Pomimo że na tle większości europejskich stolic Reykjavik ze swoimi 120 tys. mieszkańców jawi się raczej jako małe miasto, to dla Islandczyków jest to wręcz metropolia. Ponad 200 tysięcy obywateli zamieszkujących okręg stołeczny stanowi 3/5 populacji kraju!

Stolicę Islandii odwiedziłam dwukrotnie. Za pierwszym razem w sierpniu 2015 roku, kiedy wreszcie otworzono bezpośrednie połączenia niskobudżetowymi liniami lotniczymi Wizzair z Polski na wyspę lodu i ognia. Islandia od dawna była na szczycie mojej listy marzeń, dlatego jak tylko zobaczyłam tę wiadomość, to od razu kupiliśmy bilety. Drugim razem poleciałam w kwietniu 2017 r. w ramach projektu podróżniczo-reporterskiego w którym uczestniczyłam w trakcie stypendium naukowego w Laponii.

Kiedy lecieć do Reykjaviku?

Nie mając świadomości, że przypadający na trzeci weekend sierpnia Reykjavik Marathon i Noc Kulturowa (Menningarnótt) obejmuje nasz pobyt w stolicy, zostaliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni bombardującą ilością rozrywek i atrakcji. Skorzystaliśmy z darmowej kawy (w deszczową pogodę smakowała jak napój bogów). Dostaliśmy też islandzki rodzaj faworków nazywanych tutaj kleinur oraz gofry z bitą śmietaną posmarowane islandzkim dżemem. W kościele odbywał się festiwal muzyczny, więc można było posłuchać występujących chórów, także zagranicznych. Na ulicach co kilkanaście metrów odbywały się koncerty rockowe, didżeje rozkręcali imprezy, a fani hip hopu bawili się przy lustrzanej kuli, oglądając pokazy taneczne. Przez całą dobę miasto kipiało energią.

Niegłupim pomysłem byłoby zaplanowanie swojej podróży na Islandię tak, żeby zahaczyła o jeden z festiwali, które dość często odbywają się w Reykjaviku. Na tej możecie zobaczyć rozpisane, konkretne wydarzenia w 2018 i 2019 roku na Islandii: https://www.ricksteves.com/europe/iceland/festivals Będąc w stolicy warto też spojrzeć na kalendarz darmowych eventów, który znajdziecie tutaj: https://www.whatson.is/iceland-events/ A nuż okaże się, że z racji jakiegoś święta wstęp do muzeów, albo na koncert jest bezpłatny? 😊

Co warto zobaczyć w Reykjaviku?

Pierwszy spacer w mieście z pewnością poprowadzi Was na główną ulicę Laugavegur, przy której nie brakuje wszelkiego rodzaju pubów, barów i sklepików. Co nie powinno dziwić, w centrum Reykjaviku jest największy wybór pamiątek na całej wyspie. Zresztą gadżety są tak pomysłowe i ekstrawaganckie, że asortyment w najbardziej popularnych europejskich miastach blednie w trybie natychmiastowym.

Za symbol miasta uchodzi charakterystyczny kościół Hallgrímskirkja , którego projekt został zainspirowany bazaltowymi kolumnami licznie występującymi na Islandii. Za pierwowzór można byłoby nawet przyjąć wodospad Svartifoss. W trakcie drugiej, wiosennej tym razem wizyty w Reykjaviku wjechałam na górę kościoła, żeby spojrzeć na miasto i okolicę z nieco innej perspektywy. Pogoda była zaskakująco piękna, więc widoki z góry miażdżyły. Zdecydowanie warto zapłacić 900 ISK (30 zł), żeby rozkoszować się krajobrazem z poniższego i tytułowego zdjęcia!

Za bezbłędną perełkę architektoniczną uznaliśmy jednogłośnie Harpę. Absolutnie genialna opera hipnotyzuje swoim nietuzinkowym wyglądem. Godzinami można ją fotografować zarówno z zewnątrz – wraz z porą dnia mieni się różnymi kolorami, zmieniając nieco swój układ – jak i od wewnątrz, gdzie kreatywne oko dostrzeże dziesiątki różnych perspektyw, wdzięcznie „leżących” w kadrze. Dodatkowym atutem jest fakt, że widać z niej Ocean Atlantycki, który w zależności od pogody może przybrać stalowoszarą barwę, po to, żeby następnego dnia czarować kobaltem. Niedaleko znajduje się też pomnik Sólfar nazywany The Sun Voyager. Wbrew pozorom NIE przedstawia on statku wikingów.

