Na eksplorowanie podwodnego świata mieniących się różnymi kolorami raf koralowych zdecydowałam się popłynąć z lokalnym przewoźnikiem, który oferował konkurencyjne w stosunku do Itaki ceny. Nurkowanie w Egipcie jest stosunkowo tanie. Koszt wycieczki zawierał podróż statkiem w okolicę wyspy Tiran, trzykrotne zejście do wody i obserwowanie rafy przez maskę, jedno zejście pod wodę, obiad i nielimitowane napoje. Pracownicy biura rano odbierają chętnych z hotelu, a następnie wiozą ich do portu, skąd rozpoczyna się rejs. Powrót jest późnym popołudniem. Temperatura wody była całkiem przyjemna, zważywszy na porę roku, jednak mnie po dwóch zejściach dość mocno wytelepało z zimna. Przy następnym dostałam piankę, w której zdecydowanie chętniej zeszłam do wody. Każde takie zanurzenie miało trwać orientacyjnie 30 minut. W praktyce jednak wychodziło odczuwalnie mniej. Moja drużyna składała się z dwóch Holenderek i małżeństwa z Izraela, które przez lata mieszkało w Niderlandach, a obecnie żyje w Londynie. Wszyscy staraliśmy się trzymać razem, więc nawet niezbyt pewnie czujące się w wodzie osoby miały poczucie bezpieczeństwa. Snorkeling nawet w zimie to świetne rozwiązanie dla osób, które boją się zejść głębiej pod wodę. Można sobie spokojnie dryfować i obserwować inny świat bez obaw, że nie wypłynie się żywym na powierzchnię :).

Ależ tu buja!

Choroba morska nie jest przypadłością na stałe wpisaną w naturę mojego zdrowia, jednak przy sprzyjających okolicznościach uaktywnia się ku mojej nieskrywanej rozpaczy. Stateczkiem niemiłosiernie bujało, to fakt, chociaż czynnikiem wyzwalającym to parszywe samopoczucie był jeszcze gorszy stan obywatelki Izraela. Wiecie, to tak jak z ziewaniem – widzisz, że komuś jest tak niedobrze, że bez worka się nie obędzie i nagle Ciebie też dopada. Przeżywałam istne katusze, wciąż kontrolując ewentualną rewolucję żołądkową i zapewniając samą siebie, że na żadne nurkowanie nie schodzę. Z obiadu, jak się pewnie domyślacie, też nie skorzystałam, już nie wspominając o tym, że każdy intensywny zapach był wymierzonym w moją stronę biczem. Próbowałam się całkowicie wyłączyć i chowając się pod ręcznikiem zasnąć. Celem było przetrwanie wycieczki, którą w końcu w przypływie negatywnych emocji uznałam za nieudaną.

Nurkowanie w Egipcie jest piękne!

Pomimo wyraźnych protestów, do nurkowania jednak udało się Panom mnie namówić. Byłam tak wymiętolona, że początkowo wypływałam co 30 sekund razem z tym całym, nałożonym na mnie sprzętem. Instruktor poskromił w końcu mój chwilowy atak paniki i zeszliśmy wystarczająco nisko pod wodę. Było pięknie. Nadal nie chciałam połykać śliny i byłam drętwa jak kłoda, ale widok jaskrawo-żółtych ryb skutecznie wyłączył ten irracjonalny strach. Przynajmniej chwilowo ;). Wracając już na powierzchnię czułam się jakbym miała odzyskać życie. W innych okolicznościach zapewne szalałabym z ekscytacji i nic a nic nie byłoby mi straszne, dlatego obiecałam sobie, że w przyszłości jeszcze raz spróbuję swoich sił w nurkowaniu, tym razem jednak może w jakimś znajomym towarzystwie :). Rafa w Egipcie jest naprawdę imponująca, więc kto wie, może w przyszłości jeszcze tam wrócę.

Podwodna podróż jest warta przełamania strachu

Podsumowując, wycieczka mimo wszystko na plus. Grzechem jest będąc w Egipcie nie skorzystać ze stosunkowo taniej opcji odkrywania tego fascynującego świata tysiąca kolorów i dziwnych stworzeń. Dodatkowo, w ramach pamiątki można wykupić sobie krótkie filmiki oraz niezbyt udaną kompilację zdjęć, na których (wyglądając jak oszołomy) pływamy w otoczeniu egzotycznych ryb. Próbuję w życiu przeróżnych rzeczy i aktywności, stąd bardzo chciałam nabyć pamiątkowy plik, jednak pozostałam nieugięta wobec drakońskich cen, które zostały zaproponowane przez pracowników wycieczki. Taka przyjemność kosztowała niemal tyle samo, co cała wycieczka! Mogli dostać 10 dolarów zamiast przykładowych 30, a w ten sposób nie dostali nic. Ja zresztą też. Mimo wszystko nurkowanie w Egipcie pozostanie w mojej pamięci bez względu na to.

 

Comments

comments

1 Komentarze

  1. Super wpis 😊 Ja byłam bardzo spostrzegawczym dzieckiem więc dość wcześnie odkryłam że prezenty kupują mi rodzice, ale pamietam że musiałam udawać przed kuzynką, że o tym nie wiem. Ciekawy pomysł na opisanie jak to wyglada w innych krajach. Od siebie dodam że w Niderlandach jeśli dziecko nie jest grzeczne jest brane przez sinterklaasa na statek parowy do Hiszpanii 😜 Oj chciałabym taka karę…
    Pozdrawiam

Napisz komentarz