Spakowanie się tylko w jeden bagaż podręczny na miesięczną lub nawet dłuższą podróż może niektórym wydawać się niewykonalne. W rzeczywistości daleka wycieczka wcale nie wymaga od nas zabrania większej ilości rzeczy. Tym bardziej jeśli lecimy do ciepłego, turystycznego regionu. Jedyne, co musimy zrobić, to po prostu dobrze się przygotować. Z tego tekstu dowiecie się, jak spakować się w dłuższą podróż, co warto zabrać i o czym pamiętać podczas pakowania bagażu.

Walizka czy plecak

Odwieczny dylemat każdego podróżującego. Co jest lepsze? Walizka czy plecak? Jedni upierają się przy bagażu na kółkach, inni wolą pozostać backpackerami. Ja uważam, że wszystko zależy od typu wyjazdu. Najczęściej podróżuję tylko z 35-litrowym plecakiem. Jest on moim zdaniem bardziej uniwersalny i praktyczny. Nie oznacza to jednak, że wzbraniam się przed walizkami. One też mają swoje zalety ?.

Walizka

Walizki są przede wszystkim wygodniejsze w transporcie podczas krótkich wycieczek, kiedy nie trzeba dużo się przemieszczać.  Jeśli planuję więc odwiedzić rodzinę, albo pojechać na zorganizowaną wycieczkę, to wybiorę walizkę. Mam wtedy pewność, że będę wygodnie podróżować różnymi środkami transportu lub nawet spać w jednej lokalizacji. Na taki typ bagażu zdecyduję się przy okazji bardziej oficjalnych, biznesowych wyjazdów. No bo nie oszukujmy się ?. Plecak dość jednoznacznie kojarzy się z luzackim, niskobudżetowym stylem podróży.

Jaka powinna być walizka, oprócz tego, że w wymaganym przez linie lotnicze rozmiarze? Przede wszystkim solidna i… charakterystyczna. Tak, dobrze przeczytaliście. Większość ludzi wybiera podczas zakupu stonowane, klasyczne kolory, takie jak czerń, srebro, czy granat. Mało kto decyduje się na odważniejsze, nieoczywiste barwy typu pomarańcz, żółć, czy zieleń. A właśnie to może sprawić, że nikt nie pomyli Waszej walizki i nie zabierze jej przypadkiem do domu. Takie sytuacje zdarzają się częściej niż mogłoby się wydawać. Innym sposobem na wyróżnienie bagażu jest obklejenie go naklejkami. Jeżeli to też do Was nie przemawia, to możecie przyczepić do niego kolorową wstążkę, albo wyróżniającą się zawieszkę. Niektórzy zapisują swoje dane markerem bezpośrednio na lub w walizce. To też jest dobre rozwiązanie.

Plecak

Mnie jednak najczęściej można spotkać z plecakiem. Dlaczego tak bardzo upodobałam sobie ten typ bagażu? Przede wszystkim dlatego, że łatwo się z nim przemieszczać. Niejednokrotnie widziałam sytuacje kiedy ludzie musieli nieść w rękach nieporęczną, dużą walizkę, ponieważ nie mogli ciągnąć jej po ziemi. Nie dość, że było to szalenie niewygodne, to jeszcze pochłaniało dużo więcej czasu. A co jeśli jakaś część walizki, np. kółka, czy uchwyt zepsują się i trzeba będzie nosić ją w rękach przez cały czas?  Akurat ten typ bagażu jest zdecydowanie bardziej narażony na zniszczenie niż plecak.

Poza tym plecak sam w sobie jest lżejszy od usztywnionej walizki. Fakt, że jest miękki sprawia, że można go wykorzystać zarówno w trakcie jednodniowego wypadu na miasto, jak i miesięcznej podróży na inny kontynent. Można go regulować i kompresować, jeśli okaże się, że przekracza dozwolony wymiar w danej linii lotniczej. W walizce nie ma takiej możliwości. Jeżeli walizka wystaje o kilka centymetrów i nie mieści się w przeznaczonej do tego miarce, to trzeba będzie dopłacić za nadbagaż.

