Kto nie chciałby się wybrać w podróż do Azji i Australii? Smakować pysznych dań kuchni tajskiej, kąpać się w basenie na dachu wieżowca w Kuala Lumpur, pić złocistego naparu na plantacjach herbaty w Malezji, spacerować po tarasach ryżowych na Bali, zrobić sobie selfie z kangurami na antypodach, albo zgubić się w uliczkach Singapuru? Chyba nie ma takich ludzi ?. Podróż do Azji i Australii jest marzeniem wielu z nas.

Najczęściej przed wyruszeniem w przygodę powstrzymuje nas brak towarzystwa, czasu i… pieniędzy. Jesteśmy pewni, że nie stać nas na wycieczkę na drugi koniec świata. Nie trzeba nawet zastanawiać się, ile tak naprawdę może ona kosztować, bo i tak wydaje nam się, że zdecydowanie za dużo. Zdanie zmieniamy dopiero wtedy, kiedy zobaczymy, że ktoś inny wyrusza w podróż naszych marzeń. A skoro on, czy ona zrobili to bez posiadania wielkiego majątku, to znaczy, że niemal każdy może przeżyć coś podobnego. Tylko jak to zorganizować? Ile może kosztować podróż do Azji i Australii na własną rękę?

W tym tekście chcę podzielić się dokładnym podsumowaniem mojej ostatniej, dużej wycieczki do Tajlandii, Malezji, Indonezji, Australii i Singapuru. Na wstępie muszę podkreślić, iż suma, jaką wyda się na tego typu podróż zależy od bardzo wielu czynników. Dlatego nie można traktować podobnych kosztorysów jako bezwzględnego wyznacznika, a raczej jako pewien punkt odniesienia.

Po co to podsumowanie?

Wiem, że publikując to podsumowanie wystawiam się na komentarze typu „Ale Ci się powodzi.”, albo wręcz przeciwnie : „Strasznie dużo wydałaś. Ja za tyle podróżowałam/em po świecie przez pół roku”, „A nie lepiej było odłożyć więcej kasy na wakacje życia i pojechać jak król, zamiast biedować śpiąc w samochodzie?” Jasne, każdy ma prawo do podzielenia się swoją opinią i chętnie przeczytam wszystkie komentarze, chociaż te potrafią być czasami krzywdzące. Moim celem nie jest pochwalenie się jak mało lub dużo wydałam, tylko pokazanie, jaki budżet mniej więcej trzeba przygotować na podobną podróż. Dlatego chcę być w tym maksymalnie szczera i wiarygodna, mimo że przecież nikt nie lubi kiedy zagląda mu się do portfela i kwestionuje jego wydatki. Większość nie chce jednak dzielić się tak skrupulatnym kosztorysem swoich podróży, często właśnie w obawie przed docinkami w stylu „Pewnie jesteś z bogatego domu i dlatego stać Cię na podróże”.

Dzielnica arabska w Singapurze

Bilety lotnicze do Azji i Australii

W maju 2019 roku znalazłam na stronie Fly4free gotową propozycję podróży do Azji i Australii. Był to tzw. składak, czyli przeloty różnymi liniami lotniczymi z kraju do kraju. Podróż zaczynała się na pokładzie norweskich linii lotniczych Norwegian lotem z Berlina do Krabi (Tajlandia) z przesiadką w Oslo. Z kolei powrót do Europy odbywał się singapurskimi liniami Scoot na trasie Perth (Australia Zachodnia) –> Berlin, z 24-godzinnym stopem w Singapurze.

Tylko ode mnie zależało, jakie państwa odwiedzę pomiędzy pierwszym etapem w Tajlandii i ostatnim przystankiem w Singapurze. Jedyne, co mnie ograniczało, to sztywne daty wylotu i przylotu z i do Europy. Wiedziałam już wstępnie, które kraje chcę zobaczyć, ale musiałam porządnie przemyśleć, ile dni poświęcić na każdy z nich. Zdecydowałam się skorzystać z siatki połączeń bardzo popularnych w Azji, niskobudżetowych linii AirAsia. Kolejność i wybór konkretnych miejsc były podyktowane w dużym stopniu cenami biletów.  Przez jakiś czas regularnie obserwowałam je w opcji incognito w przeglądarce patrząc po prostu na miesięczny podgląd cen. Czasami różnica jednego dnia, a nawet godziny wylotu, może oznaczać oszczędność rzędu kilkuset złotych! Warto przy tym wspomnieć, że założenie konta na AirAsia automatycznie daje zniżki. Nie są to co prawda znaczące kwoty, ale przy kupowaniu kilku biletów nawet drobny rabat ma wpływ na ostateczny koszt podróży.

