Kategoria

Inspiracje

Kategoria

To był dziwny rok. Taki niejednoznaczny. Z jednej strony wypełniony masą uskrzydlających przygód i wyzwań, a z drugiej przytłaczający swoim rozmachem. W grudniu 2017 zastanawiałam się jakim cudem udało mi się połączyć studia dzienne z pracą i podróżami do 18 krajów nie podejrzewając nawet, że w kolejnym przekroczę 20 na jeszcze większych obrotach! Strach pomyśleć co wymyślę w przyszłym roku… Ale póki co, czas rozprawić się ze zdradzieckim psotnikiem! Styczeń – Andora, Hiszpania Moja Ty Andoro! Oczarowałaś mnie jak najpiękniejsza perła. Warto było wyrwać się z Krakowa tuż przed sesją egzaminacyjną i uczyć w samolocie idiomów po szwedzku tylko po to, żeby zobaczyć Cię w zimowej krasie. Górzyste otoczenie Andory, solidna dawka słońca i pyszna paella z owocami morza w hiszpańskiej Gironie okazały się mieć zbawienny wpływ na moje zszargane nerwy. To była najlepsza sesja w całej, 5-letniej karierze studiowania. Dostałam same piąteczki! Luty – Wietnam Nie mogłam wybrać sobie…

Rok cudów. Tak, to chyba najbardziej trafne określenie ostatnich 12 miesięcy. Pierwszą połowę roku spędziłam iście nordycko. Ze szwedzkiej Laponii, w której mieszkałam i zakochiwałam się wyruszyłam na Islandię, a później do Finlandii. Dalej działy się rzeczy, w których prawdziwość nadal powątpiewam. Ostatecznie w 2017 roku odwiedziłam… 18 państw na 3 kontynentach! Takich ledwie przejechanych nawet nie liczę. Choć to nie liczba jest dla mnie najbardziej istotna i imponująca. Najbardziej liczą się wszystkie przeżycia, których doświadczyłam. Jeszcze nie zdążyłam ich przetrawić, bo całość nadal we mnie żyje i pulsuje każdego dnia. Co najlepsze, zrobiłam to wszystko pracując i studiując jednocześnie. Można? Można! Choć nadal nie wiem jak. To było szalenie trudne, ale udało mi się wybrać 10 najlepszych i najważniejszych dla mnie przeżyć, chwil i miejsc 2017 roku. Myślę, że każdy powinien zrobić podobną listę i zacząć zbierać siły na nadchodzący rok. 365 dni w postaci top 10. To będzie…

Wbrew pozorom nie wystarczy zamieszkać na odpowiednio wysokiej szerokości geograficznej, by każdej nocy, przez ponad pół roku delektować się tańczącym na dobranoc światłem Północy. Trzeba na nie najpierw zapolować. Zorza polarna to wciąż nieodgadnione i zupełnie nieprzewidywalne zjawisko, które wymaga określonych warunków atmosferycznych, żeby mogło być widoczne dla ludzkiego oka. Jak powstaje zorza polarna? Zorza polarna jest bezpośrednio związana z aktywnością Słońca, więc jeśli ta jest wystarczająco silna, to prawdopodobieństwo jej zobaczenia również wzrasta. Innym, w zasadzie niezbędnym warunkiem jest bezchmurne niebo. Z doświadczenia wiem, że nawet jeśli prognozowane są wyjątkowo silne burze magnetyczne, a horyzont otula mgła przybierająca postać charakterystycznego zimą mleka, to nie zobaczy się nawet przebłysku zielonej poświaty. I odwrotnie – jeśli aktywność Słońca jest słaba, a zorza ma być ledwo widoczna – to przy bezchmurnym niebie mimo wszystko z dużą dozą prawdopodobieństwa zobaczy się jej taniec. Czasami nawet pomimo chmur zorza potrafi się przez nie przebić.…

Intrygująca. Tak opisałabym książkę szwedzkiej autorki Bei Uusmy, gdybym była zmuszona ograniczyć się do jednego słowa. Ale nie jestem, a o tej pozycji można mówić długo i pięknie. Przede wszystkim dlatego, że „Ekspedycja. Historia mojej miłości” wydana przez Wydawnictwo Marginesy zasługuje na zdecydowanie więcej niż jeden, nawet najlepszy komentarz. Niespodziewana lektura Kiedy dostałam powiadomienie, że czeka na mnie przesyłka do odbioru, nie wiedziałam do końca, co w niej znajdę i czego właściwie powinnam się spodziewać. Byłam tym faktem tak podekscytowana, że tuż po odbiorze, nie opuszczając jeszcze poczty rozpakowałam ją i zanurzyłam w niej zniecierpliwione ręce. Wyłowiłam ciężką, błękitną książkę, którą z lekką podejrzliwością momentalnie zaczęłam lustrować. Zarówno autorka, jak i tytuł nie budził żadnych skojarzeń. Dopiero gdy spojrzałam na krótką notkę biograficzną pisarki i rzeczowy opis książki, zrozumiałam, że nie została przypadkowo do mnie wysłana. Szwedka pisząca o wyprawie do Arktyki. To musiało być dobre. Mimo palących obowiązków nie…