Nietypowe atrakcje Reykjaviku

Z innych nietuzinkowych atrakcji stolicy można wymienić Muzeum Fallologiczne, na którego ekspozycję składa się ponad 200 członków należących do zarówno najmniejszych (np. chomika) jak i największych ssaków (np. wieloryba). Ciekawym miejscem jest też The Northern Lights Center poświęcone wyłącznie zorzy polarnej. O tej atrakcji napiszę osobny tekst.

Warto zajrzeć na otwierany w każdy weekend pchli targ Kolaportið, żeby pokręcić się trochę między Islandczykami, grzebiąc w sprzedawanych przez nich płytach muzycznych, ubraniach, książkach i innych różnościach. W całej Skandynawii popularne są second-handy, po szwedzku nazywane loppis w których można kupić dosłownie wszystko. Szukajcie ich też w Reykjaviku bo może się okazać, że kupicie tradycyjny islandzki sweter lopapeysa za ¼ jego ceny, albo islandzkie rękawiczki za kilkanaście złotych 😉.

Odwiedźcie też kompleks Perlan. który znajduje się poza centrum Reykjaviku. Sam budynek nie jest szczególnie ciekawy, chociaż bawić może fakt, że dysponuje własnym, sztucznym gejzerem. Za to rozpościerający się z tarasu widok na Reykjavik i okolicę całkowicie rekompensuje stracony, jakby się mogło na początku wydawać czas.

Gdzie spać w Reykjaviku?

Najtańszą opcją jest rzecz jasna camping. W trakcie pierwszego pobytu na Islandii obawiałam się, że przemokniemy, a później zamarzniemy w naszym malutkim, niezbyt profesjonalnym namiocie. W środku sierpnia było raptem 18 stopni + deszcz. Z zazdrością i rozrzewnieniem spoglądaliśmy na położony naprzeciwko campingu hostel. Nie było nas wtedy stać na taki nocleg. Ostatecznie nie było wcale tak źle w naszej namiotowej hacjendzie. Camping jest świetnie wyposażony, ma gorącą wodę, wifi, kuchnię – czego chcieć więcej.

Noc na campingu kosztuje 2400 ISK, czyli 83 zł za osobę jeśli zatrzymujecie się na 1-2 dni. Zostając dłużej, zapłacicie o 100 lub 400 ISK mniej. Dokładne ceny są tutaj: http://www.reykjavikcampsite.is/prices/  Na tej stronie znajdziecie listę hosteli na Islandii, która może okazać się bardzo przydatna https://www.hostel.is/hostels Porównajcie też ceny na innych serwisach typu Booking.com i Airbnb. Korzystając z linku poniżej, dostaniecie 100 zł na pierwszą rezerwację na AirBnb. To naprawdę działa, za apartament na Sycylii zapłaciłam dzięki temu linkowi jakieś grosze :). www.airbnb.pl/c/emiliad684 Z kolei na Bookingu  dostaniecie 50 zł klikając w ten link:https://www.booking.com/s/35_6/1aea53ba

Co zabawne, dwa lata później trafiłam w dokładnie to samo miejsce, ale tym razem po drugiej stronie, do hostelu o którym wtedy tak marzyłam. Pokoje były czyste i komfortowe, ale bez szału. Na pochwałę zasługiwało za to bardzo dobre śniadanie. Ceny za nocleg w hostelu są różne i wahają się w zależności od terminu, liczby osób w pokoju itd. Widziałam, że można się przenocować nawet za 25 euro, co jest rewelacyjną kwota jak na Islandię. Najlepiej będzie jak sprawdzicie ceny bezpośrednio na stronie.

Gdzie zjeść w Reykjaviku?