Moja podróż do Azji i Australii w ogólnym zarysie

Pierwszy lot liniami Norwegian na trasie Berlin –> Krabi z przesiadką w Oslo – 900 zł (7 dni w Tajlandii)
Drugi lot liniami AirAsia na trasie Krabi –> Kuala Lumpur – 120 zł (4 dni w Malezji)
Trzeci lot liniami AirAsia na trasie Kuala Lumpur –> Denpasar (Bali) – 170 zł (10 dni w Indonezji)
Czwarty lot liniami AirAsia na trasie Lombok –> Perth (Australia) – 175 zł (9 dni w Australii)
Piąty lot liniami Scoot na trasie Perth –> Singapur (jeden dzień) –> Berlin – 885 zł

Łączna kwota: 2250 zł

Canal Rocks w Australii

Jeśli orientujecie się trochę w cenach biletów, to wiecie zapewne, że sam lot do Australii to zwykle wydatek rzędu minimum 2500 zł. W czym tkwi więc sekret tak niskiej kwoty, którą udało mi się uzyskać? Wszystkie loty odbyły się na pokładzie tanich linii lotniczych, co oznaczało podróż z samym bagażem podręcznym, w dodatku bez wyżywienia w trakcie lotu i z przynajmniej jedną przesiadką.

Dla mnie to akurat żaden problem, bo mniejszy bagaż oznacza większy komfort podróży.  Jedzenie i napoje wliczone w cenę biletu są niewątpliwie dużym atutem wielu linii lotniczych, aczkolwiek dla mnie nie jest to warunek konieczny. Najczęściej zabieram ze sobą własne jedzenie, które lubię i którego mogę być w miarę pewna. Zgadzam się, że przesiadki bywają męczące, zwłaszcza kiedy wiążą się z bezczynnym siedzeniem na lotnisku, ale czasami umożliwiają też zobaczenie nowych miejsc, które wpadają niejako w gratisie. Summa summarum na samym bagażu zaoszczędziłam około 1000 zł. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy zdecydowaliby się na podobne ustępstwa, ale nie od dziś wiadomo, że za komfort trzeba zapłacić.

Pola ryżowe Tegallalang na Bali

Pieniądze w Azji i Australii – zabrać gotówkę czy płacić kartą?

Kolejna ważna kwestia nierozerwalnie związana z każdą podróżą dotyczyła pieniędzy, które miałam wydać na miejscu. Jak każdy, zastanawiałam się czy lepiej zabrać ze sobą gotówkę, a jeśli tak, to ile i w jakiej walucie, czy może zdać się na karty płatnicze. Zdecydowałam się na połączenie obydwu form. Miałam już w domu 45 euro i 180 dolarów amerykańskich. Dodatkowo wymieniłam w kantorze 911 złotych na kolejne 250 dolarów. Łącznie miałam więc 45 euro i 430 dolarów, z czego 150 przywiozłam z powrotem do domu.

  • W Tajlandii miałam wspólny budżet z partnerem, a rozliczaliśmy się po powrocie w złotówkach.
  • W Malezji wymieniłam w kantorze dolary na lokalną walutę, czyli ringgity malezyjskie. Częściowo płaciłam też kartą Revolut.
  • W Indonezji wymieniłam w kantorze dolary i euro na lokalną walutę, czyli rupie indonezyjskie. Częściowo płaciłam też kartami Revolut i Curve
  • W Australii wybrałam z bankomatu 200 dolarów australijskich, a za resztę płaciłam kartą Revolut.
  • W Singapurze wybrałam z bankomatu 70 dolarów singapurskich.
Gotówka  vs karty płatnicze

Zwykle wymiana dolarów amerykańskich na lokalną walutę była najkorzystniejsza. Warto przy tym wspomnieć, że banknoty powinny być jak najnowsze, ponieważ starych nie chcą przyjmować w kantorach. Im wyższy nominał, tym lepszy kurs, dlatego zazwyczaj za 100 i 50 dolarów dostaje się więcej niż za 20, 10 i mniej. Jedynie w Indonezji euro miało nieco lepszy kurs. W tym kraju postawiłam całkowicie na gotówkę, bo niestety w najbardziej turystycznych regionach, do których niewątpliwie zalicza się wyspa Bali, często dochodzi do oszustw polegających na kopiowaniu danych z kart płatniczych. W uporaniu się z noszeniem kilku różnych walut pomogły mi małe portfeliki Strider. Zawsze przywożę ze sobą monety i banknoty na pamiątkę, dlatego ważne było dla mnie posortowanie i schowanie ich w kilku różnych miejscach, tak żeby się nie pomieszały, ani nie zgubiły.

