Przygotowanie trasy wycieczki po Irlandii było dla nas niemałą zagwozdką. Zielona wyspa oferuje niesamowitą różnorodność krajobrazów, a my mieliśmy zaledwie 3,5 dnia na ich odkrycie. Po przewertowaniu licznych stron, komentarzy i zasięgnięciu kilku porad, udało nam się stworzyć trasę skrojoną na naszą miarę. Nie da się ukryć, że hasło „Irlandia w cztery dni” brzmi jak czyste szaleństwo, ale zawężenie listy „must see” do minimum pozwala zobaczyć najpiękniejsze miejsca tego kraju. My skupiliśmy się przede wszystkim na atrakcjach, których dostarcza Matka Natura.

Nasz ultra intensywny plan podróży do Irlandii był możliwy do zrealizowania tylko pod warunkiem wynajęcia samochodu. Chyba też po raz pierwszy postanowiliśmy nie rezerwować noclegów z wyprzedzeniem. Uznaliśmy, że będziemy ich szukać po drodze, w zależności od tego, do jakiego miejsca uda nam się dojechać danego dnia. Prezentowany poniżej plan podróży do Irlandii obejmuje główne punkty naszej podróży oraz odległości, które pokonywaliśmy każdego dnia. Dokładne atrakcje w poszczególnych regionach, np. Ring of Kerry, Connemara, czy góry Wicklow opiszemy w osobnych tekstach.

Gotowi na przedłużony weekend pełen wrażeń? No to ruszamy!

Dzień 1 – park narodowy Wicklow i Glendalough

Lotnisko w Dublinie -> Glendalough = 70 km

Glendalough -> Ring of Kerry = ok. 350 km

Pierwsze kroki na irlandzkiej ziemi stawiamy na lotnisku w Dublinie przed godz. 10:00. Żwawym krokiem udajemy się najpierw do biura wypożyczalni samochodów, załatwiamy formalności i busikiem jedziemy na parking odebrać auto.

Pierwszym punktem na trasie jest Wicklow Mountains National Park. To położony najbliżej Dublina park narodowy w Irlandii, a co za tym idzie – doskonałe miejsce na weekendowy wypad ze stolicy. W pierwszej kolejności kierujemy się na punkt widokowy nad jeziorem Lough Tay przejeżdżając trasą Sally Gap.

Po około 30 minutach dojeżdżamy do średniowiecznej osady Glendalough. Znajdują się w niej pozostałości terenu klasztornego założonego w 6 w.n.e. więc miłośnicy starych, klimatycznych ruin na pewno polubią to miejsce.

W Glendalough znajdują się także szlaki spacerowe wokół dwóch pobliskich jezior.

Po zwiedzaniu ruszamy w trasę na drugi koniec Irlandii. Nocujemy w okolicach Ring of Kerry, np. w okolicy miejscowości Kenmare lub Killorglin.

Jezioro Lough Tay, nazywane również jeziorem Guinness’a

Upper Lake w Glendalough

Dzień 2 – Ring of Kerry i klify Moheru

Ring of Kerry (ok. 150 km) -> klify Moheru = ok. 230 km

Ring of Kerry to trasa prowadząca wokół półwyspu Iveragh. Nazywana jest przede wszystkim Irlandią w pigułce. Jej objazd zaczęliśmy od północnej strony.

Kierujemy się na wyspę Valentia, która oprócz ciekawej historii związanej z komunikacją transatlantycką oferuje co najmniej kilka atrakcyjnych punktów widokowych. Po drodze na wyspę można się zatrzymać na przykład w urokliwym miasteczku Caherciveen lub wracając z niej przekąsić coś jednej z nadbrzeżnych knajpek w Portmagee.

Jadąc dalej Ring of Kerry nie możemy pominąć spektakularnych klifów Kerry. Wstęp kosztuje raptem 4 euro. Zapewniamy, że warto tu zajrzeć!

Chcąc złapać jeszcze trochę słońca (jeżeli pogoda dopisuje) kierujemy się na… plażę! Po niecałej godzinie drogi z klifów trafiamy na nieco ukrytą plażę Derrynane, żeby zażyć błogiego relaksu.

