Związek na odległość nie jest łatwy. Zwłaszcza, kiedy dzielą Was tysiące kilometrów, które sprawiają, że widzicie się raz na kilka miesięcy. Jednak mnie i mojemu chłopakowi udało się przetrwać ten okres i dziś, choć osobno fizycznie, to jednak razem świętujemy naszą trzecią rocznicę związku. To będzie wyjątkowy tekst, dzięki któremu macie okazję poznać nas lepiej, dowiedzieć się kim jesteśmy, co robimy na co dzień, jakie mamy podróżnicze pragnienia i dokąd wybierzemy się na kolejny wyjazd. Globfoterka to nie jest jednoosobowy projekt. To blog dwójki ludzi, którzy wierzą, że marzenia są po to, żeby je spełniać.

  1. Oboje pochodzimy z tego samego miasteczka (a nawet osiedla!) położonego w Bieszczadach.
  2. Pomimo że jesteśmy rodowitymi Bieszczadersami, którzy większość swojego życia spędzili w odległości kilkuset metrów od siebie, tak naprawdę poznaliśmy się dopiero w Krakowie. 🙂
  3. Między nami jest 6 lat różnicy. Jacek dobija już do 30-stki (tak mój drogi 😛 ciesz się ostatnim rokiem z dwójką z przodu), a ja turlam się w kierunku pierwszego ćwierćwiecza (też brzmi okrutnie :D).
  4. Jacek był takim trochę moim bożyszczem, do którego potajemnie wzdychałam jako 13-latka. Wtedy jakikolwiek związek wydawał się na tyle nierealny, że z biegiem czasu po prostu mi… lekko przeszło. 😀
  5. Przez kilka lat, podczas sporadycznych okazji, kiedy oboje byliśmy w Ustrzykach Dolnych wysyłaliśmy sobie elektryzujące spojrzenia. Żadne z nas jednak nie odważyło się podjąć kontaktu. Dopiero tuż przed moją maturą udało nam się poznać i stopniowo rozwijać znajomość.                                                                                                                                            
  6. Oboje mamy humanistyczne umysły. Jacek skończył socjologię, a ja filologię szwedzką.
  7. Odwiedziliśmy razem łącznie 19 krajów. Idąc w kolejności chronologicznej były to: Bośnia i Hercegowina, Węgry, Austria, Słowacja, Hiszpania, Indie, Belgia, Włochy (dwa razy), Watykan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Malta, Dania, Szwecja (dwa razy), Gruzja, Islandia, Czechy, Wyspy Kanaryjskie (tak, wiem, że to Hiszpania), Izrael i Estonia.
  8. Naszym rekordowym pod względem podróży rokiem był 2015. Dzięki niemal comiesięcznym wyjazdom odwiedziliśmy 10 różnych państw! 🙂 Nie mam pojęcia jak tego dokonaliśmy czasowo i finansowo, ale da się!
  9. Pierwszą wycieczką, którą zaproponowałam Jackowi, nie będąc jeszcze z nim w związku był sylwester w Bośni i Hercegowinie. Zgodził się niemal od razu.
  10. Na moje 20-ste urodziny Jacek zabrał mnie do Barcelony, gdzie przygotował mega niespodziankę w postaci lotu balonem nad Katalonią! 🙂 To były zdecydowanie moje najlepsze urodziny w życiu. Nigdy nie czułam się bardziej wyjątkowo niż wtedy.  
  11. Jacek okazał się na tyle dobrym kompanem podróży, że coraz chętniej dzieliłam się z nim swoimi podróżniczymi marzeniami. Dość szybko zaproponowałam mu miesięczny wyjazd do Indii. Cóż… nie mógł mi odmówić i do tej pory śmieje się, że to był szantaż. 😛
  12. Ta podróż była naszą najpiękniejszą i najbardziej wyjątkową przygodą, która pozwoliła nam przetestować zgodność charakterów w ekstremalnych warunkach.
  13. To właśnie w Indiach zostałam żoną Jacka. Po raz pierwszy… 🙂
  14. Zawsze byłam kociarą. Jacek wręcz przeciwnie – w jego otoczeniu dominowały psy. Obiecał mi jednak, że po powrocie z Indii będziemy mieć kota. I faktycznie… pewnej październikowej niedzieli przyniósł taką brytyjską kulkę i zawołał mnie do kuchni twierdząc, że znalazł coś podczas sprzątania. Od tamtej pory Lilly stała się jego oczkiem w głowie. 🙂
  15. Przynajmniej dwa razy w roku jeździmy w trójkę z naszym pluszakiem w Bieszczady. A co! Kicia-podróżniczka 🙂
                                                                                           
