Tanzania i Zanzibar w dwa tygodnie – czy to jest w ogóle do zrobienia? Jeśli zastanawiasz się co zobaczyć w ciągu 14 dni, które parki narodowe i atrakcje wybrać oraz jak przemieszczać się po kontynencie i na wyspie, to ten tekst na pewno Ci się przyda. Dzielimy się w nim naszym planem na dwa tygodnie na Zanzibarze i w Tanzanii. Wybierzemy się na safari, weźmiemy udział w lekcji gotowania kuchni zanzibarskiej, pojedziemy na spice tour, a na deser zrelaksujemy się na najpiękniejszych plażach. Brzmi nieźle? No to zaczynamy! 😊

Dzień 1:

Przylot do Dar Es Salaam, czyli byłej stolicy i największego miasta Tanzanii.

Licząca około 5 milionów mieszkańców metropolia raczej nie zachęca do pozostania w niej na dłużej. Brak tam specjalnych atrakcji, a spacerowanie – szczególnie po zmroku – jest raczej odradzane. O złej sławie i naszych obawach związanych z tym miastem pisaliśmy w tekście Czy Zanzibar jest bezpieczny? Bezpieczeństwo w Tanzanii. Dlatego Dar Es Salaam traktujemy jako bazę wypadową do głównych celów naszej podróży: Aruszy oraz na Zanzibar.

W zależności od tego, jaką drogą planujemy dostać się do Aruszy, dobrze znaleźć nocleg blisko dworca lub lotniska. Dobrze jest skorzystać z transferów oferowanych przez hotel. Zyskujemy dzięki temu pewność, że odbierze nas konkretna osoba, która zawiezie nas bezpiecznie do celu.

Szczegóły, ceny i opcje transportu z Dar Es Salaam do Aruszy opisaliśmy w tekście Transport na Zanzibarze i w Tanzanii – wskazówki, rady, ceny.

My zdecydowaliśmy się na podróż autokarem, dlatego zatrzymaliśmy się w Silver Paradise Hotel, który znajduje się się 15 minut drogi samochodem od terminala autobusowego Ubungo.

Dzień 2:

Jedziemy do Aruszy, która jest główną bazą wypadową na safari w Tanzanii. Bilet na autokar warto kupić dzień wcześniej w biurze przewoźnika. Podróż autobusem z Dar Es Salaam na północ Tanzanii trwa niestety kilkanaście godzin (w naszym wypadku było to 13), więc zejdzie nam na nią w zasadzie cały dzień. To dobra opcja dla oszczędnych, ponieważ różnica w cenie biletu na autobus i na samolot jest ogromna.

Po drodze czeka nas jednak kilka atrakcji. Pierwszą będą osobliwe tanzańskie filmy i teledyski puszczane na telewizorze w autobusie. Drugą postój w przydrożnym zajeździe, gdzie w towarzystwie Tanzańczyków można skosztować lokalnych specjałów. A trzecią – niedaleko przed Aruszą – podziwianie ośnieżonego szczytu Kilimandżaro.

Po przybyciu na miejsce meldujemy się w naszym noclegu. Jeżeli wcześniej nie zarezerwowaliście wycieczki na safari, to możecie spróbować kupić ją na miejscu jeszcze tego samego dnia. Lepiej jednak nie zostawiać tego na ostatnią chwilę i dać sobie przynajmniej pół dnia na rozeznanie się w biurach i ofertach. O samym szukaniu właściwej firmy, cenach oraz opcjach programu wycieczki sporo napisaliśmy w tekście Ile kosztuje safari i dlaczego tak dużo?

Dzień 3:

Zaczynamy przygodę z afrykańską przyrodą. Pierwszym parkiem na trasie jest Tarangire, który słynie z dużej liczby słoni oraz baobabów. Całodniowa jazda po parku pozwala zobaczyć całkiem pokaźną listę gatunków takich jak lwy, gepardy, żyrafy, różne antylopy czy zebry. O Tarangire napisaliśmy osobny tekst Park narodowy Tarangire – tanzański dom słoni i baobabów.

