Marzysz o podróży do Indii? Zastanawiasz się, jakie miejsca wybrać na swoją pierwszą przygodę w tym ogromnym kraju? My też kiedyś stanęliśmy przed podobnym wyzwaniem. Sięgając po rady doświadczonych znajomych przewodników, stworzyliśmy swój idealny plan podróży do Indii na dwa tygodnie. Wybierzemy się do zachwycającego Radżastanu, odwiedzimy kultowe Tadź Mahal oraz poznamy stolicę – Delhi – do której LOT 11 września uruchomi bezpośrednie rejsy z Warszawy.

Sprawdź ceny lotów do Delhi

Radżastan (Rajastan) to region o wyjątkowym bogactwie kulturowym i historycznym. Poznani przez nas Hindusi niejednokrotnie powtarzali, że to właśnie Kraina Królów jest najlepszym wyborem na pierwsze zetknięcie z Indiami.

Transport w Indiach

Do kolejnych punktów naszej przygody będziemy docierać pociągiem. Kolej – oprócz samolotów – jest zdecydowanie najpopularniejszym sposobem przemieszczania się po Indiach. Sieć torowisk jest dobrze rozbudowana, a ceny biletów bardzo atrakcyjne. Pomiędzy dużymi miastami kursują nocne pociągi ekspresowe wyposażone w proste kuszetki (oznaczone jako SL).

Bilety można kupić przez internet na stronie irctc.co.in, po uprzednim zarejestrowaniu się i dokonaniu opłaty w wysokości 122 rupii (niecałe 7 zł). Nie ma też problemu, by kupić bilety w tradycyjnych kasach na dworcach. Lepiej jednak robić to z wyprzedzeniem, ponieważ pociągi są również powszechnym środkiem transportu wśród miejscowych. Na dużych dworcach funkcjonują specjalne kasy obsługujące zagranicznych turystów. Bardzo ważne jest, by kupować bilety w oficjalnych okienkach na stacjach kolejowych i nie korzystać z usług pośredników, którzy mogą narzucić spore marże lub sprzedać nam fałszywki.

Do przeliczania rupii indyjskich, będących walutą tego kraju na polskie złotówki polecamy aplikację mobilną xe.com, która opiera swoje dane na aktualnych kursach bankowych i działa także w trybie offline. Aplikacja wyraźnie ułatwi Wam zorientowanie się w cenach w Indiach 😊.

 

10 zł to około 180 rupii indyjskich

Wiza do Indii

Przed podróżą konieczne jest wyrobienie wizy turystycznej bądź biznesowej do Indii. Na szczęście od 2015 r. możemy przejść całą procedurę online, bez konieczności odwiedzania konsulatu. Na rozpatrzenie wniosku czeka się zwykle 4 dni robocze. Należy pamiętać, że e-wiza umożliwia przekroczenie granicy wyłącznie na jednym z 16 portów lotniczych (w tym Delhi).

Gotowi? No to ruszamy w drogę! Oto nasz plan podróży do Indii.

Delhi

Dzień 1

Przygodę z Indiami rozpoczynamy w trzeciej aglomeracji świata – Delhi. Od 11 września dolecimy tam bezpośrednio z Warszawy na pokładzie LOT-u. Bilety w promocyjnych cenach są już w sprzedaży.

Zobacz szczegóły nowego połączenia LOT-u do Indii >>

Po trwającej niecałe siedem godzin podróży samolotem jesteśmy na miejscu. Na dobry początek warto wybrać się do Muzeum Narodowego i zaczerpnąć nieco wiedzy o historii Indii. Po obejrzeniu bogatej kolekcji eksponatów można udać się na spacer aleją Rajpath w stronę Bramy Indii, które przypominają paryskie Pola Elizejskie i Łuk Triumfalny. Na pobliskich trawnikach można dostrzec rekreacyjne rozgrywki w krykieta, który jest bardzo popularnym sportem wśród Hindusów.

New Delhi ma też swoje własne Tadź Mahal, tylko w bardziej czerwonych odcieniach. Mowa o grobowcu Humajuna. Spacerem po jego ogrodach można spokojnie zakończyć dzień.