Na Islandii pojęcie „tani” nie istnieje. Jeszcze zanim się tam dotrze, powinno się tymczasowo wykreślić to określenie ze słownika. Uniknie się dzięki temu ogromnego szoku. Za pierwszym razem żywiliśmy się głównie najtańszymi produktami z islandzkiego odpowiednika biedronki, czyli Bonusa. Zanim wyruszyliśmy na objazd wyspy dookoła, dość dobrze zaopatrzyliśmy się w różowej śwince i żółtym markecie Krónan. Sklepy najtańszej islandzkiej sieci są ulokowane głównie na wschodzie wyspy w okolicach Reykjaviku, w tym jeden nawet w centrum stolicy. Dokładną mapkę znajdziecie tutaj: https://bonus.is/en/find-stores/ Jeśli planujecie objechać Islandię dookoła, to pomyślcie zawczasu o zakupach, bo zatrzymanie się w losowym sklepie na trasie będzie groziło bankructwem.

Za drugim razem w Reykjaviku doszłam do wniosku, że muszę choć ten jeden raz pójść na jakąś rybę. Skorzystałam z oferty dnia w jednej z restauracji znajdujących się niedaleko portu. Za zestaw składający się z ryby, opiekanych ziemniaków i dipu zapłaciłam 1890 ISK, czyli około 65 zł. Z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce. Dokładne menu i ceny sprawdzicie na stronie. https://www.reykjavikfish.is/menu-rvk/

Innym miejscem, które sprawdzili moi towarzysze była restauracja Svarta Kaffid, która znajduje się na drugiej pozycji polecanych, budżetowych miejscówek na TripAdvisorze. Zupa w chlebie kosztowała 1850 ISK, czyli 62 zł.

Transport w Reykjaviku

Stolica Islandii nie jest dużym miastem, dlatego ja głównie je przechodziłam. Naprawdę trudno się tam zgubić, a spacer po okolicy jest całkiem przyjemny (o ile wiatr nie zwala z nóg i nie pada siarczysty deszcz). Islandzka pogoda jest strasznie nieprzewidywalna, więc warto zabrać ze sobą przynajmniej parasolkę. Jest nawet powiedzenie, które brzmi „If you don’t like icelandic weather, just wait 5 minutes”. W środku lata, w sierpniu aura była naprawdę paskudna i deszczowa. Na wiosnę z kolei warunki miałam wymarzone. Tylko raz skorzystałam z komunikacji miejskiej i był to mój najdroższy przejazd autobusem w życiu. Za taki maleńki bilecik na zdjęciu trzeba zapłacić 460 ISK, czyli jakieś 16 zł! Kierowca zabrał nam bilet przy wejściu do pojazdu, więc zakładam, że był to jednorazowy przejazd. Niestety praktycznie nie mówił po angielsku, być może dlatego, że nie pochodził z Islandii.

Przeczytaj też inne teksty z Islandii:

Akureyri i chatka św. Mikołaja na północy Islandii

Czarna plaża Reynisfjara na Islandii i półwysep Dyrhólaey

Gorące źródła na Islandii – Blue Lagoon vs. Mývatn Nature Baths

Tanie podróżowanie po Islandii + kosztorys

Złoty Krąg – brama do Islandii

Najpiękniejsze wodospady na Islandii, które musisz zobaczyć

Lodowiec Vatnajökull i jeziora polodowcowe na Islandii

Zwierzęta na Islandii – gdzie ich szukać?

Aktualne ceny w Islandii

7 komentarzy

  1. Cena autobusu mnie powaliła, poza tym piękne zdjęcia i mnóstwo praktycznych rad! . Jak myślisz, jak na pierwszy raz w Islandi, na jak długo minimum należy się wybrać do stolicy?

  2. Niesamowite miejsce, marze by kiedyś się tam wybrać i może za niedługo to marzenie się ziści, a póki co lecę na Norwegię w najbliższym czasie 😉

  3. Bardzo przypadło mi do gustu powiedzenie odnośnie częstych zmian pogody. W Auckland, gdzie mieszkam, jest bardzo podobnie! ps. 62 zł za zupę, to jakiś dramat! 🙂

  4. Marzę o podróży na Islandię, więc te informacje, a zwłaszcza o cenach i linki do noclegów, są dla mnie bardzo przydatne. Cieszę się, że trafiłam na ten wpis i zapisuję go sobie na przyszłość.

  5. Wooow jestem pod warzeniem Twojego bloga :O Zostaje stala czytelniczka, bo takiej dawki inspracji potrzebuje! 🙂 Pozdrawiam :):):)

Napisz komentarz