Sposób przygotowania listy

Niezależnie od tego, czy zdecydujecie się na wykupienie bagażu rejestrowanego, czy  pozostaniecie przy samym podręcznym, to do pakowania będziecie musieli się przygotować. Sposobów jest co najmniej kilka.

Papierowy notes

Ja przez długi czas tworzyłam listę rzeczy do zabrania w tradycyjnym notesie. Wypisywałam ręcznie wszystko, co przyszło mi do głowy. Później, już w trakcie pakowania, odznaczałam każdą rzecz, która wylądowała w plecaku. Miałam wtedy kontrolę nad tym, co konkretnie udało się już spakować, a co musi być dorzucone dopiero przed samym wyjściem. Sytuacje, kiedy zapomniałam czegoś zabrać zdarzały się znacznie rzadziej niż wtedy, kiedy pakowałam się bez takiej listy.

Arkusz Google

Dobrą alternatywą do takiego rozwiązania jest zrobienie listy w arkuszu Google, który można stworzyć na Dysku przypisanym do naszego konta. Rzeczy można pogrupować w osobnych rubryczkach takich jak np. elektronika, ubrania, lekarstwa czy kosmetyki. Zwiększy to przejrzystość listy. Tak przygotowany spis można dowolnie modyfikować w bardzo prosty sposób. Nową pozycję wystarczy dopisać do odpowiedniej tabelki za każdym razem, kiedy przypomni nam się coś ważnego.

Proces tworzenia listy może trwać nawet tydzień. Ale dzięki temu będziemy mieć pewność, że niczego nie przeoczyliśmy ?. Zanim rozpocznie się pakowanie, powinno się jeszcze raz spojrzeć na listę i zastanowić czy wszystko, co się na niej znajduje jest nam naprawdę potrzebne. Na 99% trzeba będzie pomniejszyć ją o co najmniej kilka pozycji. W bagażu podręcznym nie ma miejsca na „przydamisie”. Wszystko musi być dobrze przemyślane. Spakowane rzeczy można oznaczać  kolorem, co ułatwi kontrolę nad bagażem.

Aplikacja do pakowania się

Niektórzy wolą skorzystać z aplikacji, które po podaniu szczegółów wyjazdu same zaproponują listę rzeczy do spakowania. Ja mam jednak sceptyczne podejście do takich wynalazków. Po prostu wolę zdać się na własne doświadczenie.

Każda podróż w zależności od kierunku, typu i długości wyjazdu wymaga przygotowania innej listy. Nie zaszkodzi jednak stworzyć jednego, uniwersalnego spisu, na którym umieści się podstawowe przedmioty, typu ładowarki, powerbank, czy pastę do zębów. Krótko mówiąc: wszystko to, co zawsze zabieramy ze sobą niezależnie od tego, gdzie jedziemy.

Sposób pakowania się

Sposób pakowania się w bagaż podręczny może mieć niemal tyle samo wariantów, co metoda przygotowania listy. Zamiast analizować każdą formę, skupię się po prostu na tych, które uważam za najlepsze.

Rolowanie

Zwijanie ubrań to mój zdecydowany faworyt. Pakowanie się w ten sposób pozwala przede wszystkim zaoszczędzić sporo miejsca. Oprócz tego ciuchy nie gniotą się tak bardzo jak w przypadku innych sposobów. Ze zrolowanych ubrań warto później stworzyć gotowe zestawy i spakować je do osobnych organizerów. Na początku pakowałam je pod kątem rodzaju odzieży, tj. koszulki z koszulkami, spódnice ze spódnicami itd. Dość szybko przekonałam się jednak, że taka metoda jest zupełnie niepraktyczna. Żeby skompletować ubiór, musiałam wyciągać każdą rzecz z osobna z kilku różnych organizerów. Teraz mam zdecydowanie więcej wprawy w sensownym  pakowaniu się. Jako że mój plecak otwiera się tylko w dwóch miejscach – z dołu i z góry – to najpierw wsadzam do niego saszetkę z bielizną i ręcznikiem. Jako ostatnie pakuję rzeczy, które wyciągam najczęściej, czyli kosmetyczkę, elektronikę i lekarstwa.

