Wielkanocna choinka

Kwiecień to miesiąc w którym Pani Wiosna nabiera wyraźnej przewagi nad mijającą zimą. Dni stają się coraz dłuższe, na niebie gości piękny błękit z przyjemnie muskającym ciało słońcem, a ziemię przykrywa dywan intensywnie zielonej trawy udekorowanej kwiatami. Uśmiech sam zapala się na twarzy na widok dorodnych żonkili, krokusów i tulipanów, które rozprzestrzeniają się coraz śmielej w naszym otoczeniu. W Szwecji nieodłącznie towarzyszą im bardzo popularne gałązki (najczęściej brzozy) udekorowane kolorowymi piórkami, symbolizującymi nadchodzące święta Wielkanocy. Tak przystrojone drzewko z założenia przypomina nieco bożonarodzeniową choinkę, bez której wiele osób nie wyobraża sobie świąt. Påskris, czyli szwedzkie gałązki wielkanocne, można spotkać wszędzie. Na publicznym deptaku w centrum miasta, w sklepie, czy przed domem. Zakup piórek, pędów, czy całego zestawu nie stanowi najmniejszego problemu, ponieważ oferuje się je zarówno w kwiaciarniach, największych marketach spożywczych typu ICA czy COOP, jak i na małych bazarkach zdominowanych przez starszych sprzedawców.

Od biczowania do dekorowania

Tradycja wielkanocnych gałązek oprócz religijnego charakteru, ma też praktyczne znaczenie. Pączki na wstawionych do wody pędach zaczynają po pewnym czasie się otwierać i wypuszczać zielone listki, co wprowadza do domu świeży powiew wiosny. Cieszy to zwłaszcza dlatego, że roślinność o tej porze roku dopiero budzi się do życia. W XVII w. panował w Szwecji obyczaj, który w Wielki Piątek nakazywał głowie rodziny biczowanie (bardziej symboliczne, niż surowe) pozostałych jej członków pędami drzew na pamiątkę cierpienia Jezusa ukrzyżowanego właśnie w ten dzień. Taką praktykę uważano dodatkowo za przynoszącą szczęście i pobudzającą do… życia :D. Zaledwie stulecie później, w XVIII wieku, zwyczaj ewoluował w zabawę, w której to dzieci w ramach pobudki smagały swoich rodziców młodymi gałązkami. Z czasem zaczęto je dodatkowo przystrajać papierowymi kwiatami i kolorowymi tasiemkami, rezygnując z pierwotnego zwyczaju biczowania. Delikatne i barwne piórka będące aktualnie nieodłącznym symbolem Wielkanocy w Szwecji pojawiły się w kraju stosunkowo niedawno, bo w latach 30.- XIX wieku. Przyjęły się za to znakomicie, wpisując się poniekąd w wiosenny krajobraz ojczyzny Ikei.

NIE dla kolorowych piór!

Wszystko było pięknie do czasu aż gdy w 2009 roku wybuchł wielki skandal związany z nie tak zupełnie niewinnymi i radosnymi piórkami. Program telewizyjny Kalla Fakta (pol. zimne fakty) opublikował szokujący dla Szwedów materiał, w którym wyszło na jaw, że tak chętnie wykorzystywane ozdoby pochodzą w rzeczywistości z żywych zwierząt. Dyskusja odbiła się szerokim echem w kraju, a jej konsekwencje odczuwalne są do dziś. Niemal wszystkie znane gazety, a przede wszystkim największa, szwedzka organizacja broniąca praw zwierząt Djurens Rätt poruszyły tę kwestię na forum publicznym. Organizacja prowadziła nawet specjalne kampanie, które miały wpłynąć na władze w szwedzkich miastach i skłonić je do użycia dekoracji przyjaznych zwierzętom. To z kolei sprawiło, że wiele osób, a także całych gmin całkowicie zrezygnowało z dekorowania gałązek popularnymi ozdobami. W zeszłym roku miejscowości takie jak Lund, Helsingborg, czy Luleå postanowiły nie ozdabiać przestrzeni miejskiej piórami. Statystyki prowadzone przez Djurens Rätt dowiodły, że ponad 40 (spośród 290) szwedzkich gmin zdecydowało się zrezygnować z dekoracji zwierzęcymi produktami podczas tegorocznych świąt wielkanocnych.

Mroczne pochodzenie szwedzkich ozdób wielkanocnych

Twórcy programu udowodnili, że pióra pochodzą z hodowanych w Stanach Zjednoczonych indyków. Stamtąd wysyłane są najczęściej do Chin gdzie się je oczyszcza i farbuje za pomocą różnych chemikaliów. Największym i najbardziej kontrowersyjnym problemem w całej aferze był fakt, że pióra wyrywano z żywych ptaków, co sprawiało im niewyobrażalny ból. Coś, czego Szwedzi absolutnie nie mogli zaakceptować. Obecnie, największe sieci sklepów spożywczych typu ICA czy COOP, a także m.in. Åhléns zapewniają, że sprzedawane przez nich pióra pochodzą z zabitego już wcześniej drobiu. Wg Djurens Rätt jest to wciąż rażąca i niepotrzebna praktyka, którą powinno się zupełnie wyeliminować. Organizacja podaje, że zdecydowana większość sprzedawanych w Szwecji piór jest nadal pochodzenia zwierzęcego, a syntetyczne produkty dopiero zaczynają pojawiać się w sprzedaży.

ICA podaje na opakowaniu, że sprzedawane pióra są certyfikowane i pochodzą z zabitych indyków

Znaczenie kolorowych piórek 

Ku mojemu zaskoczeniu, tak popularne w Szwecji piórka nie mają żadnej ukrytej i szczególnej symboliki. Pytanie o ich sens zadałam sobie po raz pierwszy dokładnie trzy lata temu, kiedy spędzałam Wielkanoc w Szwecji . Zastanawiałam się skąd wzięła się tradycja ozdabiania nimi gałązek i dlaczego tak dobrze przyjęła się w tym kraju. W rzeczywistości trudno jest znaleźć jednoznaczne odpowiedzi na te frapujące pytania. Według teorii, ponad stulecie temu chciano po prostu ozdobić łyse gałązki i nadać im trochę koloru. Jako że na w pełni rozwinięte kwiaty o tej porze roku nie można było liczyć, postanowiono wykorzystać inne, barwne dekoracje, na przykład pióra. Pomimo że ich popularność nieco osłabła, nadal są chętnie używane w wielu rejonach Szwecji. Jeden spacer po Nyköpingu zaowocował kilkoma zdjęciami z piórkami w rolach głównych prezentowanych w różnych miejscach. Abstrahując od etycznego problemu obecnego w tym wątku i skupiając się na czysto wizualnych wrażeniach, muszę przyznać, że kolorowe piórka bardzo fajnie komponują się z miejskim krajobrazem. Zwłaszcza podczas wietrznej pogody podoba mi się jak frywolnie tańczą na gałązkach. 🙂

Comments

comments

Napisz komentarz