O tym, kiedy najlepiej jechać do Tajlandii wspominałam już w tekście „Tajlandia bez biura podróży – jak to zrobić”. W tym artykule chciałabym skupić się na tym, jak w praktyce wygląda pora deszczowa w Tajlandii i czy warto wybrać się w tym terminie w podróż do tej części Azji.

Pory roku w Tajlandii

Zacznijmy od podstawowego rozróżnienia pór roku, które występują w Tajlandii. Można je orientacyjnie podzielić na trzy okresy:

  1. Pora ciepła i sucha (czasami nazywana też na opak chłodną). Trwa od listopada do lutego – to szczyt sezonu Pod kątem pogody jest to najlepszy okres na podróż do Tajlandii.
  2. Pora gorąca i sucha. Trwa od marca do maja – wtedy panują największe, wręcz ekstremalne upały.
  3. Pora gorąca i wilgotna (czyli pora deszczowa). Trwa od czerwca do października.

Na samym początku muszę podkreślić, że wymienione okresy są jedynie uproszczeniem. Rozgraniczenie jest podane w przybliżeniu. Absolutnie nikt, ani nic nie jest w stanie zagwarantować dobrej pogody nawet w terminie, w którym teoretycznie powinna być ona fantastyczna. Nie traktujcie więc takich informacji jako wyroczni. Pora deszczowa nie znika magicznie wraz z nadejściem listopada, ani nie zaczyna się jak w zegarku 1 czerwca. Granice pogodowe są bardzo płynne, dlatego jedynie mniej więcej można ocenić, kiedy zaczynają się poszczególne pory. Nie ma więc znaczenia, jaką pogodę ktoś miał w grudniu 2018, bo już rok później na tej samej wyspie i w jednakowym terminie warunki mogą być kompletnie inne.

Wrzesień w Tajlandii

Ja odwiedziłam Tajlandię we wrześniu, który jest statystycznie najbardziej deszczowym miesiącem w tym kraju. Większość osób odradzała mi tę podróż, pisząc, że jest to najgorszy z możliwych terminów. No cóż, było już za późno 😉. W październiku zaczynałam semestr akademicki w Niemczech, więc nie miałam możliwości zmiany planów. Czy negatywne opinie postronnych osób wpłynęły w jakiś sposób na moje podejście? Nie da się ukryć, że tak. Leciałam sama, więc perspektywa niekończącej się ulewy dołączyła tylko do listy zmartwień. Doświadczyłam już co prawda pory deszczowej w Indiach, ale to było coś zupełnie innego. Kilkukrotne opady w ciągu dnia trwały raptem 15 minut i nawiedzały tylko Bombaj, w którym spędziliśmy parę dni. Jak monsun będzie wyglądał w Tajlandii w praktyce miałam dopiero się przekonać.

Tajlandia to duży i zróżnicowany kraj, dlatego pora deszczowa przebiega różnie w poszczególnych regionach. Wybierając się w tym okresie w podróż warto mieć to na uwadze i wybrać miejsca, w których monsun będzie mniej odczuwalny. Akurat we wrześniu najlepsza pogoda jest w południowo-wschodniej części Tajlandii. Pora deszczowa dopiero się tutaj rozkręca, więc można dzięki temu uniknąć największych ulew. Monsun w pewien sposób narzuca nam plan podróży i ogranicza pole wyboru w najbardziej deszczowych miesiącach. Wyspy Koh Samui, Ko Phangan i Koh Tao są w tym okresie najlepszym regionem na przetrwanie pory deszczowej. Kiedy ja łapałam skąpe promienie słońca w parku Angthong, na Instagramie pisali do mnie ludzie, którzy chcieli uciec z deszczowych wysp Phuket i Phi Phi.

Pogodę w poszczególnych miesiącach możecie sprawdzić na stronie: http://mandalay.pl/tajlandia/pogoda/wrzesien Tam dowiecie się, jaki region Tajlandii wybrać o konkretnej porze roku.

Pora deszczowa w Tajlandii – zalety

Nawet coś z pozoru negatywnego i niepożądanego może mieć swoje niezaprzeczalne zalety. Oto największe według mnie plusy podróży do Tajlandii w porze deszczowej. poniżej.