Brama Indii w New Delhi

W Indiach trudno jest odmówić dzieciom zdjęć 😊

Dzień 2

Drugi dzień w stolicy Indii upłynie pod znakiem świątyń. Rozpoczynamy od zwiedzania monumentalnego kompleksu Akshardham. Jest to jeden z największych budynków sakralnych na świecie. Tą imponującą, hinduistyczną świątynię wybudowano stosunkowo niedawno, bo w 2005 roku. Na jej elewacjach umieszczono ponad 20 tysięcy rzeźb.

Po kilku godzinach w Akshardham możemy udać się do następnej świątyni, których w Delhi jest co niemiara. Do wyboru mamy m.in. nowoczesną, bahaistyczną Świątynię Lotosu przypominającą kształtem kwiat, Jama Masjid (Dżama Masdżid) zwany też Wielkim Meczetem lub 73-metrowy minaret Qutb Minar. Warto też zajrzeć do ikonicznego Czerwonego Fortu, czyli pałacu Szahdżahana i fortecy, której mury liczą 2,5 km długości.

🔥 Uwaga: wybierając się do świątyni, trzeba pamiętać o odpowiednim stroju. Ramiona i nogi muszą być zakryte. Przed wejściem zdejmuje się również buty. Generalnie ubiór w Indiach powinien być skromny. Na miejscu można kupić przepiękne, kolorowe i lekkie chusty w cenie kilku złotych.

Dzień możemy zakończyć relaksem w ogrodach Lodhi, które są popularnym miejscem schadzek młodych mieszkańców Delhi, a w szczególności zakochanych par.

Po Delhi możemy się przemieszczać metrem lub kojarzącymi się z Indiami tuk-tukami. Pamiętajmy jednak, by zawsze uzgodnić cenę przejazdu przed wyruszeniem w drogę.

Jama Masjid (Dżama Masdżid) w Delhi

Dźodhpur (Jodhpur)

Dzień 3

Nocnym ekspresem z Delhi dojeżdżamy rano do Dźodhpuru zwanego niebieskim miastem. Większość budynków w starej części Dźodhpuru jest pomalowanych na intensywny błękit. Jedna z popularnych teorii mówi, że jest to forma czci oddawanej niebieskoskóremu bogu Śiwie.

Pierwszy dzień warto poświęcić na spacer po wąskich uliczkach miasta w poszukiwaniu najciekawszych, niebieskich elewacji. Można również wstąpić do jednej z wielu położonych na dachach budynków restauracji, skąd rozpościera się widok na przypominające nieco marokański Szafszawan miasto.

Dobrym pomysłem będzie też wizyta na targu, np. Clock Tower Market lub Sardar Market. Można na nich skosztować indyjskiego street foodu, np. słodkich kuleczek gulab jamun lub indyjskich pierożków, czyli samosy z kilkoma nadzieniami do wyboru.

Święte krowy w Dźodhpurze

Dzień 4

Największą atrakcją Dźodhpuru jest wznoszący się nad miastem potężny fort Mehranghar. Rozpościera się z niego wspaniała panorama na tysiące niebieskich budynków. W twierdzy znajduje się muzeum, w którym można podziwiać m.in. bogato zdobione wnętrza pałacu – siedziby dźodhpurskich władców.

Niedaleko Mehranghar znajduje się zbudowane z białego marmuru mauzoleum Jaswant Thada, które również warto zwiedzić.

W Dźodhpurze zatrzymaliśmy się w tradycyjnie urządzonym, rodzinnym Yogi’s Guesthouse.

Widok z fortu Mehranghar w Dźodhpurze

Wnętrze fortu Mehranghar w Dźodhpurze

Jaisalmer

Dzień 5

Kierujemy się jeszcze dalej na wschód do Jaisalmeru, do którego możemy dostać się w ok. 6 godzin z Dźodhpuru pociągiem.

Zwany pustynnym miastem Jaisalmer słynie ze zbudowanego z piaskowca fortu. Od pozostałych radżastańskich twierdz różni go jednak to, że jest wciąż zamieszkany. Historyczne centrum skrywa wiele architektonicznych perełek w postaci haveli, czyli domów zamożnych mieszkańców miasta.

