Na obraz księstwa Monako, na długo przed przyjazdem, składała się w mojej świadomości niezbyt pokaźna sieć luźnych skojarzeń. Potrafiłam względnie określić jego położenie, dosypując do tego szczyptę uroku Lazurowego Wybrzeża i odtworzyć obowiązujący w nim melodyjny język francuski. Dominowało u mnie wyobrażenie o onieśmielającym kasynie, które wykluczało obecność takich niemajętnych dziewczyn jak ja. O Formule 1 miałam już totalnie znikome pojęcie, zresztą akurat w tej kwestii nie zmieniło się zbyt wiele ;). Mimo wszystko to mikroskopijne państewko wydawało mi się w pewien sposób kuszące i egzotyczne. Możliwość odwiedzenia go za jedyne 1,5 euro (wyjeżdżając z francuskiej Nicei) uznałam więc za okazję nie do przepuszczenia.

Monako – małe państwo z wielkim potencjałem!

Mimo że księstwo będące miastem-państwem wydaje się na pierwszy rzut oka mało wyróżniające, przykryte warstwą banalnego bogactwa i przeraźliwie nudnego luksusu, to mnie w jakiś sposób oczarowało. Rzadko doświadczam tak błyskawicznego uczucia zadomowienia się w obcym miejscu.

Monako dzięki bezbłędnie opracowanym i niezwykle przydatnym oznaczeniom poznaje się po prostu przyjemnie, łatwo i bez panicznego śledzenia nawigacji. Nic zresztą dziwnego, skoro państwo 150 tysięcy razy mniejsze (sic!) od Polski pochłania się w dobrym tempie w niespełna godzinę. Trzeba jednak mieć świadomość, że będzie to równoznaczne z powierzchownym ilustrowaniem rzeczywistości, które jest pozbawione rejestrowania szczegółów np. przy analizowaniu architektury…;)

Niewielki obszar Monako dzieli się na dzielnice spełniające określone funkcje. Monaco Ville pełni na przykład rolę stolicy, Monte Carlo ze słynnym kasynem stanowi centrum rozrywkowe oraz ekonomiczne. Dwie pozostałe dzielnice to centrum przemysłowe Fontvieille i port wypełniony lśniącymi jachtami ­­­− La Condamine.

Z wizytą u księcia

Pierwszym celem dla zdecydowanej większości odwiedzających Monako jest stare miasto i stanowiący jego serce pałac Grimaldich. Z zewnątrz budynek nie robi oszałamiającego wrażenia i tak po prawdzie w niczym nie przypomina okazałych zamków, które zamieszkują władcy na całym świecie. Jedyne co mogłoby wskazywać na obecność ważnych osobistości i wyjątkowy charakter budowli, to stojąca pod nią gwardia książęca.

Uważam, że niezależnie od tego, w jakim kraju się aktualnie przebywa, warto zaplanować dzień w taki sposób, żeby móc uczestniczyć w zmianie warty. Choć każda polega na tym samym, to jednak wszędzie się różni szczegółami i jest ciekawą okazją do obserwacji lokalnych strojów i kultury. Zmiana warty pod pałacem odbywa się codziennie o godzinie 11:55.

Nawet jeśli sam pałac nie powala na kolana, to okolica w której jest położony już owszem. Stare miasto znajduje się na wzgórzu, więc po pokonaniu ostatniego schodka trasy prowadzącej na szczyt otrzymuje się nagrodę w postaci panoramy niemal całego Monako 😊. Widok zdecydowanie warty niewielkiego wysiłku. Tuż potem wychodzi się na główny plac, na którym znajduje się pałac. Nie da się więc w żaden sposób go pominąć. Na całe szczęście, bo z drugiej strony budynku widok jest jeszcze piękniejszy! Otoczona górami zatoka i lśniące w oddali morze to dla mnie kwintesencja Monako.

Kontynuując spacer po klimatycznym starym mieście dociera się po chwili do katedry św. Mikołaja lub po prostu katedry w Monako. Zazwyczaj nie ekscytuję się odwiedzanymi w podróży budynkami sakralnymi, ale nie ukrywam, że ten był dla mnie szczególny.

Księżna Monako

Można powiedzieć, że moja sympatia do Monako rozbudziła się po obejrzeniu filmu „Grace księżna Monako”. Piękne, wakacyjne kadry znad Lazurowego Wybrzeża rozprzestrzeniły się na dobre w mojej wyobraźni. Ale co czyni właśnie wspomnianą wcześniej katedrę wyjątkową? Dokładnie tam, w 1956 roku niekwestionowana królowa Hollywood Grace Kelly poślubiła księcia Monako Rainiera III. Monakijska księżna była postacią nietuzinkową. Ulubienica mistrza kinematografii Alfreda Hitchcocka zdecydowała się porzucić swoją błyskawicznie osiągniętą karierę i zamieszkać w książęcym pałacu nad Morzem Śródziemnym. Pomimo początkowej niechęci ze strony Monakijczyków, w krótkim czasie zaskarbiła sobie ich sympatię i oddanie. Angażując się w szeroką działalność charytatywną zaczęła darzyć swój nowy dom autentyczną miłością. Światowej sławy aktorka przyczyniła się do popularności niewielkiego, wciśniętego we Francję państewka. Monako stało się modne i coraz chętniej odwiedzane przez turystów, w tym znane osobistości z całego globu. Może nawet właśnie jej wpływ zapoczątkował rosnący kult Lazurowego Wybrzeża? 😊

Uwielbiana przez tłumy księżna zginęła tragicznie w wieku 52 lat w wypadku samochodowym. W wyniku ataku apopleksji straciła kontrolę nad pojazdem i runęła w przepaść. Płakał po niej cały świat. Pomimo że osiągnęła gigantyczny sukces zawodowy i zyskała tytuł księżnej Monako, jej życie i związek z Rainierem III nie jawił się w kolorowych barwach. Jeśli choć w minimalnym stopniu zaciekawiła Was ich historia, to polecam obejrzeć wspomniany wcześniej film. Nawet dla samych monakijskich krajobrazów warto to zrobić 😊. Link do opisu na Filmwebie znajdziecie TUTAJ.