Ringgity malezyjskie, dolary australijskie, dolary singapurskie

Korzystanie z Revoluta było o tyle wygodne, że w każdej chwili mogłam za jednym kliknięciem palca wymienić pieniądze po niemal bankowym kursie. Problem pojawił się dopiero gdy straciłam dostęp do telefonu, na którym miałam zainstalowane aplikacje Revolut i Curve. Nie mogłam przez to używać kart płatniczych. Na szczęście udało mi się skorzystać z pożyczonego, zapasowego telefonu i odzyskać możliwość wybrania gotówki i płacenia kartą.

Jak wyglądała moja podróż do Tajlandii, Malezji, Indonezji, Australii i Singapuru?

Zanim przejdę do listy wydatków w tych konkretnych krajach, muszę napisać trochę o stylu, w jakim zazwyczaj podróżuję. Głównym celem tej wycieczki było aktywne zwiedzanie. Chciałam zobaczyć możliwie jak najwięcej różnorodnych miejsc, stąd też nie żałowałam pieniędzy na atrakcje. Zależało mi na maksymalnym wykorzystaniu czasu, który przeznaczyłam na tę podróż. Nie zrażałam się więc cenami wstępów. Jeżeli chciałam coś zobaczyć i miałam ku temu możliwość, to nie rezygnowałam ze względu na drogie bilety. Postanowiłam zainwestować w doświadczenia. W końcu jak często odwiedza się chociażby Australię? Duża liczba i różnorodność atrakcji oznaczały też ciągłe przemieszczanie się i wyższe koszty transportu.

Na co wydałam najwięcej?

Nie oszczędzałam też na pamiątkach. Oczywiście w granicach rozsądku ?. Niestety nie było mnie stać na np. malutki, ręcznie robiony latawiec malajski wau, który przemiła pani chciała mi sprzedać w promocyjnej cenie 200 złotych. Starałam się jednak przywieźć coś unikalnego z każdego kraju, nie zapominając oczywiście o zakupie magnesów i pocztówek dla najbliższych. Do Polski zabrałam też herbaty z Malezji, kawę z Indonezji i ciastka z Australii. Biorąc pod uwagę, że ograniczał mnie bagaż podręczny, to całkiem sporo nazbierałam tych skarbów ?.

Pamiątki z Malezji, Indonezji, Australii 

Na czym zaoszczędziłam?

Najwięcej zaoszczędziłam na noclegach. Tylko w Tajlandii zdecydowałam się na lepsze oferty, ponieważ podróżowałam ze swoim partnerem. W Malezji i Singapurze spędziłam trzy noce w pokoju wieloosobowym, w Indonezji wybierałam niskobudżetowe opcje, a w Australii spałam głównie w samochodzie. Na jedzeniu oszczędzałam tylko w krainie kangurów, jednak nie oznacza to, że chodziłam tam głodna. W pozostałych krajach rozpieszczałam swoje kubki smakowe do granic możliwości. Dobrze mi z tak ustawioną listą priorytetów ?. Zdecydowanie bardziej wolę zobaczyć nowe, ciekawe miejsca, niż nocować w luksusowych obiektach. Nie czuję, żebym coś na tym traciła. Jest wręcz przeciwnie.

Koszty pogrupowałam na kilka kategorii, takich jak:
  • noclegi
  • transport
  • jedzenie
  • atrakcje
  • pamiątki
  • inne

Dokładne listy wydatków z poszczególnych krajów zamieszczę w osobnych artykułach poświęconych cenom w odwiedzonych państwach. O cenach w Tajlandii pisałam już w tekście: „Aktualne ceny w Tajlandii + kosztorys 2-tygodniowej podróży na własną rękę”.