Alternatywą do Tarangire może też być sąsiadujący z nim park Lake Manyara, znany głównie z tysięcy flamingów żyjących przy tamtejszym jeziorze i wylegujących na drzewach  lwów.

Na nocleg udajemy się do ośrodka, gdzie dostajemy namiot przypominający drewnianą chatkę z prywatną łazienką 😊.

Dzień 4:

Następnego dnia ruszamy w kilkugodzinną drogę do Serengeti – największego z parków w Tanzanii i jednego z najpopularniejszych w całej Afryce. Krajobraz zmienia się tutaj na wyraźnie sawannowy. Zwierzęta, takie jak leopardy, hipopotamy, lwy, żyrafy dostrzegamy na bezkresnych równinach usianych gdzieniegdzie akacjami.

Po południu docieramy do obozowiska, gdzie rozbijamy namiot. Nocą nad naszymi głowami odbywa się spektakl z miliardami gwiazd w roli głównej.

O tym jak wyglądają noclegi i jedzenie  na safari w Tanzanii, pisaliśmy w tekście It’s rough, it’s dirty but it’s an adventure! – noclegi i jedzenie na safari. Przeczytacie tam też o naszych przygodach z hienami w środku nocy i słoniem pod prysznicem :).

Dzień 5:

Serengeti jest na tyle duże i odległe, że na jego zwiedzanie trzeba poświęcić co najmniej dwa dni. Kierując się z powrotem w stronę Aruszy przemierzamy kolejne obszary parku.

Po kilku godzinach wypatrywania zwierząt z pokładu roztrzęsionego jeepa dojeżdżamy do campingu przy kraterze Ngorongoro, gdzie spędzamy drugą noc w namiocie. Uwaga, przyda się coś ciepłego do ubrania, mimo że to serce Afryki. O tym, co jeszcze warto zabrać ze sobą na safari piszemy w tekście Safari w Afryce – dla kogo, za ile, gdzie i kiedy?

Dzień 6:

Zjeżdżamy do krateru Ngorongoro, który jest pozostałością po wielkiej erupcji wulkanu sprzed 2-3 milionów lat. Dzięki m.in. obfitości w świeżą wodę, na dnie krateru panują świetne warunki życia dla zwierząt, w tym nosorożców.  W tym parku można zobaczyć całą wielką piątkę Afryki, czyli słonia afrykańskiego, lwa, nosorożca, lamparta i bawoła afrykańskiego.

Objazd krateru trwa kilka godzin. Wieczorem wracamy do Aruszy na nocleg.

Dzień 7:

Pierwszy tydzień podróży kończymy powrotnym autobusem do Dar Es Salaam, skąd następnego dnia wyruszymy na Zanzibar.

Ci, którzy mają ograniczony czas, mogą polecieć bezpośrednio z Aruszy na Zanzibar jedną z lokalnych linii lotniczych. Ceny biletów nie należą jednak do najtańszych i wynoszą około 500-1000 zł za lot w jedną stronę.

Dzień 8:

Rozpoczynamy rajski etap tanzańskiej przygody. Taksówką lub transportem hotelowym jedziemy na lotnisko w Dar Es Salaam, by w niecałe pół godziny znaleźć się na Zanzibarze.

Na lotnisku odbieramy wcześniej zarezerwowany samochód i ruszamy prosto do wybranego przez nas ośrodka na wybrzeżu. W naszym przypadku padło na Pwani Mchangani na wschodzie wyspy.

Nasz poradnik dotyczący wypożyczenia auta na Zanzibarze znajdziecie tutaj Wynajem auta na Zanzibarze – praktyczne porady.

Dzień 9:

Po tylu przebytych kilometrach czas na błogi relaks! Czyli: plażing, spacering podczas odpływu i sączenie mleczka ze świeżo zerwanych kokosów.