Układanie warstw

Ten sposób jest bardzo dobry, ale tylko wtedy, kiedy zależy nam na spakowaniu jak największej liczby ubrań. Sprawdza się, gdy w najbliższym czasie nie będziemy musieli opróżniać walizki i pakować się ponownie. O co dokładnie chodzi?

Tworzenie warstw polega na maksymalnym rozłożeniu ubrań na całej powierzchni walizki. Staramy się robić to w taki sposób, żeby było jak najmniej wolnej przestrzeni w każdym poziomie. Dziury łatwo wypełnić np. bielizną. Generalnie zachęcam do sprytnego i umiejętnego wykorzystywania każdego zakamarka, np. wsadzając kilka par skarpetek do butów. W taki sposób można spakować pół garderoby. Jednak dostanie się później do czegoś, co leży na dnie, jest praktycznie niemożliwe bez przekopania całej walizki. Dlatego ta metoda przydaje się tylko wtedy, kiedy chcemy w 100% wykorzystać dostępną pojemność bagażu i nie planujemy częstych zmian noclegu.

Ilość rzeczy

Bagaż podręczny wymusza na nas rozsądne podejście do ilości pakowanych rzeczy. Każda linia ma nieco inne wymogi, dlatego zawsze trzeba je dokładnie sprawdzić. Jeżeli planujecie loty kilkoma różnymi firmami, to powinniście dostosować się do tej, która ma najmniejszy limit. Jeśli przykładowo Scoot pozwala zabrać na pokład bagaż podręczny o wymiarze 54cm x 38cm x 23cm i wadze 10 kg, a z kolei linia AirAsia dopuszcza tylko 7 kg, to niestety trzeba potraktować ją jako wyznacznik. Starajcie się nie przekraczać podanych limitów, bo może to poskutkować dodatkową opłatą za nadbagaż. Ważenie bagażu podręcznego jest rzadką praktyką, ale czasami się zdarza. Masę możecie skontrolować w domu za pomocą elektronicznej wagi bagażowej, albo już na lotnisku przed podejściem do kontroli.

3x góra na 1x dół

Ilość niezbędnych ubrań zależy przede wszystkim od kierunku i długości wyjazdu. Z reguły jednak potrzebujemy ich znacznie mniej, niż się wydaje. Niektórzy stosują zasadę 3:1, która w skrócie polega na zabraniu trzech koszulek na jedne spodnie/spódnicę. Przyznam szczerze, że nigdy nie kierowałam się tą metodą, ale jest ona całkiem logiczna. Bluzki brudzą się znacznie szybciej niż spodenki. Można też zabrać  krótki kombinezon, który rozwiązuje problem dobierania górnej części garderoby do dolnej. 😉

Jakie ubrania zabrać w podróż?

W kontekście ubrań ważniejszym pytaniem, które trzeba sobie zadać nie jest ILE, tylko JAKIE warto zabrać. W ciepłych krajach najlepiej sprawdzą się cienkie, przewiewne ciuchy z naturalnych tkanin. Nawet najpiękniejsza sukienka nie zda egzaminu, jeśli będzie uszyta ze sztucznych materiałów. W regionach, w których wilgotność powietrza jest tak wysoka, że człowiek oblewa się potem tuż po wyjściu z prysznica, rodzaj odzieży ma ogromne znaczenie. Całodzienne zwiedzanie w niewygodnych, brzydko pachnących ubraniach jest średnio komfortowe. Taka sukienka, czy koszulka momentalnie nadają się do prania.

Ja najbardziej lubię lniane i bawełniane ciuchy, które w przeciwieństwie do sztucznych materiałów nie zapacają się tak szybko. Nie oznacza to oczywiście, że całkowicie z nich rezygnuję. Zawsze biorę ze sobą kilka długich spódnic/sukienek chroniących ciało przed słońcem i… napastliwymi spojrzeniami. Niezależnie od tego dokąd podróżuję, staram się dostosować do panującej kultury i szanować obowiązujące w niej zasady. Długa spódnica i chusta zakrywająca włosy/ramiona są często jedynym, dopuszczalnym strojem dla kobiet w świątyniach. Zazwyczaj na miejscu można wypożyczyć kawałek materiału, którym zasłoni się ciało, ale nie jest to reguła. Lepiej być więc przygotowanym.