Koszt 7 dni w Tajlandii

Koszt 4 dni w Malezji

Noclegi: 4664 THB = 588 zł

Transport: 1350 THB = 171 zł

Jedzenie: 1311 THB = 167 zł

Atrakcje: 1320 THB = 168 zł

Inne: Prowizja za wybranie gotówki z bankomatu 220 /2 THB = 14 zł

Noclegi: 20 zł + 65 zł = 85 zł

Transport: 205 MYR= 190 zł

Jedzenie: 160 MYR= 148 zł

Atrakcje: 63 MYR = 58 zł

Pamiątki: 67 MYR = 62 zł

Łącznie: 1106 zł Łącznie: 485 zł

Koszt 10 dni w Indonezji

Koszt 9 dni w Australii

Noclegi: 1 376 000 IDR = 377 zł

Transport: 1 150 077 IDR = 317 zł

Jedzenie: 1 857 000 IDR = 510 zł

Atrakcje: 819 000 IDR = 225 zł

Pamiątki: 271 000 IDR = 75 zł

Inne: 78 000 IDR = 21,5 zł

Noclegi: 11 AUD = 29 zł

Transport: 511 AUD -1368 zł

Jedzenie: 73,5 AUD= 193 zł

Atrakcje: 62,5 AUD = 165 zł

Pamiątki: 84,20 AUD = 238 zł

Inne: 15,80 AUD = 42 zł

Łącznie: 1525 zł Łącznie: 2037 zł

Koszt 1 dnia w Singapurze

Nocleg: 17,50 SGD = 50 zł

Transport: 12,10 SGD = 34 zł

Jedzenie: 19,30 SGD = 55 zł

Pamiątki: 2,60 SGD = 7,50 zł 

Łącznie: 146,50 zł

Miesiąc w Azji i Australii – podsumowanie kosztów

W trakcie całej podróży starałam się na bieżąco zapisywać nawet najdrobniejsze wydatki, które ponosiłam każdego dnia. Niektóre wahały się w granicach 50… groszy. Chciałam jednak, żeby podsumowanie było maksymalnie zgodne z rzeczywistym kosztem wycieczki. Pomijanie czegokolwiek zaburzyłoby wiarygodny obraz, na którym bardzo mi zależało. Nie oznacza to oczywiście, że podana wyżej kwota jest tą ostateczną. Na pewno straciłam też jakąś część pieniędzy na przewalutowaniu i wymianie gotówki. Dlatego z uczciwości przybliżyłam koszt podróży do najbardziej prawdopodobnego.

Ile łącznie wydałam pieniędzy na miesięczną podróż do Azji i Australii?

1106 zł w Tajlandii + 485 zł w Malezji + 1525 zł w Indonezji + 2037 zł w Australii + 147 zł w Singapurze = 5300 zł we wszystkich pięciu krajach

2250 zł za wszystkie bilety lotnicze

60 zł za bilet autobusowy na trasie Kraków –> Berlin

Co daje kwotę około 7660 zł za 31 dni na dwóch odległych kontynentach.

Wiem, że wiele osób uzna tę kwotę za kosmiczną. A ja… nie będę zaprzeczać. Trudno nie zgodzić się z faktem, że dla większości z nas jest to znaczny wydatek. Ale mnie te pieniądze też nie spadły z nieba ?. Na całe szczęście koszty podróży zazwyczaj rozkładają się w czasie, dzięki czemu łatwiej jest je przełknąć w mniejszych dawkach. Jednorazowy wydatek tego typu byłby zbyt obciążający. Im wcześniej kupi się bilety lotnicze, tym więcej czasu zyska się na przygotowanie odpowiedniego budżetu.

Hutt Lagoon w Australii

Ja na przykład mam na regale podróżniczą skarbonkę, do której staram się regularnie wrzucać mniejsze lub większe kwoty. W ciągu roku potrafi uzbierać się niezła sumka. Wtedy bez żalu wydaję te pieniądze na podróże. Nie ubywa mi z konta, nie muszę też się zapożyczać, tylko po prostu biorę to, co samej stopniowo udało mi się odłożyć. Te najdrobniejsze kwoty są tak naprawdę najważniejsze. Bo to one uciekają z portfela najszybciej. Kilka wyjść na miasto mniej i już uzbierałby się budżet na bilety.  Każdy ma jednak swoje priorytety. Nie zamierzam nikogo rozliczać z wydatków.