Zaszaleć w kasynie w Monte Carlo w Monako

Być w Monako i nie odwiedzić Monte Carlo ze słynnym kasynem? Nie godzi się! Po opuszczeniu wzgórza, na którym znajduje się stare miasto, trzeba w zasadzie wspiąć się na kolejne, gdzie wzniesiono kasyno. Wkraczając w tę dzielnicę właściwie od razu czuje się powiew luksusu. Chcąc nie chcąc przechodzi się przez alejkę ekskluzywnych butików znanych projektantów. Osobiście nie przepadam za takimi miejscami, bo zawsze czuję się w nich jak biedak. Póki co torebka Chanel nie jest szczytem moich marzeń 😊 (i oby tak zostało!). Nie zmienia to jednak faktu, że nie mogłam sobie odmówić zobaczenia rozsławionej na cały świat świątyni hazardu.

Mimo że całe Monako jest niesamowicie zadbane i nowoczesne, to Monte Carlo sprawia wrażenie ekstremalnie dopieszczonej dzielnicy. Okolice można byłoby podsumować w następujący sposób: piękne, świąteczne dekoracje, białe choinki i… prowadzone przez szoferów luksusowe samochody, z których wysiadają tajemnicze i eleganckie postacie. Nie wiem czy odważyłabym się wejść do środka kasyna.  Mam poczucie, że to miejsce znajduje się w jakiejś zamkniętej dla mnie strefie bogactwa.  No cóż, jego działalność nadal stanowi niebagatelne źródło przychodów księstwa. Co ciekawe, obywatele Monako mają zakaz wstępu do Casino de Monte-Carlo, więc jego rozrywki są zarezerwowane wyłącznie dla obcokrajowców. Jednym z nich jest sam James Bond.

Jak dojechać do Monako z Nicei?

Tak, jak wspomniałam na początku tego tekstu, bilet autobusowy ze stolicy Lazurowego Wybrzeża do Monako kosztuje jedynie 1,50 euro. Autobus numer 100 odjeżdża z portu w Nicei co 15 minut w dni powszednie i co 20 minut w weekendy i dni świąteczne. Gwarantująca spektakularne (i czasami mrożące krew w żyłach) widoki podróż zajmuje około 45 minut. Autobus zatrzymuje się w kilku miejscach w Monako, a żeby dojść do centrum, najlepiej jest wysiąść na przystanku Places d’Armes. Po wieczornym obejrzeniu kasyna w dzielnicy Monte Carlo można pójść na pobliski przystanek i wsiąść w autobus wracający do Nicei. Wycieczka do jednego z najmniejszych i zdecydowanie najbardziej urokliwych państw na świecie to zatem koszt 3 euro 😊.

Garstka ciekawostek na temat Księstwa Monako

– drugie (tuż po Watykanie) najmniejsze państewko na świecie, a jeśli spojrzeć na nie z perspektywy świeckiej, to znajduje się na szczycie listy
– w kraju, w którym organizowany jest Grand Prix Monako, tj. jeden z wyścigów Formuły 1, maksymalna prędkość, którą można osiągnąć wynosi… zaledwie 70km/h
– nazywane jest rajem podatkowym ze względu na obowiązujący od 1870 roku przepis zwalniający z podatku dochodowego
– powierzchnia Monako jest 150 tysięcy razy mniejsza od powierzchni Polski!
– kraj zamieszkują, lub zamieszkiwały prawdziwe sławy i światowi giganci – m.in Robert Kubica, Claudia Schiffer

Czy warto pojechać do Monako?

Pewnie, że tak! To niesamowicie urokliwe i położone w pięknej scenerii państwo-miasto warto odwiedzić o każdej porze roku. Decydując się na jesienny, a nawet zimowy wypad uniknie się natłoku ludzi i bardzo wysokich temperatur.  Korzystne ceny spowodowane niskim sezonem są dodatkowym atutem. Obecnie, tj. na początku grudnia, można liczyć na kilkanaście stopni ciepła i relaksujące słońce. To, co w Monako uderzyło mnie najbardziej, to to jak świetnie jest uporządkowane i przede wszystkim czyste. Plątałam się po różnych uliczkach i dzielnicach, ale ani razu nie trafiłam na zniszczone i zaniedbane osiedla czy budynki. Wszystko wyglądało wręcz nienaturalnie nowo. Tak jakby ktoś świeżo wyremontował calutkie miasto i oddał je do użytku ludziom, którzy w ogóle go nie eksploatują. Nigdy nie widziałam podobnego miejsca.

Comments

comments

1 Komentarze

Napisz komentarz