Tegoroczna majówka była dla mnie szczególna. Udało mi się zrealizować jeden z największych dotychczas podróżniczych planów. Jakiś czas temu postanowiłam odwiedzić wszystkie państwa Europy przed skończeniem 25 lat. I zrobiłam to! 😊

Część pewnie uzna, że takie płytkie i bezsensowne „zaliczanie” niewiele ma wspólnego z prawdziwym podróżowaniem.  Ale mnie nigdy nie zależało na odhaczaniu. Nigdy nie kreowałam się na eksperta, który ZWIEDZIŁ wszystkie kraje, bo na to zabrakłoby mi życia. Zawsze, w miarę możliwości, starałam się jak najlepiej poznać dane miejsce i kulturę. Zanim gdzieś pojechałam, poświęcałam sporo czasu na przygotowanie się i zobaczenie czegoś więcej niż tylko kilku hitowych atrakcji, którymi mogłabym się później pochwalić w internecie. Oczywiście, dogłębne poznanie każdego z kilkudziesięciu państw Europy jest nierealne. Dlatego regularnie wracam do niektórych krajów, za każdym razem odkrywam coś nowego i pewnie nigdy nie uznam, że znam je na wylot. Jestem trochę zlepkiem tych wszystkich miejsc.

Chcę pokazać Wam 45 zdjęcia, każde z innego kraju. Brakuje mi tylko dwóch, Szwajcarii i Liechtensteinu, w których byłam zanim zaczęłam nałogowo focić. Nie mogłam też doszukać się zdjęcia z Norwegii. Tworzenie tej galerii zajęło mi prawie 3 godziny. Dodatkiem jest nieistniejące państwo – Naddniestrze. Na większości widać mnie, z kilku krajów nie mam takich zdjęć. Wszystkie są podpisane, wystarczy na nie kliknąć.

Skąd pomysł, żeby odwiedzić wszystkie państwa Europy?

Pomysł na to, żeby odwiedzić wszystkie państwa Europy przed skończeniem 25 lat zrodził się stosunkowo późno. To nie było tak, że chciałam w jak najkrótszym czasie odwiedzić pobieżnie wszystkie kraje tylko po to, żeby osiągnąć pewne statystyki. Jakieś dwa lata temu spojrzałam na mapę Europy i zobaczyłam, że byłam już w zdecydowanej większości państw Starego Kontynentu. Doszłam do wniosku, że skoro tak niewiele zostało, to założę sobie cel, który zmotywuje mnie do odwiedzenia także tych mniej dostępnych państw jak Andora, czy Mołdawia. I tak chciałam zobaczyć te miejsca, więc dlaczego nie zrobić tego przed skończeniem 25 roku życia? W większości krajów byłam już po osiągnięciu pełnoletności. Do niektórych wracałam i nadal wracam po kilkanaście razy. W ten sposób nie tylko odwiedziłam wszystkie państwa Europy, ale też w kilku mieszkałam, albo długo podróżowałam.

Jak jednocześnie studiować i podróżować?

Pewnie siłą rzeczy nasuwają się dwa podstawowe pytania: skąd miałaś na to czas i przede wszystkim skąd wzięłaś na to pieniądze? Przyznaję, że studiowanie dziennie na wymagającym kierunku z dwoma możliwymi nieobecnościami na zajęciach, to dla podróżoholiczki prawdziwe wyzwanie, ale da się! Łączenie wyjazdów z nauką stało się moim priorytetem. Wykorzystywałam każde wolne dni, a zaległości nadrabiałam po powrocie. Nierzadko przygotowywałam się do egzaminów w samolocie. Po prostu zabierałam ze sobą notatki, uczyłam się w parkach, przed zaśnięciem, albo tuż po obudzeniu. Próg zaliczenia wszystkich egzaminów, które zdaję wynosi zawsze minimum 75%. Żeby zdać egzamin gramatyczny, trzeba osiągnąć CO NAJMNIEJ 90%. Mnie w dodatku nigdy nie zależało tylko na tym, żeby ledwo zaliczyć i jakoś się prześlizgnąć. Nie miałam na tyle ambicji i determinacji, żeby zawsze osiągać 100%, ale wyniki nie były mi obojętne. Często przyjeżdżałam na zajęcia z plecakiem, a po nich biegłam na pociąg, albo samolot. W ten sposób przynajmniej raz w miesiącu byłam za granicą. Poniżej chcę Wam pokazać, że wykorzystując maksymalnie możliwości, które mamy, można podróżować za darmo i to na dużą skalę. Wystarczy wykorzystać przebogatą ofertę programów stypendialnych, wymian, wolontariatów, wyjazdów i stażów zagranicznych.

