Park narodowy Tarangire był pierwszym miejscem na trasie naszego tanzańskiego safari. Jak się wcześniej dowiedzieliśmy, słynie on przede wszystkim z dużej ilości słoni oraz baobabów. Nasze wrażenia w zupełności to potwierdziły. Z uwagi na swoje położenie i stosunkowo niedużą odległość od Aruszy – głównej bazy safari, możemy go z pełnym przekonaniem polecić tym, którzy mają ograniczony czas i fundusze. Nawet jednodniowa wycieczka będzie niezapomnianym przeżyciem.

Walka o miejsce na safari

Z powodu pewnych komplikacji organizacyjnych (nie wynikających z naszej winy) do Tarangire udaliśmy się wyjątkowo z innym przewodnikiem i w innym towarzystwie niż podczas pozostałych dni naszego safari. Tak więc w świat afrykańskiej fauny wprowadził nas doświadczony, żartobliwy i jednocześnie bardzo uprzejmy Makalo. Wściekłej przez zaistniałe problemy Emilce tak zależało na dogodnej pozycji do obserwowania zwierząt, że posunęła się nawet do rozpostarcia przed Makalo wizji nieprzyjemnych skutków choroby lokomocyjnej w przypadku usadowienia jej na końcu. Fortel zadziałał bez zarzutu i nasz przewodnik zaproponował jej honorowe miejsce na samym przodzie, tuż obok siebie. Jednak jak się później okazało, miejsca z tyłu pojazdu niekoniecznie były najgorsze – momentami wręcz bywały najlepsze do obserwacji. Wiele zależy od tego, w którym kierunku od samochodu znajdują się oglądane zwierzęta oraz ile osób podróżuje w samochodzie. Sam jeep był na tyle duży, że każdy uczestnik mógł swobodnie stać i przemieszczać się po pojeździe. Przez cały czas był też odsłonięty dach, dzięki któremu udało nam się wypatrzyć odpoczywające w oddali gepardy. Oprócz nas do Tarangire pojechały dwie młode Dunki spędzające w Tanzanii swój „gap year” oraz studiująca w Paryżu mieszkanka wyspy Reunion.

Mały park z wielkim potencjałem

Park Tarangire położony jest ok. 150 kilometrów na południowy zachód od Aruszy. W jego bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się inny park, w którym również organizowane jest safari – Lake Manyara. Powierzchnia Tarangire to 2600 km2, co oznacza, że jest ponad pięciokrotnie mniejszy od Serengeti. Niech was to jednak nie zmyli, ponieważ Tarangire ma do zaoferowania prawdziwe bogactwo natury. Im bliżej parku, tym częściej zza szyb samochodu można było dostrzec charakterystycznie ubranych Masajów, przechadzających się ze swoimi kijkami. Coraz gęstsza robiła się również masajska zabudowa składająca się głównie z okrągłych lepianek pokrytych strzechą. Przy bramie wjazdowej do Tarangire znajduje się mały ośrodek z biurami, informacją turystyczną oraz sklepikami. Przy ścieżkach ośrodka ułożone zostały czaszki antylop, słoni i bawołów, które robiły dość posępne wrażenie. Tam zobaczyliśmy pierwsze zwierzaki, którymi była grupa pociesznych mangust. Ssaki poruszały się w wyjątkowo zsynchronizowany sposób, przypominając nieco unoszący się tuż nad ziemią futrzasty latający dywan.

Zwierzęta w Tarangire

Po załatwieniu przez Makalo wszelkich niezbędnych formalności wjechaliśmy już do parku. Na kolejne zwierzęta nie trzeba było długo czekać. Okazało się, że ich zagęszczenie w Tarangire jest naprawdę spore. W pierwszej kolejności przy drodze ukazały się nam impale zwyczajne – przedstawicielki jednego z najbardziej licznych gatunków antylop w Tanzanii. Niedaleko za nimi ujrzeliśmy zebry oraz skubiące liście akacji dostojne żyrafy, które są narodowym symbolem tego kraju. Szczególnymi miejscami są wodopoje, przy których gromadzą się przedstawiciele przeróżnych gatunków i dzielą się płynnym, życiodajnym dobrem. Jest to przyjemny obraz sielskiej koegzystencji zwierząt – przynajmniej do momentu pojawienia się jakiegoś drapieżnika. A skoro już jesteśmy przy drapieżnikach, to należy wspomnieć, że w Tarangire można jak najbardziej zobaczyć wielkie koty. To właśnie tam zaliczyliśmy pierwsze spotkanie z lwami wylegującymi się pod drzewami oraz był to jedyny park, w którym spotkaliśmy gepardy (łącznie trzy, w tym jedno młode).

Jest mocno nieprawdopodobnym, by w Tarangire nie zobaczyć słoni. Mieliśmy okazję obserwować ich całe rodziny. Imponujące, dorosłe osobniki łopotały wielkimi uszami, by nieco ukoić rozgrzaną skórę, a małe słoniki taplały się w błocie, zażywając jednocześnie odrobiny zabawy oraz chłodu.

Najlepszy park narodowy w Tanzanii

Tarangire jest chyba moim ulubionym. Podoba mi się ten różnorodny krajobraz, który tworzą drzewa oraz rzeka – przyznał nam Makalo na pytanie o jego faworyta wśród parków w Tanzanii. I rzeczywiście pod tym względem Tarangire wyróżnia na tle Serengeti czy Ngorongoro, gdzie mamy do czynienia raczej z płaskim i trawiastym terenem. Oprócz masy ciekawostek na temat zwierząt, dowiedzieliśmy się jeszcze od przewodnika, że potężne baobaby tylko z pozoru wyglądają na suche i obumarłe. W rzeczywistości potrafią magazynować bardzo duże ilości wody, by przetrwać w trudnych warunkach. Cechuje je także długowieczność. Najstarszy znany baobab liczył sobie ponad 1275 lat!

Mimo że pierwszy dzień w parku narodowym był dość intensywny, nie odczuwaliśmy wielkiego zmęczenia, bo Tarangire dostarcza nowych wrażeń z dużą częstotliwością. Ta cecha oraz bliskość od Aruszy sprawiają, że Tarangire to bardzo dobry wybór na szybkie, jednodniowe safari.

Tekst: Jacek

Zdjęcia: Emilka

Jeśli chcesz dowiedzieć się kiedy i dokąd pojechać na safari + zobaczyć gotową listę rzeczy do zabrania, to przeczytaj ten tekst: http://www.globfoterka.pl/safari-dla-kogo-gdzie-i-kiedy/

Jeśli chcesz dowiedzieć się ile kosztuje safari i jak wybrać najlepszą ofertę, to przeczytaj ten: http://www.globfoterka.pl/ile-kosztuje-safari-i-jak-wybrac-oferte/

Jeśli chcesz zobaczyć jak wygląda najtańsza opcja safari, to wejdź tutaj: http://www.globfoterka.pl/noclegi-i-jedzenie-na-safari/

Więcej informacji na temat parku znajdziesz tutaj: http://www.tarangiretanzania.com/

Comments

comments

3 komentarze

  1. Świetne zdjęcia! Naprawdę udało Ci się „ustrzelić” kilka wspaniałych okazów!

    A tak nawiasem mówiąc, z Reunion do Tanzanii przez Paryż to raczej trochę nie po drodze. 😉

    • globfoterka Reply

      Dziękuję!
      Zgadza się, dość zawiła podróż :P. Choć ta dziewczyna po prostu studiowała prawo w Paryżu i zamierza wrócić na Reunion jako adwokat :).

Napisz komentarz