Organizacja z pozoru bardzo skomplikowanej wycieczki na odległy kontynent wcale nie musi wiązać się z posiadaniem wieloletniego doświadczenia podróżnika czy fortuną pielęgnowaną na koncie bankowym. W zasadzie jest to banalnie proste, jeśli przyjmie się jakiś konkretny plan działania i będzie wykonywać krok po kroku poszczególne etapy planowania wycieczki.

Często dostaję pytania o to, w jaki sposób podróżuję i co takiego robię, że udaje mi się w ciągu jednego roku odwiedzić bardzo dużo odległych od siebie miejsc. Przedstawiam więc mój standardowy i uniwersalny styl działania, który zaprezentuję na przykładzie ostatniej podróży do Chin i Japonii.

  1. Tanie bilety lotnicze

Zdziwilibyście się, za jakie niepozorne kwoty można teraz podróżować po całym świecie. Lot w dwie strony do Izraela w cenie jednego wyjścia do kina z colą i popcornem czy bilety do Dubaju tam i z powrotem o równowartości nowych adidasów to dobre przykłady, które doskonale pokazują jak wielkie możliwości podróżowania oferują nam dzisiejsi przewoźnicy. To nie jest wcale żaden przekręt. Nie trzeba mieć tajnych kodów, ani magicznych i płatnych kont na zagranicznych portalach, żeby dostać takie bilety. One są cały czas dostępne dla wszystkich, a ich zakup jest tak samo prosty jak opłacenie rachunków 😉

Trzeba po prostu na bieżąco obserwować strony, które dzielą się tego typu znaleziskami i błyskawicznie reagować, jeśli oferta okaże się prawdziwym hitem. Ja już od kilku lat regularnie korzystam z portalu Fly4Free.pl, na którym znalazłam większość swoich perełek. Ostatnie bilety, które kupiłam za ich pomocą były na trasie Gdańsk-Helsinki-Pekin-Tokio-Helsinki-Gdańsk i kosztowały mnie… 1050 fińskimi liniami lotniczymi Finnair. Nieźle, prawda? Jako że właściwie nie ma miejsc, do których kategorycznie nie chciałabym pojechać, to w pierwszej kolejności wybieram te, na które jest jakaś korzystna promocja lotnicza i które pokrywają się z moimi aktualnymi planami. To ja dopasowuję się do miejsca, a nie miejsce do mnie.

  1. Plan atrakcji

Jupii! Udało się upolować taniutkie bilety na koniec świata! Kilkukrotne sprawdzenie skrzynki mailowej. I tak, one nadal tam są! Zazwyczaj (choć nie jest to zasada) zakupu dokonuje się ze sporym wyprzedzeniem, więc jest mnóstwo czasu na dokładne opracowanie planu podróży. Trzeba zrobić konkretne rozeznanie i odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: co w danym miejscu interesuje mnie najbardziej? Muzea, zabytki, przyroda, zwierzęta, górska wspinaczka, a może najlepsza plaża i świetna impreza?

Swoje poszukiwania możesz zacząć od przejrzenia blogów podróżniczych, których autorzy za pomocą zdjęć i wyczerpujących opisów przedstawią Ci dane miejsce ze swojej perspektywy, naprowadzając Cię jednocześnie na Twój własny, właściwy trop. Dobrym narzędziem, który od razu wskaże najciekawsze atrakcje w danym miejscu wg oceny tysięcy odwiedzających z całego świata jest serwis TripAdvisor.com. Wielokrotnie również serwis ten pomógł mi znaleźć wyśmienite restauracje o przystępnych cenach. Głównie jednak korzystam z prywatnej i bardzo pokaźnej kolekcji przewodników, w których zaznaczam najbardziej interesujące mnie miejsca. Traktuje je jako mój punkt wyjścia.

  1. Trasa

Okazuje się, że czasu masz stanowczo zbyt mało, a wypisanych punktów „koniecznie zobaczyć!” o wiele za dużo. W dodatku są rozsiane po całym kraju i niemożliwością będzie ich odwiedzenie w ciągu jednego wyjazdu. I co teraz? Musisz przede wszystkim ustalić priorytety, a jeśli zajdzie taka potrzeba ograniczyć się do jednego regionu, w którym jest najwięcej interesujących Cię atrakcji. Teraz trzeba wszystko złożyć w jedną trasę na mapie i przemyśleć, jaki środek transportu będzie w tej sytuacji najkorzystniejszy.

Decydując się na autobusy lub pociągi, trzeba wziąć pod uwagę szacowany czas przejazdu i doliczyć niezbędną rezerwę czasową. Zapewne wyjdzie znacznie taniej niż przemieszczanie się samolotem, ale straci się przy tym sporo cennego czasu. Pamiętaj, że wyjazd ma być dla Ciebie przede wszystkim przyjemnością, a nie wyścigiem, w którym od rana do wieczora będziesz z zegarkiem w ręku biegać i odhaczać kolejne punkty z listy. Zoptymalizuj plan w taki sposób, żebyś mógł spokojnie odpocząć i się zrelaksować, nawet jeśli odbędzie się to kosztem nie zobaczenia czegoś fajnego.

  1. Nawigacja

Boisz się, że już pierwszego dnia tak zabłądzisz, że nigdy nie dotrzesz do swojego hostelu? Z ratunkiem przychodzi nawigacja w telefonie. Oznacz w niej miejsca, w których śpisz, atrakcje na których zobaczeniu Ci zależy i dworzec lub stacje, które będą Ci potrzebne. Najpopularniejszą aplikacją tego typu jest Google Maps. Daje ona możliwość pobrania map danego obszaru i korzystanie bez połączenia z Internetem, więc nawet jeśli wylądujesz na obrzeżach Tokio, to ona doprowadzi Cię do Twojego celu!