Stypendium naukowe w Szwecji

W pierwszej chwili nie uwierzyłam, kiedy dowiedziałam się, że przyznano mi stypendium naukowe od Instytutu Szwedzkiego. Trudno jest przebić się w grupie wybitnych studentów ze średnią blisko 5.0 (nie przesadzając), a tylko najlepsi otrzymywali dotychczas takie wyróżnienie. A jednak 😊. Wykładowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego wybrali właśnie mnie. Półroczne stypendium w Laponii było w pełni opłacone przez Instytut Szwedzki. Celem miała być swoista kąpiel językowa. Mieszkałam w internacie i chodziłam do tzw. szkoły ludowej razem ze Szwedami. Wybrałam sobie profil reportersko-podróżniczy, który zakładał częste podróże po Laponii. Naszym głównym celem był wiosenny projekt na Islandii. Wsiąknęłam w Północ tak bardzo, że zdecydowałam się wziąć roczny urlop dziekański i zostać w Szwecji na kolejny semestr. Instytut nie miał już środków na przedłużenie mojego stypendium, ale szkoła zaproponowała, że mogę zostać, a oni pokryją opłaty mieszkania i wyżywienia. Zaoszczędzone kieszonkowe, które dostawałam od Instytutu Szwedzkiego w poprzednim semestrze wystarczyło mi na życie w Laponii. Za podróże nie musiałam płacić. Na jednym z jarmarków wygrałam dodatkowo wycieczkę do Finlandii. W ramach projektu naukowego poleciałam też na Islandię.

Erasmus w Niemczech

Niedawno wróciłam z półrocznego stypendium w Niemczech. Pierwotnie, zanim wybrałam filologię szwedzką zamierzałam studiować germanistykę, a po pierwszym roku przenieść się do Austrii, albo właśnie sąsiednich Niemiec. Na Erasmusa wybrałam się przede wszystkim z zamiarem aktywowania swojego zakurzonego niemieckiego. Innym, równie ważnym czynnikiem była chęć poznania tej kultury od środka. Studiowałam Skandynawistykę w Bonn, na zachodzie kraju, więc niemal każdy weekend spędzałam w podróży. Głównie w obrębie Nadrenii Północnej – Westfalii, ale też w sąsiednich państwach – Holandii, Luksemburgu i Belgii. Odwiedziłam między innymi po raz kolejny Amsterdam, Berlin, kilka nowych miast, jak Kolonię, Frankfurt nad Menem, Akwizgran. Byłam nawet w trzech krajach jednocześnie! 😊

Projekt naukowy w Szwecji

Za około tydzień lecę na kolejny projekt naukowy do Szwecji. Razem z seminarium magisterskim wybieramy się do Sztokholmu, na Gotlandię i na maleńką wysepkę Fårö, gdzie tworzył i mieszkał słynny, szwedzki reżyser Ingmar Bergman. To następny, dofinansowany wyjazd naukowy.

Podróżować solo czy w grupie?