Niższe ceny

Ważny powód, dla którego warto rozważyć podróż do Tajlandii w porze deszczowej, to niższe ceny. Mam tutaj na myśli zarówno transport, noclegi, jak i koszty zorganizowanych wycieczek. Oszczędność zaczyna się już podczas kupna biletu lotniczego z Polski do Tajlandii. Za przelot w dwie strony z Krakowa do Bangkoku zapłaciłam niecałe 1400 zł. W szczycie sezonu taka cena jest praktycznie nieosiągalna. 1800 zł za bilety w grudniu, styczniu, to już dobra cena. Koszty noclegów też są wyraźnie lepsze. To samo tyczy się lotów wewnętrznych, które można znaleźć w dużo korzystniejszych cenach niż w pozostałych miesiącach.

Dzięki porze deszczowej nie trzeba bić się z całymi rodzinami, które przyjeżdżają do Tajlandii spędzić święta Bożego Narodzenia czy Sylwestra o miejsce w dobrym hotelu.  Ceny wycieczek w lokalnych biurach podróży również miło zaskakują. Organizatorzy walczą o każdego turystę i są skłonni zejść sporo z ceny. Jeszcze dobrze nie wejdziesz do środka, a już pokazują Ci ulotkę z ustaloną kwotą, uprzedzając od razu, że aktualna cena jest o kilkaset bahtów niższa. Wiadomo, pogoda jest niepewna, plan wycieczki może ulec niespodziewaniej zmianie, a samych chętnych i tak jest niewielu. Wszystko to sprawia, że organizatorzy mocno ze sobą konkurują i wyraźnie spuszczają z ceny.

Mniej ludzi

Jedną z najlepszych zalet wycieczki w tym okresie jest mniejsza liczba turystów. Nie napiszę „brak tłumów”, bo największe atrakcje Tajlandii są praktycznie zawsze oblegane. Nie da się ukryć, że Kraina Uśmiechu (jak czasami się mówi o Tajlandii) jest najpopularniejszym krajem w Azji dla wszelkiej maści podróżników z całego świata. Skutkiem tego są niestety oblężone plaże, ogromne kolejki w muzeach i nieustanna obecność masy ludzi dookoła. Można więc pojechać na wakacje i wciąż irytować się wszechobecnymi tłumami. Na szczęście w porze deszczowej taki przesyt ludźmi raczej nam nie grozi. Jakby nie patrzeć, ja odwiedziłam bardzo popularne miejsca, a jednak nie miałam okazji zmęczyć się przymusowym towarzystwem.

Większa dostępność hoteli

Nie dość, że ceny hoteli są niższe, to w dodatku jest ich więcej do wyboru. Lecąc do Tajlandii w porze deszczowej nie ma konieczności rezerwowania noclegów z wyprzedzeniem. Nawet na miejscu można znaleźć dobre oferty w korzystnych cenach. Wiele domków stoi pustych, więc właściciele kuszą turystów niskimi opłatami. Jest to niewątpliwy plus dla osób, które nie mają sztywnego planu. Bez obaw mogą szukać noclegu w Tajlandii z dnia na dzień.

To samo tyczy się wszelkiego rodzaju transferów. Bilet na prom kursujący między wyspami można spokojnie zarezerwować na miejscu. Nie oznacza to oczywiście, że będziesz sam na statku, ale na pewno znajdzie się dla Ciebie miejsce jeśli nagle zmienisz plany i postanowisz odwiedzić kolejną wyspę.

Soczysty krajobraz

Przyznajmy – pora deszczowa zaburza obrazek rajskiej Tajlandii. Błękit nieba zamienia na złowrogie chmury, a białej jak mąka plaży odbiera blask. Ale to też ma swój urok. Zieleń otaczających drzew aż krzyczy. Otulająca całość mgła nadaje takiej tajemniczości i aury, że trzeba byłoby skłamać, żeby powiedzieć, że taki krajobraz jest brzydki.

Bardziej znośne temperatury

Pora deszczowa w pewien sposób sprzyja zwiedzaniu. Jest co prawda burzowo, a przez to też duszno, ale słońce nie smaży tak bardzo jak w ciągu innych pór roku. Temperatury poza tym są bardziej znośne.

Pora deszczowa w Tajlandii – wady

Jest też kilka poważnych wad podróży do Tajlandii w porze deszczowej. Niektórzy uznają je za zbyt dokuczliwe, inni zaakceptują je bez większych oporów.