Czy podróż była warta tych pieniędzy?

Zdecydowanie. Wiem, że wykorzystałam ten czas maksymalnie. Nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na tę podróż. Uważam, że finalna kwota, jaką wydałam na całą tę masę unikalnych atrakcji, wrażeń i nowych miejsc jest naprawdę uczciwa. Spełniłam marzenia i to liczy się dla mnie najbardziej. Podróż do Azji i Australii była też poniekąd symbolicznym zwieńczeniem moich ostatnich sześciu lat studiów. Musiała być wyjątkowa. Mam 100% pewność, że to były dobrze wydane pieniądze. I że do domu wróciłam bogatsza o setki nowych doświadczeń ?.

Zachęcam do polubienia mojej strony na Facebooku Globfoterka, gdzie regularnie publikuję posty z moich podróży :).

Przeczytaj też inne teksty:

Plan podróży do Azji i Australii

Bagaż podręczny – jak spakować się na dłuższą podróż?

 

29 komentarzy

  1. Biorąc pod uwagę, że podróżowałaś przez cały miesiąc, na dodatek również do Australii, która nie jest tania i gdzie lot zazwyczaj kosztuje bardzo dużo, to myślę, że finalnie to rozsądna kwota za wyjazd 🙂 W ogóle znalazłaś bardzo dobre ceny lotów jak na ten kierunek! I dzięki za takie podsumowanie gdzie wszystko jest dokładnie podliczone i opisane. Ludzie rzadko chcą pisać o tym ile płacą za wyjazdy, a ja uważam, że warto to robić bo dzięki temu inni mogą zobaczyć, że podróże nie kosztują milionów i mogą odważyć się zaplanować podróż samodzielnie 🙂

    • Zgadzam się :). Nie mogłam przejść obojętnie obok tak tanich biletów do krajów o których marzyłam. Trzymam kciuki, żeby Wam też trafiła się podobna, albo nawet lepsza promocja!

  2. Myślę że jedyne co nas ogranicza czasem to brak wyobraźni i chęci rezygnacji z małych przyjemności, a czasami łatwo o podróż marzeń jeśli się chce. Pięknie tam

  3. Nie jest to wygórowana kwota jak na wszystko co zrobiłaś po drodze. Ja w tej chwili piszę artykuł o miesięcznej podróży po Ekwadorze, nie wliczając biletów lotniczych (jestem w Ameryce Południowej już od 3 miesięcy) i cena za osobę za miesiąc wyniosła około 800 USD. A Ty zobaczyłaś tyle krajów, w tym odległą Australię!
    Świetne zestawienie

    • Nie byłam jeszcze w Ameryce Południowej, ale słyszałam, że niektóre kraje potrafią być dość drogie. Zazdroszczę Ci takiej przygody :).

  4. Wow! Super! Marzą mi się takie podróże i w tym roku po raz pierwszy planuję wybrac się poza Europę. Zaczynam od Tajlandii 😉 Zapisuję sobie Twoją stronę, bo widze że sporo tu ciekawych wskazówek. Dzięki, że dzielisz się wiedzą.

    Pozdrawiam!

    • Jesteś przykładem tego, że dla chcącego wszystko możliwe! Najważniejsze że Ty jesteś zadowolona z podróży. Życzę jeszcze wielu wspaniałych wyjazdów!

    • Cześć. Ja właśnie jestem w podróży mego życia, czyli w wymarzonej Australii. 30 grudnia przyleciałem do Sydney, ponieważ chciałem na własne oczy zobaczyć fajerwerki sylwestrowe. Nie miałem siły i ochoty czekać 12 godzin na trawniku, by zobaczyć fajerwerki z dogodnego miejsca, więc wykupiłem bilet na imprezę sylwestrową. Tanio nie było, ale ani trochę nie żałuję, bo wrażenia z tej sylwestrowej imprezy były wyjątkowe. Pieniądze dziś są, a jutro może ich nie być. Przeżycia zostaną na zawsze.

      Jutro rano lecę w dalszą podróż a mianowicie do Melbourne. 14 stycznia ostatni etap mojej australijskiej przygody, czyli lot z Melbourne do Adelaide. To na razie wszystko, bo moja podróż marzeń wciąż trwa i jeszcze nie czas na podsumowania. Pozdrawiam serdecznie z Sydney 🙂 Edmund

    • Ekstra! Pierwsza podróż poza Europę jest zawsze wyjątkowa :). Aż Ci zazdroszczę!