Trzecim, najczęściej powtarzanym argumentem przeciwko podróżom jest brak towarzystwa. Nie zliczę, ile razy widziałam niewiarygodnie tanie bilety lotnicze, ale rezygnowałam, bo przecież nie miałam z kim pojechać. Szukałam kompanów wśród rodziny, przyjaciół, dalszych znajomych, ale zawsze kończyło się tak samo. Sama przecież nie pojadę, to bez sensu. Do czasu kiedy zaczęłam szukać ludzi do wspólnych wyjazdów w internecie. Tak, pojechałam z zupełnie nieznajomymi, obcymi ludźmi w podróż. Odwiedziłam w ten sposób Norwegię, Rosję, Litwę, Łotwę Grecję, Białoruś, San Marino, Andorę, Cypr, całe Bałkany i Maroko. W zasadzie każdy kraj z nowymi osobami. I skończyło się lamentowanie, że nie mam z kim. W pewnym momencie zaczęłam też sama podróżować. Dlaczego miałam być zależna od innych? Czekać w nieskończoność, aż ktoś się zdecyduje, a później jednak odmówi, bo nie da rady? Wiele z tych krajów odwiedziłam wspólnie z partnerem. Tylko w kilku byłam z rodziną.

Skąd wziąć pieniądze na podróże?

Część z tych europejskich krajów, zwłaszcza na początku samodzielnego podróżowania odwiedziłam naprawdę niskim kosztem. Na stopa, śpiąc na lotnisku, żywiąc się zabranym ze sobą jedzeniem. Kupowałam bilety za 80 zł w dwie strony do Włoch, albo Norwegii i leciałam po przygodę. Polowanie na tanie bilety lotnicze zostało mi do dziś, ale teraz jem coś więcej niż 2 kg mandarynek, mozzarellę i ciastka przez dwa dni 😉. Kiedy marzenia przerosły moje możliwości finansowe, znalazłam pracę i zaczęłam oprowadzać po szwedzku skandynawskich turystów w Wieliczce i Auschwitz. Nie zrezygnowałam zupełnie z innych kontynentów. Jeździłam sporo do Azji, spełniłam też wielkie marzenie o zobaczeniu dzikich zwierząt na safari w Afryce. Przez kilka lat godziłam studia z podróżami, prowadzeniem bloga, uczeniem prywatnie j. szwedzkiego i od jakiegoś czasu pracą w roli przewodnika.

Czasami bywa cholernie trudno. Wracam ledwo żywa do domu, wstaję o 5 rano w sobotę, żeby przepracować weekend, po zajęciach biegnę do pracy, a wieczorem znowu siadam do komputera i uczę się do egzaminów, albo piszę pracę magisterską. Ale niczego nie żałuję. Ja po prostu tak bardzo chcę podróżować, że nic nie jest w stanie mnie powstrzymać. I niech nikt mi nie mówi, że się nie da.

Przeczytaj też inne teksty, w których piszę jak tanio podróżować i wykorzystywać różne możliwości:

Studiowanie za granicą – 8 powodów za

Egzotyczna podróż za pół darmo – jak upolować tanie bilety do raju?

Tak, Ty też możesz podróżować!

Jak samodzielnie i tanio przygotować podróż

Laponia. Surowe piękno dla wytrwałych

13 komentarzy

  1. Wow! Mega podziw. Szczególnie, że robiłam podobnie na swoich studiach (farmacja) i jedna nieobecność wiązała się z lekkimi zaległościami, a dwie to powazny problem, dlatego rozumiem te sprawy 😀 Ale jak ktoś chce, naprawdę można i dać radę finansowo i czasowo! Kwestia chęci i pasji, które Ty na pewno masz. Piękne zdjęcia.

    Ps. Chyba źle szukałam, ale nie znalazłam Norwegii na fotkach?

    • globfoterka Odpowiedz

      Dziękuję! 🙂

      Tak, brakuje Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii. Tych zdjęć nie mogłam się doszukać.

    • globfoterka Odpowiedz

      Dziękuję! 🙂 Jest kilka poważnych celów na ten rok, ale niezwiązanych ściśle z podróżowaniem. Na pewno ogromnym marzeniem jest Antarktyda, a bliżej Grenlandia i Svalbard.

    • globfoterka Odpowiedz

      Ja nigdy nie mówię, że zwiedziłam jakiś kraj, bo dla mnie to jest trochę równoznaczne z dogłębnym poznaniem go. A nawet Polski nie zwiedziłam w całości :).

Napisz komentarz