Pranie ubrań w podróży

Nie trzeba brać ze sobą 14 różnych zestawów ubrań na każdy dzień. W wielu miejscach, zwłaszcza w Azji Południowo-Wschodniej, są dostępne pralnie, w których bez najmniejszych problemów można wyprać ubrania za naprawdę niewielkie pieniądze. Nie musicie zabierać ze sobą żadnych proszków, ani płynów. Przynosicie po prostu swoją odzież, płacicie odpowiednią kwotę za każdy kilogram i już następnego, a czasami nawet tego samego dnia, odbieracie czyste, suche, niekiedy wyprasowane ubrania. Pamiętajcie, żeby zawsze poinformować obsługę w jakiej temperaturze ciuchy powinny być wyprane. Jeśli macie jakieś wartościowe części garderoby i podejrzewacie, że mogą się one zniszczyć w pralce, to lepiej wypierzcie je sobie ręcznie. Pomimo moich próśb i upewnieniu się, że ubrania zostaną wyprane w maksymalnie 30 stopniach nie udało mi się uniknąć takiej wpadki. Moje dwie lniane koszulki, które zaniosłam do pralni na Bali niestety skurczyły się .

Kupowanie ubrań na miejscu

Notorycznie trafiam na komentarze, w których ludzie piszą: „Nie bierz żadnych ubrań, wszystko kupisz na miejscu! Jedź z pustym plecakiem”. Owszem, w krajach takich jak Indie, Tajlandia, czy Indonezja nie powinno być problemu ze znalezieniem taniej, wakacyjnej odzieży na pobliskim bazarze, ale ja mam mieszane uczucia w tym temacie. Niektórzy lubią zakupowe szaleństwo, ale mnie perspektywa chodzenia od stoiska do stoiska w poszukiwaniu czegoś sensownego jest lekko odstręczająca. Myśl, że miałabym je przymierzać, a później jeszcze negocjować ze sprzedawcą cenę sprawia, że odechciewa mi się shoppingu. Nierzadko ciuchy kupuje się „na oko”, bo zwyczajnie nie ma miejsca, gdzie można byłoby się przebrać. Kolejną, istotną kwestią jest jakość takich ubrań. Często są to zwykłe szmaty, które po jednym praniu nadają się do kosza. I nie, wcale nie kosztują groszy. Nawet jeśli są całkiem nieźle uszyte, to prawdopodobnie i tak nie będziecie w nich chodzić po powrocie do domu. Ja wolę wydać trochę więcej i zainwestować w coś, co będzie służyło mi dłużej. Zabieram ze sobą ulubione, sprawdzone ubrania, które nie będą mnie uwierać, odbarwiać się, czy pruć.

Zdarza mi się kupić w podróży jakąś część garderoby, ale nie dlatego, że wzięłam za mało ciuchów, tylko dlatego, że po prostu coś wpadło mi w oko. Czasami można wyhaczyć naprawdę piękne spodnie, koszule, czy też dodatki, których nie znajdzie się w żadnej sieciówce. Wtedy jakość nie jest priorytetem.

Co zabrać ze sobą do samolotu i na czas samej podróży?

Część linii lotniczych pozwala wnieść na pokład dwie sztuki bagażu podręcznego: jedną większą, np. plecak i jedną mniejszą typu laptop. Ja zawsze mam ze sobą torbę z aparatem, w której trzymam m.in. opaskę na oczy, zatyczki do uszu, eko-przybornik i małą saszetkę z najważniejszymi lekarstwami. Główny plecak pakuję w taki sposób, bym łatwo mogła wyciągnąć z niego czytnik książek, chustę/śpiwór, kubek z wodą i jedzenie na czas podróży, jeśli nie jest wliczone w cenę biletu. To wszystko najlepiej jest trzymać w jednym miejscu, np. w bawełnianej torbie, która działa jak mini bagaż podręczny.