W tym momencie zaczynamy drogę powrotną wzdłuż południowego wybrzeża półwyspu. W zależności od czasu można się zatrzymać również w parku narodowym Killarney ze słynnym zamkiem Ross.

Na koniec dnia czeka nas gratka. Gnamy na północ do majestatycznych klifów Moheru – najsłynniejszej atrakcji Irlandii. Zdążamy na zachód słońca! Chyba nie ma lepszych okoliczności, żeby podziwiać to monumentalne, skalne wybrzeże oceanu.

Nocujemy gdzieś w pobliżu klifów, np. w miejscowości Lahinch.

Punkt widokowy na wyspie Valentia w Ring of Kerry

Klify Kerry

Plaża Derrynane

Klify Moheru

Dzień 3 – Connemara i Galway

Klify Moheru -> Galway = 75 km

Galway -> Connemara -> Galway = ok. 200 km

Uff, jest intensywnie, ale wstajemy rano bez marudzenia i jedziemy dalej. Chcemy poznać Connemarę – region, o którym słyszeliśmy, że to „Bieszczady Irlandii”. Lepszej rekomendacji nie mogliśmy otrzymać.

Mijając Galway jedziemy na zachód w stronę miejscowości Clifden. Po drodze zatrzymujemy się przy Pine Tree Island, która jest obiektem licznych fotografii z Connemary. Za Clifden jedziemy jeszcze kawałek dalej i objeżdżamy wokół mały półwysep z punktem widokowym po drodze. Przy odrobinie szczęścia można również zobaczyć kuca Connemara. Kontynuujemy objazd wybrzeża i trafiamy na drogę prowadzącą na wyspę Omey. Myśleliśmy, że dojedziemy na nią mostem, tymczasem jest to droga wytyczona na piaszczystym brzegu (zapewne okresowo podtapianym), przy której są nawet znaki!

Robimy kolejne małe kółko i jedziemy do Letterfrack. Znajduje się tam przede wszystkim centrum parku narodowego Connemara. Można się tam zatrzymać i udać na krótki, relaksujący spacer po pobliskich wzgórzach, na którym nie zabraknie także panoram okolicy.

Kawałek dalej docieramy do najsłynniejszej budowli Connemary – Kylemore Abbey – klasztoru wraz z ogrodem prowadzonego przez siostry Benedyktynki.

Wracamy do Galway racząc się po drodze krajobrazami. Po zameldowaniu się w miejscu noclegowym, ruszamy na solidny posiłek po długim dniu, np. do John Keogh’s Gastropub oraz pintę Guinnessa w jednym z niezliczonych pubów, np. Tig Coili. Odwiedziliśmy obydwa miejsca, więc z czystym sumieniem możemy je polecić.

Pine Tree Island w Connemarze

Spacer po Parku Narodowym Connemara

Pinta Guinness’a w Galway

Dzień 4 – Dublin

Galway -> Dublin = 210 km

Rano ruszamy autostradą z Galway do Dublina. Drogę pokonujemy w nieco ponad dwie godziny (trzeba liczyć się z korkami przed samym Dublinem, więc czas może się wydłużyć).

My mieliśmy nasz samolot powrotny po godz. 16:00, więc na stolicę zostało nam tylko kilka godzin. Jedną z opcji jest zwiedzanie browaru Guinnessa z degustacją w programie. Drugi wariant zakłada spacer po mieście, który pozwala zobaczyć najlepsze atrakcje Dublina. Koniecznie trzeba odwiedzić m.in. najstarszy uniwersytet w Irlandii, czyli Trinity College, słynną, imprezową dzielnicę – Temple Bar, most Samuela Becketta w kształcie harfy, pomnik i dom Oscara Wilde’a. Po narzuceniu sobie szybkiego tempa uda się też wygospodarować chwilę relaksu przy pincie Guinnessa w jednym z najstarszych pubów w Dublinie.