Wieczorem kolacja w jednej z wielu małych restauracyjek podających ryby i owoce morze, w tym pyszne homary.

Dzień 10:

Mając wypożyczony samochód warto objechać wybrzeże Zanzibaru i zwiedzić mniej lub bardziej rozbudowane turystycznie miejscowości.

Największe ośrodki na północy to Nungwi i Kendwa, z których pierwszy zrobił na nas średnie wrażenie. Na południowym wschodzie można zajechać do Pingwe, gdzie znajduje się słynna restauracja na otoczonej wodą skale – The Rock. Nieco dalej na południe leży Jambiani, które słynie z szerokich i spokojnych plaż.

Dzień 11:

Opuszczamy naszą chatkę nad Oceanem Indyjskim i jedziemy do Jozani Forest. Można tam pójść na krótką wycieczka z przewodnikiem po zanzibarskiej dżungli, podczas której spotkamy m.in. endemiczne małpki, czyli gerezę trójbarwną i zobaczymy fragment lasu namorzynowego.

Po południu dojeżdżamy do Stone Town (starej części stolicy Zanzibaru – Zanzibar City) i oddajemy samochód. Wieczór spędzamy w parku Forodhani, który pełen jest stoisk z miejscowym street foodem – głównie grillowanymi owocami morza. O cenach smaczków kuchni zanzibarskiej pisaliśmy w tekście Aktualne ceny na Zanzibarze i w Tanzanii.

Nasz sprawdzony nocleg w Stone Town: http://www.lost57.com/

Dzień 12:

Pierwszy pełny dzień w Stone Town można poświęcić na jedną z dwóch popularnych atrakcji Zanzibaru: wycieczkę na Prison Island lub Safari Blue. Obie polegają na krótkim rejsie na małe wyspy położone blisko wybrzeża.

Na Prison Island jeździ się głównie, by zobaczyć mieszkające tam wielkie, ponad stuletnie żółwie. Wycieczkę tę można połączyć także ze snorkellingiem.

Na Safari Blue wypływa się z miejscowości Fumba. Wycieczka polega na zwiedzeniu rezerwatu Menai Bay, oglądaniu delfinów, snorkellingu i posiłku na bezludnej wyspie. My jednak nie skorzystaliśmy z tych wycieczek, bo czuliśmy już lekki przesyt i zmęczenie ciągłym przemieszczaniem się i udziałem w atrakcjach.

Wieczorem odwiedzamy kawiarnię Zanzibar Coffee House z klimatycznym tarasem widokowym.

Dzień 13:

Z rana wybieramy się na targ Darajani, gdzie możemy zaopatrzyć się m.in. w lokalne owoce, np. jackfruita, czy też przyprawy i ryby. Spod targu wyruszamy na przedmieścia na jedną z farm, gdzie organizuje się tzw. spice tour. W trakcie tej wycieczki zobaczymy jak uprawia się egzotyczne owoce i rośliny, z których wyrabiane są popularne przyprawy. Po zakończeniu spice tour zasiadamy do lekcji gotowania lokalnych dań.

Zainteresowanych szczegółami obu atrakcji zapraszamy do tekstów:

Spice tour na Zanzibarze.

Lekcja gotowania na Zanzibarze – kultura na talerzu

Dzień 14:

Czas pożegnać się z Tanzanią i rajskim Zanzibarem. Do Polski wracamy bezpośrednio z wyspy przypraw lub wracamy do Dar Es Salaam, skąd wylatujemy w stronę kraju nad Wisłą.

Więcej o naszych wrażeniach z tej podróży pisaliśmy tutaj:

Zanzibar i Tanzania – podróż marzeń czy wielkie rozczarowanie?

9 komentarzy

    • Nic szczególnie tradycyjnego nie wryło mi się w pamięć w trakcie tej podróży. Najlepsze jedzenie przygotowaliśmy podczas lekcji gotowania ;). Przepyszny ryż na świeżym mleku kokosowym i barakuda w z warzywami.

Napisz komentarz