Zawsze kiedy wracamy z jakiejś podróży, to dostajemy głównie pytania o to jak było. Sami zresztą w podobny sposób pytamy o wrażenia naszych bliskich i przyjaciół, którzy są świeżo po urlopie. Tylko, że jak odpowiedzieć na tak ogólnikową kwestię? Nie sposób jest w kilku zdaniach opisać ogrom doświadczeń, przygód i emocji towarzyszących każdej podróży. Tym bardziej jeśli dotyczą one tak wyjątkowych miejsc jak Zanzibar i Tanzania. Postanowiliśmy więc opisać nasze wrażenia począwszy od tego ile kosztuje podobna podróż, czy jest warta swojej ceny,  co nas rozczarowało na Zanzibarze i w Tanzanii, jakie atrakcje były najlepsze i czy uważamy, że to bezpieczny kierunek podróży.

Czy w trakcie tej podróży był taki moment kiedy się bałeś/łaś?

Emilka: Nie wiem czy określenie „bałam” nie jest trochę na wyrost, aczkolwiek faktycznie bywały momenty, w których czułam wewnętrzny niepokój. Zwłaszcza podczas wsiadania do samochodów, które czekały na nas na lotnisku, dworcu, albo pod hotelem. Zastanawiałam się czy nie powtórzymy nieprzyjemnej historii, którą opisałam tutaj: Czy Zanzibar jest bezpieczny? Bezpieczeństwo w Tanzanii. Byłam przez to ekstremalnie czujna i ostrożna.

Jacek: Dwoma takimi momentami, gdzie włączyła mi się wzmożona czujność był krótki, wieczorny spacer po Dar Es Salaam oraz jazda samochodem po ulicach Zanzibar City. Podczas wspomnianego spaceru (a w zasadzie przejścia z dworca autobusowego do hotelu) miałem oczy dookoła głowy i chciałem byśmy jak najszybciej dotarli na miejsce. Gdy jeden z miejscowych poradził mi schowanie telefonu komórkowego do kieszeni, wiedziałem, że w każdej chwili coś się może stać, jako że mieliśmy na sobie cały nasz podróżniczy dobytek. Co do drugiej sytuacji, to dość swobodny styl jazdy Zanzibarczyków w połączeniu z wąskimi ulicami oznacza sporo stresu dla wygodnego, europejskiego kierowcy w pożyczonym samochodzie, za który odpowiada. Wtedy też chciałem tylko jak najszybciej (i bez żadnej kolizji) dojechać do celu.

Gdybyś mógł wybrać jedną rzecz, która podobała Ci się najbardziej, to co by to było?

Emilka: Podróż do Tanzanii była bardzo bogata w różnego rodzaju doświadczenia. W ciągu dwóch tygodni przeżyłam tak wiele przygód, że mogłabym nimi żyć przez cały rok. Jednak zdecydowanie najbardziej unikalnym doznaniem było wjechanie do parków narodowych i obserwowanie dzikich zwierząt niemal na wyciągnięcie ręki! Całe stado lwic z kociętami, wiszący na drzewie leopard, śpiąca pod drzewem gepardzica z młodym, uwierzcie mi, takich widoków się nie zapomina. Filmy przyrodnicze, które tak namiętnie oglądam, stały się na kilka dni moją rzeczywistością.

Jacek: Obserwowanie z kilku metrów, odpoczywającej pod drzewem lwiej rodziny – w tym trzech czy czterech młodych kociąt. Zwierzęta te budzą z jednej strony ogromny respekt, jak i potrafią oczarować swoim pięknem. Miało się wrażenie, że ta chwila jest wyjątkowa.