Imprezowe Temple Bar w Dublinie

Most Samuela Becketta w kształcie harfy

Irlandia w cztery dni – plan podróży 

Cała trasa wynosi 1240 kilometrów. Mapkę z zaznaczonymi punktami znajdziecie poniżej. Przy takiej intensywności dobrze jest, by w ekipie było dwóch kierowców, choć jeden wytrzymały też da radę. Mimo tego, że sporo czasu spędziliśmy w samochodzie – nie żałujemy, bo mogliśmy poznać różne oblicza Irlandii, a nie tylko Dublin i okolice. Zielona Wyspa w trasie jest wyjątkowo urokliwa i można poczuć jej słynny, sielski klimat.

Tekst: Jacek

Zdjęcia: Emilka

Spodobał Ci się ten tekst? Uważasz, że jest pomocny? Zostaw proszę jakiś ślad po sobie :). Sprawisz nam tym radość i dasz motywację do dalszych działań nad blogiem.

25 komentarzy

  1. Od kilku lat mieszkam w Irlandii, ale północnej. Niesamowicie malowniczy i uroczy kraj, pełen przepięknych krajobrazów zapierających dech w piersiach. Posiada mnóstwo cudnych, niezadeptanych ścieżek i dziewiczych miejsc. Obecnie robimy trasę Gry O Tron. W tamtej Irlandii jeszcze nie byłam, ale to kwestia czasu…

    • globfoterka Reply

      To zależy co się lubi, ale już w kwietniu/maju jest przyjemnie i wiosennie. Najlepsze miesiące tak ogólnikowo patrząc, to okres lata i wczesnej jesieni. Pogoda na Irlandii jest kapryśna, więc żadna pora roku nie daje gwarancji na dobre warunki.

  2. Piękna Irlandia! Najbardziej zainteresowała mnie plaża i klify:) na szczęście mam tanie loty z Wrocławia do Dublina więc będę polować na tanie bilety

    • globfoterka Reply

      Faktycznie z Wrocławia można upolować tanie bilety do Irlandii :). I zdecydowanie warto wydać te pieniądze, by przenieść się na kilka dni na Zieloną Wyspę!

    • polecam i tak jak w Londynie Ryanair lata do lotniska podmiejskiego, tak w Dublinie wszystko na DUB 10 km od miasta. Transport też jest mega wygodny

  3. Rany! Jakie te klify robią niewiarygodnie wrażenie! Cudo! Właśnie dla nich koniecznie muszę tam pojechać.

    • Mam znajomych, którzy tam mieszkają. Może nie podróżują tyle co Ty ale wspomnienia też mają piękne 😊

      • Mam znajomych, którzy tam mieszkają. Może nie podróżują tyle co Ty ale wspomnienia też mają piękne 😊

    • globfoterka Reply

      Oj robią :). Właśnie przez klify zamarzyła mi się Irlandia!

  4. Cenię bardzo takie wpisy, nie dość, że trochę wspomnień, pięknych zdjęć, to jeszcze podpowiedź w postaci gotowego planu zwiedzania. Nawet, jeśli ktoś miałby potrzebę lekko go zmodyfikować, to ma punkt wyjścia.

    • globfoterka Reply

      Dziękujemy! Musieliśmy się bardzo nagimnastykować, żeby stworzyć ten plan, dlatego chcieliśmy oszczędzić innym takiego zachodu.

  5. Bardzo ciekawy wpis, przepiękne zdjęci! Nie byłam nigdy w Irlandii, jednak Twój wpis jest bardzo, bardzo zachęcający…no i piwko na koniec 😉

    • globfoterka Reply

      Dziękujemy :). Nas Irlandia tak kusiła i kusiła, że w końcu się tam wybraliśmy.

  6. Mieszkałam w Irlandii przez kilka lat i mam wrażenie, że to i tak niewystarczająca ilość czasu, żeby wszystko zobaczyć:) ale Wy chyba wycisnęliście wszystko co się da przez 3,5 dnia.

    • globfoterka Reply

      To nie ulega najmniejszej wątpliwości. Nawet przez 2 tygodnie nie dałoby się w Irlandii znudzić.

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.