Zjawiskowe krajobrazy, poruszające serce portrety, unikalne reportaże. Niezależnie od formy, zdjęcia zawsze miały dla mnie ogromną wartość. Gwarantują nie tylko przyjemne i estetyczne doznania, ale są też przede wszystkim inspiracją. Indywidualnym, kreatywnym oraz nierzadko zaskakującym sposobem postrzegania świata.
Od jakiegoś czasu kiełkuje w mojej głowie nieśmiały, i póki co jeszcze luźny, pomysł wydania książki lub fotoalbumu poświęconego Laponii widzianej moimi oczami. Dzięki firmie Saal Digital Polska, która udzieliła mi rabatu w wysokości 200 zł, mogłam się przekonać, jak taki produkt mógłby wyglądać i jestem… zachwycona! Fotoksiążka składa się ze 108 starannie wyselekcjonowanych zdjęć zorzy polarnej, Samów, krajobrazów i generalnie lapońskiej fauny oraz flory w najlepszym wydaniu. Pomimo że należę do grupy ultra wymagających ludzi, to muszę przyznać, że jakość wykonania jest ogólnie rzecz biorąc rewelacyjna, a całość prezentuje się zaskakująco profesjonalnie. Jeżeli tak ma wyglądać moje przyszłe dzieło, to ja już, czym prędzej zabieram się do jego tworzenia! 🙂 Ok, zanim jednak to zrobię, podzielę się swoimi uwagami dotyczącymi obecnej fotoksiążki. Czytajcie uważnie, bo to jest naprawdę czad!
PS. Wydrukowane zdjęcia w rzeczywistości wyglądają o nieeebo lepiej ;).
Jak stworzyć swoją fotoksiążkę?
Projektu fotoksiążki dokonuje się w dedykowanej temu aplikacji, którą w łatwy sposób można pobrać na stronie Saal Digital. Dla bardziej zaawansowanych klientów istnieje możliwość zaprojektowania produktu w Photoshopie. Program działa płynnie, a w dodatku sprawia wrażenie bardzo przejrzystego i łatwego w obsłudze. Pierwszym krokiem po jego otworzeniu jest wybór produktu, który nas w danym momencie interesuje. Poza fotoksiążką, w aplikacji można zaprojektować także inne, ciekawe artykuły z oferty Saal Digital, m.in. fotoobraz, kalendarz, czy poduszkę. Decydując się na fotoksiążkę, należy określić jej typ oraz wybrać jeden z sześciu dostępnych formatów. W następnym kroku trzeba określić szczegóły dotyczące m.in. ilości stron, rodzaju okładki czy opakowania. Jeżeli trudno nam jest wybrać jakiś wariant lub nie wiemy, z czym on się dokładnie wiąże, z pomocą przychodzą dodatkowe objaśnienia wyświetlające się po najechaniu kursorem na daną opcję. Na dole okna aplikacji wyświetla się cena, jaką należy zapłacić za fotoksiążkę w wybranym kształcie.
Po określeniu wszystkich, niezbędnych kryteriów przechodzi się już bezpośrednio do projektowania przyszłego dzieła. Warto wspomnieć, że konstrukcja aplikacji oferuje w tym zakresie wiele możliwości. Jeżeli posiada się jakieś konkretne wyobrażenie co do układu swoich zdjęć, to najlepiej jest wybrać tryb „Pusty projekt”. Wówczas strona po stronie, zdjęcie po zdjęciu można precyzyjnie ustawić fotografie wedle własnego życzenia. Jeżeli nie ma się zbyt wiele czasu, albo nie rysuje się nam określona wizja fotoksiążki, to wtedy można skorzystać z dostępnych, tematycznych szablonów lub trybu automatycznego uporządkowania zdjęć. Parę kliknięć i voilà – projekt gotowy!
Aplikacja daje też możliwość podstawowej edycji zdjęć, takie jak obracanie, przycinanie i skalowanie. Zamieszczona skala precyzyjnie określa, jakiego rozmiaru będą zdjęcia po wydruku, co z kolei pozwala uniknąć ewentualnego rozczarowania zbyt małym rozmiarem fotografii. Kolejną, niewątpliwie cenną zaletą programu jest fakt, że informuje on o tym, czy proponowane przez nas zdjęcia są odpowiednio wysokiej jakości, aby można je było wydrukować z satysfakcjonującym efektem. Oprócz samych fotografii do projektu można załączyć grafiki, tekst oraz definiować tło strony. Po skończeniu projektowania należy podać dane do zamówienia oraz dokonać zapłaty. Oba te kroki również wykonuje się w aplikacji, więc po jej zamknięciu pozostaje jedynie oczekiwać na kuriera, który dostarczy wymarzony album.
Błyszczący czy matowy papier?
W zasadzie największą trudnością w projektowaniu fotoksiążki nie jest sam fakt korzystania z aplikacji, a określenie konkretnej wizji produktu. W pierwszej kolejności trzeba wybrać odpowiedni format książki, co nie jest takie oczywiste, jeśli nie posiada się jakiegoś sprecyzowanego wyobrażenia. Ja, ze względu na znakomitą większość poziomych zdjęć, zdecydowałam się na format 28×19. Wybrałam do tego zwykłą, błyszczącą okładkę bez watowania. Pozostałe rodzaje były bardzo zachęcające jednak dodatkowa opłata w wysokości 50, lub 90 zł skutecznie mnie odstraszyła. Kolejną problematyczną dla mnie kwestią okazało się podjęcie decyzji dotyczącej rodzaju wewnętrznej powierzchni stron. Po najechaniu kursorem na opcje „błyszczący” i „matowy” wyświetlają się informacje związane z zaletami poszczególnych wariantów. Pierwszy kusił mnie ze względu na żywe kolory i „fascynującą głębię”. Drugi z kolei wiąże się z brakiem dodatkowej opłaty w wysokości 25 zł. W podjęciu ostatecznej decyzji pomógł mi fakt, że na matowym papierze odciski palców są zdecydowanie mniej widoczne niż na błyszczącym. Niewielki kod, widoczny na tylnej okładce książki nie przeszkadzał mi do tego stopnia, żebym była gotowa zapłacić 25 zł więcej za jego usunięcie, więc bez żadnego żalu zaznaczyłam opcję z kodem. Ostatnim wariantem do wyboru jest możliwość zapakowania fotoksiążki w eleganckie opakowanie, którego największym mankamentem jest wg mnie cena w wysokości 100 zł.