W biurach podróży ulokowanych w mieście możemy zarezerwować wycieczkę na pustynię Thar na kolejne dwa dni.

Noc spędziliśmy w jednym z hoteli znajdujących się w forcie.

Piaskowy fort w Jaisalmerze

Krowy Jaisalmeru

Świątynia Jain w Jaisalmerze

Dzień 6

Z samego rana wyruszamy na pustynię Thar. Będziemy przez większość podróżować w karawanie wielbłądów, aż dotrzemy do wydm.

Czeka nas tam podziwianie pustynnego zachodu słońca, przygotowana na żywym ogniu kolacja oraz niezapomniana noc pod gwiaździstym niebem. Każda osoba dostaje prowizoryczne łóżko, na którym przykryta kocami wpatruje się w miliardy błyszczących ciał niebieskich. Nocleg na pustyni Thar to jedno z naszych najpiękniejszych doświadczeń podróżniczych.

Dzień 7

Nasz plan podróży do Indii dobiega półmetka. Następnego dnia wracamy do Jaisalmeru i ruszamy w podróż do Udajpuru.

Niestety pomiędzy tymi miastami nie kursują pociągi. Do dyspozycji mamy dwie opcje: bezpośredni autokar lub powrót pociągiem do Dźodhpuru i przesiadkę na autobus. Oba warianty zajmują kilkanaście godzin. Musimy też uczciwie uprzedzić, że nie wspominamy dobrze podróży autobusem w Indiach. Punktualność, stan pojazdów i dróg oraz zachowanie kierowców mogą budzić wątpliwości. Warto zrobić porządne rozeznanie i wybrać możliwie najlepszego przewoźnika.

Pustynia Thar w Indiach

Udajpur

Dzień 8

Docieramy do Udajpuru, który uchodzi za najbardziej romantyczne miasto w Indiach. Spośród wszystkich odwiedzonych miast Radżastanu, to właśnie Udajpur skradł nasze serca. Zwany jest także miastem jezior.

Najważniejszą atrakcją miasta jest biały Pałac Miejski, którego fasady odbijają się w jeziorze Pichola. Zdecydowanie warto również zajrzeć do świątyni Jagdish poświęconej bóstwu Wisznu.

Wieczór można spędzić przy tradycyjnej muzyce i tańcach radżastańskich kobiet w kolorowych regionalnych strojach. Spektakle organizowane są w Bagore Ki Haveli. Doświadczenie jest jak najbardziej autentyczne i popularne także wśród Hindusów. Turystów z Europy i innych części świata można było policzyć na palcach dwóch rąk.

Regionalny wieczór w Udajpurze

Dzień 9

Zwolnimy nieco tempo i damy się poddać urokowi Udajpuru – tym razem z perspektywy wody.

Po jeziorze Pichola można odbyć rejs łódką, który pozwala przyjrzeć się nadbrzeżnemu życiu mieszkańców. Na jeziorze znajdują się dwa pałace na wodzie. Większy z nich Lake Palace jest luksusowym, dostępnym niestety tylko dla gości hotelem. Na szczęście drugi z pałaców Jag Mandir jest otwarty dla turystów. Odwiedzających pałac witają rzeźby ośmiu słoni. Jag Mandir ma kameralny, acz bardzo przyjemny charakter. Skosztowaliśmy w nim wyśmienitych lodów figowych!

Ostatnie chwile z Udajpurem można spędzić w restauracji Ambrai na dużym tarasie z widokiem na jezioro i Pałac Miejski. Miasto słynie też z tradycyjnego rękodzieła, więc powrót do hotelu można urozmaicić zakupami. Nam szczególnie spodobały się przepiękne, ręcznie robione notesy ze skóry i papieru ryżowego.

Na nocleg polecamy Panorama Guest House z niesamowicie klimatyczną restauracją na dachu, z której świetnie widać jezioro i górujący nad miastem pałac.