Na dłuższą podróż samolotem ubieram zazwyczaj luźne jeansy (niektórzy wolą dresy, albo leginsy) koszulkę na ramiączkach, żeby łatwo można było odświeżyć pachy w razie potrzeby, bawełnianą, zapinaną bluzę z kapturem i adidasy. Taki zestaw, plus wymienione wyżej stopery i opaska pozwalają mi przespać większą część lotu. Przede wszystkim ma być wygodnie.

Jasna bluza to generalnie mój must-have podczas dalekich podróży. Ubieram kaptur i po prostu odpływam. Jeśli jest mi za gorąco, to albo ją rozpinam, albo przewieszam na biodrach. Zamiast taszczyć ze sobą wielką kurtkę zimową, z którą nie wiadomo co zrobić w trakcie wakacji w tropikach, ubieram ultra lekką puchówkę na bluzę i nie marznę nawet w środku zimy. Taka kurtka zwija się w kulkę wielkości pięści. Często może przydać się jako poduszka, albo ochrona przed ziejącą chłodem klimatyzacją.

Bagaż podręczny pomieści wszystko czego potrzebujesz

Z poprzedniego artykułu dowiedzieliście się dlaczego w ogóle warto zabrać tylko bagaż podręczny w dłuższą podróż. W tym natomiast chciałam pokazać Wam, w jaki sposób i co spakować, żeby zabrać wszystko, czego potrzebujecie. Mam nadzieję, że przygotowując się do kolejnej podróży również sięgniecie po mniejszy plecak, albo walizkę i sami przekonacie się, ile wygody daje bagaż podręczny ?.

Przeczytaj też inne teksty:

Plan podróży do Azji i Australii

Co zabrać w podróż? Moje TOP13 przydatnych rzeczy

Podróż z bagażem podręcznym – wady i zalety

Wady i zalety Airbnb – jak korzystać i na co uważać?

Jak znaleźć dobry i tani nocleg? Booking.com dla początkujących

 

14 komentarzy

  1. Ja zazwyczaj podróżuje z plecakiem. Czasem z walizką. Ostatnio odkrylam nowy system przechowywalni w hotelach. Nie pamiętam nazwy strony ale super bo można zostawić w hotelu, który jest zarejestrowany w tym systemie tak jak w przechowalni i np.jak się ma przesiadkę i jeden dzień zwiedzania w danym nieście jest super. Co do pakowania ja zawsze na papierze spisuje. Nigdy nie rolowalam zawsze warstwami ukladam żeby na maks weszło do plecaka. Mi jest łatwiej spakować się do ciepłych krajów niż na podróżowanie po Europie zimą. Głównie ze względu na swetry. Choć ostatnio wzięłam dwa i po prostu podkoszulki z dlugim rękawem i je zmieniłam częściej a swetry rzadziej. Jak się podróżuje tydzień to spoko. Ale ja byłam 3tyg w podróży i w każdym miejscu około 2-3 dni więc z praniem średnio. Musze kupić sobie taką lekką ciepłą kurtkę. Fajny wpis bardzo praktyczny!

    • O, to jest naprawdę świetne rozwiązanie! Ja często zostawiam bagaż w miejscu, w którym nocowałam. Myślę też, że wprowadzenie takiej usługi na lotniskach jest tylko kwestią czasu.

  2. Bardzo cenny wpis dla wszystkich żółtodziobów podróży :D.
    Ja zazwyczaj biorę plecak, ew. walizkę, jeśli nie chce mi się dźwigać 🙂

  3. Bardzo ciekawy wpis i dla mnie bardzo pomocny:) Dziękuję:) Pakowanie się w podróż, to moja słabość, zawsze zabieram za dużo:) A tu mam wszystko ogarnięte w jednym wpisie. Dobra robota:)

    • Cieszę się, że spodobał Ci się wpis :). Ja też nie lubię się pakować, ale to nieodłączna część każdej podróży, więc warto wypracować sobie dobre nawyki.

Napisz komentarz