innej, dużo powszechniejszej chorobie jaką jest denga. Noś jasne ubrania i psikaj się dobrym repelentem, np. najsilniejszą Muggą 50%, którą przetestowaliśmy już w kilku krajach, w tym w Tanzanii.

6) Coś do opalania i nawilżania – nawet jeśli nie planujesz wylegiwania się na plaży, nie zapominaj o regularnym smarowaniu się kremami z wysokim filtrem, np. 50. Poparzenie słoneczne jest dość powszechne w trakcie podróży, a ból, który mu towarzyszy jest czasami nie do zniesienia.

Jeśli nadal masz wątpliwości, czy Tajlandia jest bezpieczna, chcesz o coś zapytać, to zostaw komentarz lub wyślij wiadomość na stronie na FB Globfoterka  Zawsze służę pomocą!

Przeczytaj też inne teksty z Tajlandii:

Tajlandia bez biura podróży – jak to zrobić?

Aktualne ceny w Tajlandii + kosztorys 2-tygodniowej podróży na własną rękę

8 komentarzy

  1. Gratuluję odwagi. Nie wiem, czy odważę się kiedyś solo podróżować po egzotycznych krajach.

  2. Bardzo tęsknię za takimi podróżami, kiedy sama decydowałam gdzie się udać, jak, kiedy zmienić plany. Samotne przemierzania ma szczególny rok, mocno uzależniamy się od tej samodzielności w zaspakajaniu ciekawości świata. 🙂

  3. Tajlandia jeszcze przede mną, ale na pewno w końcu się i tam wybiorę 🙂 Super, że wielu rzeczy mogłam się u Ciebie dowiedzieć 🙂

  4. Niebezpieczne w Tajlandii są taksówki, a jeszcze bardziej tuk tuki. W Bangkoku widziałam nawet takie ogłoszenia, żeby nie wsiadać do tych ostatnich. Nie sądzę jednak, żeby to niebezpieczeństwo było jakiekolwiek inne niż finasowe. W każdym razie w ciągu 4 pobytów, jechałam taksówką raptem 3 razy i za każdym razem pojawiały się wyboje przy płaceniu, a nawet poszturchiwania. Poza tym taksówkarze nie znają topografii (lub udają ;). Podobnie z angielskim. Naprawdę polecam raczej skuter, choć może niekoniecznie w Bangkoku ;), który akurat ma świetną komunikację publiczną, więc tutaj nie ma takiej potrzeby.

    • globfoterka Reply

      To ja miałam chyba szczęście, bo korzystałam kilka razy z tradycyjnych taksówek i ciężarówek Songthaew i ani razu nie miałam problemów ani z porozumieniem się, ani z zapłatą.

  5. A czy prawda jest to, ze na tajlandzkich plazach sa takie tlumy , ze ludzie ktorzy robia turystom zdjecia potem je obrabiaja w photoshopie zeby na zdjeciu byla widoczna tylko ta jedna fotografowana osoba bez innych. Taka opinie uslyszalam na YT od pewnej blogerki.
    Marze o Tajlandii ale te wszytskie szczepienia mnie przerazaja, wlasciwie to nie mnie ale mojego meza… a ja bez niego nie pojade.

    • globfoterka Reply

      Ja poleciałam poza sezonem i celowo ominęłam najbardziej oblegane wyspy i atrakcje, dlatego nie widziałam zatłoczonych plaż. Nie zdziwiłabym się jednak, gdyby naprawdę tak było. Moja siostra była na wyspie Krabi w okresie świąt Bożego Narodzenia i nie dało się zrobić zdjęcia bez kilkudziesięciu łódek i wyłaniających się z nich setek ludzi w tle.
      Podróż do Tajlandii nie wymaga żadnych, obowiązkowych szczepień :). Nie ma czego się bać!

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.