Dźajpur (Jaipur)

Dzień 10

Siedem godzin podróży pociągiem od Udajpuru leży Dźajpur – stolica i największa miasto Radżastanu z ponad trzema milionami mieszkańców.

Najbardziej charakterystycznym zabytkiem różowego miasta jest Pałac Wiatrów (Hawa Mahal). Wyróżnia go wykonana z różowego piaskowca fasada będąca symbolem miasta.

Z kolei amatorzy astronomii muszą koniecznie zajrzeć do XVIII-wiecznego obserwatorium Jantar Mantar. Na terenie obiektu znajdują się liczne instrumenty astronomiczne, w tym największy na świecie zegar słoneczny.

Nocowaliśmy w polecanym Pearl Palace Jaipur ze świetną restauracją Peacock Rooftop Restaurant na dachu. Jedzenie było tak smaczne, że nawet ludzie z zewnątrz przyjeżdżali, by go skosztować.

Pałac Wiatrów (Hawa Mahal) w Dźajpurze

Dzień 11

Nieco ponad 10 kilometrów od Dźajpuru znajduje się fort Amber (Amer), na którego terenie znajdują się m.in. zdobione, zabytkowe komnaty. Ze wzgórza, na którym położony jest fort, można sfotografować wspaniałe panoramy okolicy.

Do twierdzy można wjechać na słoniu, ale ze względu na dobro zwierząt, gorąco prosimy, by wybrać zamiast tego krótki spacer.

Głodni dalszych wrażeń mogą również zawitać do dwóch pozostałych dźajpurskich fortów – Jaigarh (w sąsiedztwie twierdzy Amber) oraz Nahargarh.

Na wycieczkę do fortu Amber i okolicznych zabytków może zabrać nas wynajęty na jeden dzień kierowca tuk-tuka. To niedrogie i bardzo sensowne rozwiązanie, zważywszy na fakt, że pełni on też swego rodzaju rolę przewodnika, pokazując nieopisane w przewodnikach perełki.

Fort Amber niedaleko Dźajpuru

Indyjski tatuaż z henny na ręce

Agra

Dzień 12

Za równowartość nieco ponad 10 zł w ciągu czterech godzin dotrzemy pociągiem z Dźajpuru do Agry. Czeka nas tam deser całej podróży – oszałamiający Tadź Mahal (Taj Mahal).

Symbol Indii zachwyca każdego roku miliony turystów. Wzniósł je mogolski władca Szahdżahan dla upamiętnienia swojej zmarłej żony Mumtaz Mahal. Mauzoleum wybudowano z odmiany białego marmuru o nazwie makrana. Odbijające się od niego światło sprawia, że budowla przyjmuje różne oblicza o różnych porach dnia. Dlatego wielu poleca dwie, a nawet trzy wizyty w Tadź Mahal – rano, w południe oraz o zachodzie słońca. Pomimo towarzyszącej mu komercji i popularności, budowla nadal budzi zachwyt. Wokół niego ciągną się ogrody, po których można snuć się nawet przez cały dzień.

Z informacji praktycznych:

– Tadź Mahal jest czynny codziennie oprócz piątków;

– bramy otwierane są pół godziny przed wschodem, a zamykane pół godziny przed zachodem słońca;

– aktualna cena biletu dla obywateli większości państw świata (w tym całej Europy) to 1300 rupii (nieco ponad 70 zł) z opcją wejścia do wnętrza mauzoleum;

– biletów nie trzeba kupować z wyprzedzeniem, można zrobić to w kasach na miejscu.

Tadź Mahal w Indiach

Dzień 13

Do Delhi z Agry dzieli nas około pięć godzin podróży pociągiem lub autobusem.

Pierwszą połowę dnia można spędzić na drugiej wizycie w Tadź Mahal (np. o świcie) lub na zwiedzaniu Czerwonego Fortu w Agrze i po południu udać się do Delhi.