      Niedługo pojawi się więcej tekstów z tej podróży, również o Tajlandii, więc będziesz mogła znaleźć coś dla siebie :).

      Wszystkiego naj w nowym roku!

  5. Super podsumowanie i bardzo dobrze że otwarcie napisałaś o wszystkich kosztach bo to daje wiarygodny obraz dla kogoś, kto planuje podobna podróż ale powstrzymują go finanse a raczej wyobrażenie o tych finansach. Uważam że to bardzo rozsadna cena za tyle krajów . Gratuluję odwagi?

    • Dziękuję! 🙂 Właśnie taki byl cel tego podsumowania. Wielu ludzi mówi o swoich marzeniach w tak odległych kategoriach, jak gdyby nigdy nie zamierzali ich spełnić. Ja uważam, że do planów trzeba podejść w sposób pragmatyczny: dowiedzieć się co trzeba zrobić, jaki budżet przygotować i zacząć wcielać ten plan w życie.

  6. Przecudne zdjęcia i bardzo praktyczne rady – uwielbiam to połączenie ?. Bardzo Ci dziękuję za ten artykuł. Niech tylko dzieciaki mi trochę podrosną, będę eksplorować świat!

  7. Zazdroszczę zrobienia Australii i Azji w jednej podróży. Kilkukrotnie mnie kusiło, ale zawsze Wietnam i Tajlandia wkręcały na tyle, że szkoda było czasu na Perth. 🙂

    • Tak na dobrą sprawę, to nie miałam wyboru :P. Lot powrotny do Europy odbywał się właśnie z Perth. Początkowo miałam spędzić tam raptem 3 dni, ale dzięki drobnej zmianie godziny wylotu mogłam jednorazowo przebukować bilet na nową, późniejszą datę.

  8. Australia może niekoniecznie, za to Indie mocno pobudzają moją wyobraźnię i chciałbym kiedyś poznać tamtejszą kulturę, spędzić kilka tygodni wśród tambylców i wynieść tyle wspomnień, ile głowa zdoła udźwignąć. Cenowo wygląda to mocno rozsądnie, jednak w moim przypadku czas i zobowiązania… ale wiem, mam to na co się godzę. 😉

    Pozdrawiam!

  9. Ekstra, że podzieliłaś się z nami informacją o wydatkach. Zaplanowanie tej podróży wymagało zrobienia tego „z głową”, to już inni woleliby wydać fortunę na bilety lotnicze niż tak główkować.

  10. Azja i Australia może nie leżą w kręgu moich marzeń, jednak ten wpis można dość sprawnie podciągnąć pod inne cele podróży. Sama chciałabym wybrać się w podróż zahaczającą o kilka krajów w ciągu jednej trasy, więc takie podsumowanie z Twojej strony pomoże mi z pewnością ułożyć własny plan 🙂

  11. Bardzo podoba mi się nazwa Twojego bloga, świetnie pasuje do Twoich artykułów: piękne, magiczne zdjęcia i piękna Ty 🙂 Ostatnie zdjęcie tutaj szczególnie mnie urzeka. Podoba mi się Twoje praktyczne podejście, dzięki Tobie osoba która się tam wybiera jest zaopiekowana i bardziej pewna. Wspaniałych podróży w 2020 roku!

  12. Hej, wszystko ladnie przemyslane, ja ze swojej strony polece pomysl korzystania z couchsurfing.
    Nie wiem czy kiedys korzystalas.
    Zawsze go uzywam, a zaplata za nocleg sa czesto opowiesci do poznej nocy z miejscowymi i drobne pamiatki z Polski 🙂

    GORACO POLECAM!!

    • Tak, znam Couchsurfing :). Super idea. W tej podróży jednak nie mogłam z niej skorzystać, bo zwyczajnie nie miałam dostatecznie dużo czasu, żeby móc poświęcić go gospodarzom. Uważam, że oczekiwanie darmowego spania i zwijanie się najszybciej jak to możliwe jest bardzo niegrzeczne i zabija sens tej strony.

  13. Wakacje w Azji brzmią bardzo zachęcająco, chciałbym zobaczyć na żywo tą egzotykę, ale także słynne szklane wieżowce z których słynie ten kontynent.

Napisz komentarz