    Filmik nagrałam Jackowi na jego 29-te urodziny. 🙂 Zaśpiewałam, zagrałam na gitarze i złożyłam zdjęcia z naszych podróży.                                                                                                                                                                                                                                
  16. Ja jestem głównym prowodyrem większości podróży. Bywały takie okresy, że każdego dnia wydzwaniałam kilka razy do Jacka z nowymi pomysłami i nie zrażając się odmowami próbowałam go przekonać, aż na coś w końcu się zgadzał. 😀 Chociaż właściwie bardziej powinnam dzwonić do jego szefostwa i… nie wiem. Improwizować 🙂
  17. Dla mnie nie ma miejsc do których nie chciałabym pojechać. Podróżniczych marzeń mam tak wiele, że mogłabym godzinami je wymieniać (m.in. chciałabym zatańczyć tango w Buenos Aires, skoczyć w 25-te urodziny ze spadochronu w Dubaju, poznać wyspy Polinezji). Jacek ma mniej, ale za to bardziej konkretnych marzeń. Wśród nich jest m.in. Japonia, Antarktyka i Sycylia. W zeszłym roku mieliśmy kupione bilety na Borneo, gdzie chcieliśmy spełnić jego marzenie o zobaczeniu nosaczy sundajskich na żywo, ale ja w międzyczasie dostałam stypendium w Laponii i musieliśmy zrezygnować…
  18. Wszystkie podróże planujemy razem. Najpierw ja znajduję tanie bilety o których błyskawicznie informuję Jacka. Staramy się kupować je jak najszybciej, bo te najlepsze schodzą jak ciepłe bułeczki. Później robię rozeznanie, czytam przewodniki i inne materiały, żeby ustalić z Jackiem trasę. On zajmuje się jej głównym opracowaniem.
  19. Moja orientacja w terenie i umiejętności korzystania z GPS są znikome, więc Jacek ze swoim talentem do organizacji jest dla mnie idealnym towarzyszem podróży. Jeszcze nigdzie się nie zgubiliśmy i czasami nie mogę się nadziwić z jaką łatwością i pewnością siebie prowadzi mnie przez zupełnie obce uliczki. Zawsze wie co jest za rogiem i jak długo mamy iść, kiedy pytam z grymasem „ile jeszcze?”.
  20. Oprócz tego zawsze potrafi znaleźć dobry nocleg i sprawić, że będę czuła się bezpiecznie bez względu na okoliczności.            
  21. Uzupełniamy się także w kwestii relacjonowania wyjazdów. Ja biegam z wielką lustrzanką, a on maleńką, przypominającą wielkością bardziej pudełko zapałek niż poważny sprzęt kamerką. Oboje spędzamy później długie godziny przed komputerem, żeby przygotować jak najlepszy materiał.
  22. Nasze kolejne wspólne wyjazdy, to samochodowe Bałkany w lipcu i Tanzania w październiku. Rozważamy też wyrobienie wizy do Stanów Zjednoczonych (a tak się zarzekałam, że tego nie zrobię ;/) i fantazjujemy już trochę o sylwestrze w Nowym Jorku
  23. Dzięki Jackowi odkryłam wiele kulinarnych smaków. Jadłam z nim m.in. swoje pierwsze sushi, palak paneer (pyszny, indyjski ser w szpinaku), kraba i wiele innych rzeczy o których wcześniej jedynie słyszałam.
  24. Podczas każdej naszej podróży Jacek przynajmniej jeden raz zabiera mnie do dobrej restauracji, gdzie urządzamy sobie prawdziwą ucztę. Mniam! To już nasz rytuał. 🙂