Alternatywnie można odwrócić ten plan i pojechać rano do Delhi, spędzić tam resztę dnia i wieczorem udać się do kina na jeden z bollywoodzkich hitów 😊. Prawdopodobnie nie zrozumiecie ani jednego słowa wypowiedzianego w hindi, ale gwarantujemy Wam, że będzie to jedno z ciekawszych przeżyć kulturowych. My na przykład przed seansem posłusznie wstaliśmy razem ze wszystkimi zgromadzonymi w sali i… słuchaliśmy, jak śpiewają indyjski hymn narodowy. Warto wspomnieć, że indyjskie filmy ogląda 3,6 miliarda ludzi rocznie. To aż o miliard więcej niż hollywoodzkie produkcje!

Tadź Mahal w Indiach

Delhi

Dzień 14

Jeżeli przed odlotem do Polski mamy jeszcze trochę czasu, to ostatni dzień w Delhi można poświęcić na doznania kulinarne. Kilka smaków utkwiło nam mocno w pamięci.

Na ulicach Delhi można napotkać liczne stoiska sprzedające świeżo wyciskane soki z egzotycznych owoców w cenie kilku złotych. Dla nas odkryciem był sok z mosambi – zielonego cytrusa, którego próżno u nas szukać. Popularnym napojem jest również lassi – koktajl na bazie jogurtu. Nam przypadła do gustu wersja o smaku mango. Zawsze warto zapytać, czy lód użyty do przygotowania napoju jest zrobiony z wody pitnej. Na przystawkę polecamy palak paneer, czyli kostki białego sera w szpinakowym sosie. Do każdego posiłku obowiązkowe jest pieczywo. Oprócz bazowego placuszka roti zachęcamy do spróbowania składającego się z kilku warstw lachha paratha. Na danie główne sugerujemy coś z pieca tandoori – najpopularniejszy jest kurczak. Na deser zaś indyjskie lody kulfi.

Pyszne, świeżo wyciskane soki z egzotycznych owoców w Indiach

Lody kulfi – jeden z największych przysmaków kuchni indyjskiej

Jedzenie w Indiach

Indie to kulinarny raj dla wegetarian i wegan. Ponad 40% Hindusów rezygnuje z jedzenia zwierząt. Wybór dań bezmięsnych jest więc ogromny. To unikalna mieszanka przypraw daje im tak charakterystyczny i niepodrabialny smak. Jeżeli nie lubicie ostrych połączeń, to zawsze możecie uprzedzić o tym kelnera czy też sprzedawcę i poprosić o łagodniejszą wersję jedzenia. Nie bójcie się korzystać z uroków street foodu w Indiach. Wybierajcie popularne stoiska, na których jedzenie przygotowywane jest na bieżąco. Pamiętajcie jednak o zachowaniu podstawowych zasad ostrożności (picie butelkowanej wody, mycie owoców i rąk), co pozwoli zminimalizować ryzyko zatrucia pokarmowego.

Ostatniego dnia warto też zaopatrzyć się w indyjskie skarby na największym na świecie targu przypraw przy alei Khari Baoli. Nie zapomnijcie kupić też herbat, np. bardzo specyficznej i kojarzącej się z Indiami masala chai. Takie smaczki przeniosą Was do Azji, kiedy tylko zapragniecie 😊.

Co warto przywieźć z Indii? Na przykład ręcznie robione notesy, kartki, szkatułki, magnesy, herbatę, biżuterię, obrazek pawia, który jest narodowym ptakiem Indii, maskę hinduistycznego boga, słoniki, chusty, przyprawy

Skoro mamy już gotowy plan podróży do Indii, wiemy co zjeść, jaką walutą płacić, jak się ubrać i jakie pamiątki przywieźć, to czas na garstkę informacji o tym, jak dostać się do tego kraju.

Bezpośrednia podróż Boeingiem 787 Dreamliner z Warszawy do stolicy Indii potrwa zaledwie 6 godzin i 50 minut! Dreamlinery będą startować z lotniska Chopina o 22:40 we wtorki, środy, piątki, soboty i niedziele docierając do Delhi o 9:15 lokalnego czasu. Podróż powrotna zajmie 8 godzin i będzie odbywać się o 11:15 w poniedziałki, środy, czwartki, soboty i niedziele lądując w Warszawie o 15:35. Pierwszy lot został zaplanowany na 11 września 2019.