Który układ fotoksiążki wybrać?
Żaden z proponowanych przez aplikację tematycznych szablonów nie odpowiadał mi w pełni, więc postanowiliśmy z Jackiem zaprojektować całość samodzielnie. Jestem raczej minimalistką w takich kwestiach, więc pod żadnym pozorem nie chciałam umieścić w projekcie chmurek, ramek, kwiatuszków i innych, zbędnych wg mnie dekoracji. Długo poszukiwałam swojej wymarzonej wizji i z pomocą innych recenzji zdecydowałam się na bardzo klasyczny układ, w którym jedno, główne zdjęcie jest umieszczone na jednej stronie, a cztery mniejsze na kolejnej. Fotografie nie są rozmieszczone na całym polu, więc każde okala niewielka, biała ramka. W dwóch przypadkach umieściliśmy też dwa pionowe zdjęcia na jednej stronie, co wyszło zaskakująco dobrze. Dla większości fotografii ustawiliśmy białe tło. Jedynie zdjęcia z lodowego hotelu lepiej prezentowały się w czerni.
Postanowiłam też zaryzykować i skuszona pozytywnymi opiniami innych fotografów zdecydowałam się umieścić jedno zdjęcie na dwóch stronach. Byłam bardzo ciekawa czy łamanie kartek będzie niewidoczne i płynne, czy raczej zrujnuje moją ukochaną zorzę polarną. Efekt jest świetny! Idealnie podkreśla ruch tego zjawiska na niebie.
Jakość fotoksiążki Saal Digital
95% zdjęć w fotoksiążce ma wg mnie świetną jakość. Jestem bardzo wyczulona, jeśli nie przewrażliwiona na punkcie ostrości i to właśnie jej dotyczyły moje główne obawy związane z wydrukiem. Wybrałam całkiem sporo ciemnych i nie zawsze idealnie ostrych zdjęć zorzy polarnej, które stanowiły największe wyzwanie dla mojej fotoksiążki. Większość z nich prezentuje się bardzo ładnie i z satysfakcjonującym mnie efektem.
Niestety, dwa zdjęcia ucierpiały podczas druku. Na jednym widoczna jest dziwna, całkiem wyraźnie odbita „kratka”, której na komputerze nie sposób jest dojrzeć, a na drugim zamiast gwiazd, pojawiły się specyficzne plamki.
Sporo jest jednak takich zdjęć, które zachwyciły mnie swoją jakością. Są naprawdę ostre jak żylety! To mnie niesamowicie cieszy i napawa dumą. W kwestii kolorów nie mam do czego się przyczepić. Są idealnie oddane i bardzo żywe. Ani nie przerysowane i zbyt ciepłe, ani wyblakłe.
Zaskoczyła mnie też grubość stron, która robi bardzo dobre wrażenie. Książka wydaje się dzięki temu bardziej solidna i profesjonalna. Aż miło jest przeglądać i dotykać! 🙂 Mogłabym tak godzinami głaskać te strony.
Wady fotoksiążki Saal Digital
Tym, co może zniechęcać i budzić mieszane uczucia przed zdecydowaniem się na fotoksiążkę od Saal Digital jest niestety jej cena. Moja książka, na którą składa się 108 zdjęć rozmieszczonych na 48 stronach kosztowała 249 zł + 20 zł za przesyłkę. Jednak ja jestem zdania, że warto jest zainwestować w naprawdę dobrą jakość, zamiast zapłacić ciut mniej i być rozczarowanym. Tym bardziej, że takich produktów nie zamawia się na co dzień i można być pewnym, że jedna fotoksiążka z powodzeniem przeżyje wiele długich lat z nami. Poza tym to jeden z lepszych i bardziej spersonalizowanych prezentów, który można wręczyć niemal każdemu, zachowując przy tym wyjątkowy charakter. Wiem, o czym piszę, bo temat fotoksiążki nie jest nam obcy. Na 21-wsze urodziny dostałam od Jacka taki prezent z moimi zdjęciami z podróży. Wykonana w Empiku książka ma niestety tragiczną jakość… Zdjęcia są rozmazane, przyciemnione i ogólne wrażenie jest raczej kiepskie. Pomysł, zaangażowanie i okładka były cudowne, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Saal Digital często organizuje promocje, a na swoją pierwszą fotoksiążkę, po kliknięciu w ten link http://www.saal-digital.pl/fotoksiazka/kuponrabatowyfotoksiazkanadobrypoczatek/ można dostać rabat w wysokości 75 zł.
Fotoksiążka – podsumowanie
Moja fotoksiążka z pewnością będzie stała w honorowym miejscu na regale. Nie pozwolę jej jednak bezczynnie się wylegiwać. Będę ją zabierać na prelekcje dotyczące Laponii, a kto wie, być może kiedy mój pomysł wydania albumu lub książki zacznie się krystalizować, zaniosę ją też w odpowiednie miejsca i pokażę światu. Jestem szalenie z niej dumna i szczęśliwa, że mogłam ją otrzymać.



















3 komentarze