  25. Ja jestem kulinarnym beztalenciem. Jacek- (na całe szczęście) jest moim całkowitym przeciwieństwem. U nas w domu to on wynajduje nowe przepisy, a ja z nieskrywaną radością testuję jego kulinarne poczynania.                                                          
  26. Jacek przepada za wołowiną i gdy tylko może, próbuje nowych rodzajów mięsa. Ja z kolei jestem zwolenniczką ryb, grzybów i lekkich, wegetariańskich dań. Oboje uwielbiamy za to włoską kuchnię i owoce morza.
  27. Jacek ma dłuższe rzęsy ode mnie! :O Musiałam się wyżalić…
  28. Nie wiem czy teoria o tym, że przeciwieństwa się przyciągają jest słuszna, ale w naszym przypadku poniekąd się sprawdza. Ja mam duży temperament i wybuchową naturę, a Jacek to prawdziwa oaza spokoju, która potrafi ukoić moją naturę. Gdybym trafiła na takiego harpagana jak ja, to pewnie usłyszelibyście o zbrodni z pierwszych stron gazet.
  29. Ja mogłabym prowadzić rozmowy do późnych godzin nocnych, nie wykazując żadnego zmęczenia paplaniną, a Jacek należy do tych raczej powściągliwych osób, które wypowiadają się krótko, acz treściwie. Jest jednak jeden, sprawdzony sposób na pobudzenie go do dyskusji. POLITYKA. Ewentualnie historia. Wobec tych tematów Jacek na pewno nie pozostanie obojętny. 😉 Żywo się nimi interesuje i dysponuje dużą wiedzą, więc dyskusje z nim są zawsze wartościowe.
  30. Jacek to dla mnie taka chodząca encyklopedia. Mogę zapytać go o to gdzie leżą Komory, Tuvalu, Lesotho, czy Surinam, a on i tak będzie znał odpowiedź. Poza tym zna chyba wszystkie flagi świata łącznie z nazwami stolic. Nie wiem jak on to robi, ale bardzo mi tym imponuje.
  31. Mało jest tak wyrozumiałych facetów jak Jacek. Zaufanie, którym mnie darzy, pozwala mu ze spokojem przyjmować fakt, że lecę sama z kolegą do Azji, czy że pojechałam z obcym chłopakiem do Finlandii. Jesteśmy wobec siebie w pełni szczerzy i uczciwi.
  32. Mnóstwo osób pytało mnie jak Jacek zareagował na fakt, że zostałam na kolejny semestr w Laponii. Prawda jest taka, że to właśnie on najbardziej przekonywał mnie do podjęcia takiej decyzji. Jasne, pewnie, że wolałby, żebym siedziała na kanapie i czekała na niego aż wróci z pracy. Miał jednak świadomość jak ogromna jest to dla mnie szansa na rozwój i cenne doświadczenie w kontekście całego życia. Wspierał mnie od samego początku do końca.
  33. Pomimo że dzieli nas kilka tysięcy kilometrów, a ostatni raz widzieliśmy się w styczniu, to przetrwaliśmy razem prawie 10 miesięcy rozłąki, która chyba nawet jeszcze bardziej wzmocniła nasz związek.

9 komentarzy

    • globfoterka Reply

      Dokładnie 12 kwietnia 2016 roku. 🙂 Na kilka miesięcy przed moim wyjazdem.

  1. My rowniez uwielbiamy podroze – i te male i de duze – po wyjezdzie na wakacje do UK przeprowadzilismy sie tam na 2 lata, a w zeszlym roku we wrzesniu polecielismy zwiedzac Berlin, a miesiac pozniej pakowalismy sie do przeprowadzki i co prawda nie mieszkamy w Berlinie ale pod Dusseldorf. Nastepnym naszym celem jest Hiszpania!

    Pozdrozowanie, to chyba jedno z najlepszych hobby!

    • globfoterka Reply

      Zgadzam się :). Z trudem można się doszukać jakichś wad podróżowania.

Write A Comment