Sprawdź ceny lotów do Delhi

Wpis powstał we współpracy z PLL LOT.

Jeżeli spodobał Ci się nasz plan podróży do Indii, przeczytaj też: Podróż do Indii – 4 rzeczy, które mogą Cię zaskoczy

27 komentarzy

    • Wydają się takie odległe, a w rzeczywistości dzieli nas od nich raptem 7 godzin lotu. Ja w rodzinne strony jadę z Krakowa 5 godzin busem, a to raptem 250 km.

  1. Marzę o Indiach choć słyszałam, że to bardzo wykańczający psychicznie kraj. Teraz musimy zaczekać aż mała Liwka podrośnie na tyle byśmy mogli zrobić jej szczepienia dodatkowe. Indie to kraj do którego nie zabrałabym niezaszczepionego dziecka. Tak więc przeczytałam z zaciekawieniem i mam nadzieje za rok lub dwa przekonać się o tym wszystkim na własnej skórze.

    • Nie da się ukryć, że Indie to bardzo specyficzny i pod pewnymi względami trudny kraj. Macie bardzo rozsądne podejście i widać, że myślicie przede wszystkim o dobru dziecka, a nie o zaspokojeniu swojego głodu podróżniczego. Podoba mi się to :).

    • Delhi to fajna baza wypadowa w inne zakątki Indii. Nam bardzo zależało na Taj Mahal, więc o New Delhi zahaczyliśmy z tego względu. Miasto samo w sobie też ma dużo ciekawych miejsc.

  2. Podobnie wyglądały moje wakacje w 2010 roku, tylko ominęłam New Dehli. Leciałam z Berlina do Bangalore, to był dla mnie bardzo intensywny i otwierający oczy miesiąc w Indiach!

    • Ano :). Zwłaszcza, że niedługo zostanie otwarte bezpośrednie połączenie do stolicy Indii, więc w niecałe 7 godzin można przenieść się do innego świata.

  3. Ten post to dla mnie zbawienie! Od dłuższego czasu moim marzeniem jest zwiedzić Indie, dzięki temu mam mega ułatwione zadanie. Super robota, gratuluję

  4. Indie to nie jest moje miejsce do zwiedzenia ponieważ uważam, że u siebie w Polsce jest piękniej! Aczkolwiek gdybym miała możliwość to z chęcią chciałabym być na pustynii i wypróbować lokalnego jedzenia 😊

    • Polska faktycznie jest piękna, ale wg mnie zwiedzanie świata nigdy nie zagrozi jej pozycji :). To moja ojczyzna i z tego powodu zawsze będzie dla mnie numerem jeden. Dobrze jest odwiedzać różne zakątki świata, chociażby po to, żeby docenić co się ma i zatęsknić za domem.

    • Wygląda super 😉 czy można wiedzieć na jakie koszty należy się nastawić na miejscu chcąc lecieć na 2 tyg? Oprócz lotów z PL

      • Indie są najtańszym krajem spośród 59 jakie odwiedziłam :). Na osobę wydaliśmy około 2000 zł w ciągu trzech tygodni nie odmawiając sobie smakowania kuchni indyjskiej i odkrywania nowych miejsc. Dużo się przemieszczaliśmy, korzystaliśmy z wielu atrakcji, spaliśmy w lepszych miejscach, a w dodatku przywieźliśmy mnóstwo różnych pamiątek, bibelotów, herbat, a nawet ubrań do domu.

  5. Zwykle w blogach brakuje mi takiej garści praktycznych porad. Trzeba szukać, co i jak w różnych miejscach. A u Ciebie super, bo wiadomo co i gdzie załatwić, żeby się nie nabrać i nie narobić sobie kłopotów.Super plan i super wpis 🙂

    • Hej, a masz jakieś sprawdzone noclegi, które możesz polecić na przebiegu tej trasy? 🙂 Pozdrawiam

      • Hej! Nazwy sprawdzonych noclegów podaliśmy w tekście. Np. kiedy piszemy o Jodhpurze, czy Udaipurze, to na dole wspominamy gdzie spaliśmy :). Pozdrowienia.

Napisz komentarz