Mniej spektakularne widoki

Jeżeli marzy Ci się Tajlandia jak z rajskich fotografii, to pora deszczowa nie będzie najlepszym terminem na jej odwiedzenie. Jasne, możesz mieć szczęście i trafić na bardzo dobre warunki pogodowe, ale będzie to raczej stan wyjątkowy, a nie standard. Monsun ma swoje humorki, więc zakładanie, że akurat Ciebie to ominie może skończyć się srogim rozczarowaniem.

Pochmurne niebo

To, co bolało mnie najbardziej we wrześniowej podróży do Tajlandii to brak epickich zachodów i wschodów słońca. W zasadzie tylko raz miałam okazję zobaczyć pokolorowane na różowo niebo i było to w Parku Narodowym Khao Sok. Zwykle na długo przed zachodem horyzont robił się już tak szary, że nic nie było w stanie się przez niego przebić. Bardzo brakowało mi takich widoków, bo wiem, że w Tajlandii można zobaczyć malownicze wschody i zachody. Tym bardziej, że na wyspach specjalnie wybrałam noclegi, z których miałam widok na morze, albo mieszkałam tuż przy plaży.

Powodzie, sztormy

Pora deszczowa ma też poważne, przykre konsekwencje dla kraju i miejscowej ludności w postaci powodzi. Sztormy też się zdarzają, a wtedy morze jest na tyle wzburzone, że odwołuje się wycieczki i promy pływające między wyspami. Pogoda jest bardzo niestabilna, a przez to też niebezpieczna. Drogi bywają pozamykane i trudno przemieszczać się w takich warunkach.

Niedostępne atrakcje

W porównaniu do powodzi i innych szkód opisywanych powyżej, usunięcie jakiegoś punktu z programu wycieczki, to pikuś –jednak niektórym może przeszkadzać. Jeżeli komuś bardzo zależy na konkretnej atrakcji, a ze względu na pogodę będzie ona niedostępna, to może poczuć się rozczarowany. Zwłaszcza jeśli takie sytuacje się powtórzą.

Pora deszczowa w Tajlandii we wrześniu

Jak wyglądała więc pora deszczowa w praktyce? Wydaje mi się, że nie najgorzej. Jasne, mogłam mieć więcej szczęścia i słonecznych dni, ale ostatecznie nie było tak tragicznie, jak próbowano mi wcześniej wmówić. Poniżej opiszę krótko pod tym względem miejsca, które odwiedziłam we wrześniu.

Bangkok

Podróż zaczęłam w stolicy Tajlandii, czyli Bangkoku. Było duszno i wilgotno, choć całkiem znośnie. Niebo miało stalowoszary kolor, więc wszystkie zdjęcia mają to samo, pochmurne tło. Pierwsza fala deszczu zaczęła się wieczorem, co zgadzałoby się z tym, co mówią inne źródła. Najczęściej ulewy są intensywne, ale krótkie i raczej nocą, niż w ciągu dnia. Można przeczekać ten nagły atak i kontynuować zwiedzanie. Bywa też tak, że leje nieprzerwanie przez kilka godzin, albo nawet cały dzień, choć rzadko się to zdarza. Ja utknęłam na jakiś czas na ogromnym targu Chatuchak. Mimo że sam market jest kopalnią przeróżnych skarbów i pysznego jedzenia, to miałam już w pewnym momencie dość przeciskania się przez labirynt straganów. Zwłaszcza, że zaczęło mi być chłodno, więc jedynym czego pragnęłam był ciepły prysznic i kubek herbaty.

Khao Sok

Głównym celem mojej podróży do Tajlandii był Park Narodowy Khao Sok. Niestety ze względu na porę deszczową jeden z punktów wycieczki –wejście do dużej jaskini – był odwołany. Zastąpiono go jakąś mniejszą, mniej imponującą grotą. Deszcz oszczędził nas w trakcie dwudniowego tripa. Dał mi w kość dopiero, kiedy musiałam następnego dnia rano przejść 2 km z plecakiem pod górkę. Miałam jeszcze trochę czasu, więc przeczekałam najintensywniejsze opady. Zanim doszłam na przystanek autobusowy byłam  i tak już mokra. Wilgoć i wysiłek zrobiły swoje.

Koh Samui

Na Koh Samui padało najmniej. Ani razu nie złapał mnie konkretny deszcz. Niestety najpiękniejsze plaże tej części Tajlandii nie prezentowały się równie imponująco, co w szczycie sezonu. Niebo było cały czas zachmurzone, więc widoki oceniłam jako raczej przeciętne. Szkoda, bo kokosowa wyspa ma potencjał. Całkiem sporo szczęścia miałam na wycieczce do Parku Narodowego Angthong. Tam udało mi się złapać rajskie chwile, które tak bardzo kojarzą się z Tajlandią.

Koh Phangan

Sąsiednia wyspa również mnie nie zawiodła pod tym względem, choć kilka razy zbierało się na porządną burzę. Niestety już koło południa kolor nieba praktycznie zlewał się z morzem. Czas spędzałam głównie w hamaku czytając książki. W trakcie całej podróży mogłam pochłonąć kilka lepszych i gorszych lektur 😉.

Czy warto pojechać do Tajlandii w porze deszczowej?

Pamiętam, że będąc już w Tajlandii trochę żałowałam, że jednak zdecydowałam się na podróż we wrześniu. Choć jestem przekonana, że to kwestia skumulowania się wielu niepożądanych czynników, które mi towarzyszyły: stresu, zmęczenia, różnego rodzaju dolegliwości zdrowotnych i zwykłego pecha. Z tej perspektywy uważam, że mimo wszystko warto wybrać się do Tajlandii w porze deszczowej. Właśnie dlatego, że pogoda jest na tyle przewidywalna, że zamiast prognozowanej ulewy może być błękit morza i bajeczne zachody słońca. Trzeba samemu się o tym przekonać. Nie ma żadnej reguły. Ważne jest po prostu, żeby być świadomym ryzyka kiepskiej aury i nie denerwować się jeśli przez większość wyjazdu warunki będą beznadziejne. Zawsze można wtedy nadrabiać zaległości w czytaniu, próbować najlepsze dania kuchni tajskiej, albo zwiedzać świątynie 😊. Pora deszczowa w Tajlandii nie jest taka zła ;).

Przeczytaj też inne teksty z Tajlandii:

Gdzie spać w Bangkoku? Polecane noclegi w stolicy Tajlandii

Gdzie spać w Tajlandii? Porady jak szukać noclegu

Aktualne ceny w Tajlandii + kosztorys 2-tygodniowej podróży na własną rękę

Denga, malaria i szczepienia do Tajlandii

Tajlandia bez biura podróży – jak to zrobić?

Czy Tajlandia jest bezpieczna? Bezpieczeństwo w Tajlandii

9 komentarzy

  1. Dziękuję za wskazówki, nie byłam świadoma takich okoliczności, jakie należy brać pod uwagę, planując wycieczkę do Tajlandii.

    • Rzeczywiście, jak tak sobie myślę o podróżujących osobach, nie myśli się, że ok, jadą a tu pogoda może być inna, niż u nas, pora roku inna itd. Mimo, że to pora deszczowa, zachęciłaś mnie do takiej wycieczki. Nie znoszę tłumów 😉

  2. Cięzko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ można mieć szczęście lub pecha, albo zrobić spoko wakacje taniej albo żałować nie mogąc nic zrobić na miejscu. Albo się podejmie ryzyko albo nie, osbiście wolałabym nie zachęcać. No i trzeba pamiętać, że dla większości osób upały są wtedy bardzo odczuwalne bo jest niesamowicie parno.

    • To się raczej rzadko zdarza, żeby nie można było nic zrobić na miejscu ;).
      Jasne, podróż w porze deszczowej wiąże się z pewnym ryzykiem, dlatego wybór pozostawiam każdemu z osobna. Szczerze opisałam wszystkie wady i zalety takiego terminu, więc każdy może sam ocenić na ile zależy mu przykładowo na cenach, a na ile na błękitnym niebie bez chmurki. Niektórzy ludzie świadomie rezygnują z wycieczki w szczycie sezonu, bo chcą uniknąć tłumów i ok, ja to rozumiem. Co do upałów, to nie do końca się zgadzam, bo przez to, że słońce tak nie praży, nie odczuwa się tak bardzo upałów. Parno jest cały rok, a taki deszcz przynajmniej chwilowo schładza.

  3. Znajomi byli trzy tygodnie we wrześniu w Tajlandii w podróży poślubnej. Inaczej pojechać nie mogli, pogoda im się udała:) było pochmurnie, owszem przelotne deszcze były ale bez tragedii, fajny2 post:)

Napisz komentarz