Ja najczęściej korzystam z aplikacji Maps.me, ponieważ jej mapy offline zawierają więcej szczegółów. Aplikacja czasami potrzebuje chwili i trochę wariuje, ale nie zawiodła mnie ani razu. Bardzo przydatne!

  1. Środek transportu

Skoro plan jest gotowy, to czas przejść do rezerwacji biletów, które pozwolą dostać się z punktu A, do punktu B. Najważniejsze jest by znaleźć taki środek transportu, który będzie stanowił optymalne rozwiązanie w kontekście budżetu, czasu i wygody. W różnych krajach, będą to różne opcje. Np. na Islandii nie najtańsze, ale najbardziej optymalne jest wypożyczenie samochodu.

Jadąc do miasta sprawdź jak działa w nim komunikacja miejska, gdyż prawie zawsze będzie ona najtańszym środkiem lokomocji. Zobacz, jakie są opcje biletowe, bo może się okazać, że najbardziej opłacalne będzie dla Ciebie zakupienie biletu krótkookresowego. Zdecydowanie polecam też rozeznać się w cenach taksówek w danym mieście.

Im wcześniej zarezerwujesz bilet na dłuższą podróż (np. pociągiem), tym lepiej! Oprócz odczuwalnie niższych cen, zyskuje się też gwarancję miejsc. Np. żeby kupić bilet na nocny pociąg na trasie Pekin-Szanghaj, musiałam miesiąc przed planowaną podróżą wstać o 4:45 rano (w niedzielę :P) i zalogować się na chiński serwis, gdzie  otworzono możliwość rezerwacji online. Wyobraziłam sobie tłumy Chińczyków, wykupujących bilety właśnie na tę obleganą trasę (u nich była już godzina 10:45) i tak mnie to zmotywowało, że chwilę później miałam już potwierdzenie rezerwacji na mailu. Cóż, dobrze zrobiłam, bo po kilku godzinach biletów nie było już w ogóle.

Z Chin do Japonii trzeba było przedostać się samolotem, więc zaczęłam szukać tanich linii lotniczych, które oferowały najtańsze bilety na tej trasie. Udało się kupić lot z Szanghaju do Osaki za około 350 zł japońskimi liniami Peach, co uznałam za bardzo dobrą cenę biorąc pod uwagę, że chiński pociąg kosztował aż 200 zł.

Koszt biletu na japońskie koleje, tzw. Japan Rail Pass przekraczał zupełnie mój budżet, a poza tym w kontekście wyprawy był nieopłacalny, więc alternatywą do niego okazał się nocny autobus Willer Express kursujący na trasie Kioto-Tokio w cenie 150 zł.  Mimo że wybrałam najtańszą ofertę, to bus był bardzo komfortowy. Do tego odpadł problem jednego noclegu.

  1. Noclegi

Możliwości zorganizowania noclegu na własną rękę jest tak wiele, że każdy bez większych problemów powinien znaleźć coś optymalnego dla siebie. Do dyspozycji macie bogatą ofertę wyszukiwarek i porównywarek, które same zaproponują najkorzystniejszą ofertę cenową. Ciekawą opcją jest np. baza hotelowa Itaki (ponad 135 tysięcy obiektów), w której istnieje osobna zakładka na noclegi objęte promocją https://hotels.itaka.pl/ Przy każdym z nich podana jest poza tym niezależna opinia użytkowników serwisu Tripadvisor (wiarygodne źródło). Ja najczęściej korzystam z serwisów AirbnbBooking i Couchsurfing (nieco więcej o nich poniżej). Kryteria, którymi kieruję się w pierwszej kolejności, to: cenalokalizacja i opinie. W przypadku ostatniego, trzeba zachować czujność i przede wszystkim sprawdzić, czy bardzo wysoka ocena nie jest uwarunkowana tym, że oddało ją zaledwie kilka osób, zamiast kilkuset. Nocleg nie musi być w ścisłym centrum jeśli jest dobrze skomunikowany i w pobliżu znajdują się przystanki metra lub innych środków transportu. Przy rezerwacji podaje się dane do płatności, ale samej opłaty dokonuje się zazwyczaj dopiero na miejscu. Zwróćcie uwagę, czy rezerwację można wcześniej odwołać (ważne!) i pamiętajcie, że jeśli nie zjawicie się na miejscu, to obiekt ściągnie z Waszej karty jakąś kwotę. Patrzcie też czy w cenę wliczony jest podatek (czasami to może być nawet 3,5 euro za osobę/doba).

Booking.com – bardzo duża platforma noclegowa, na której za pomocą wielu filtrów można znaleźć interesujący nas nocleg za przyzwoite pieniądze. Ja zawsze ustawiam sortowanie po cenie i wyszukuje najlepiej oceniane miejsca spośród tańszych propozycji.

Airbnb.com – świetna alternatywa dla Bookingu, która często oferuje zdecydowanie lepsze ceny i warunki. Za nieduże pieniądze można wynająć pokój, mieszkanie lub cały dom od prywatnych właścicieli, zyskując dzięki temu świetną okazję do zobaczenia, jak żyją miejscowi. Po ustaleniu szczegółów z właścicielem, dostaje się własny klucz i dostęp do wszelkich udogodnień w danym lokum. Platforma jest wiarygodna i bardzo ją sobie cenię za możliwość dogadania się w wielu kwestiach z gospodarzem. Do opłaty za nocleg doliczana jest niewielka opłata za serwis i czasami też opłata za sprzątanie. Szukając ofert, trzeba suwakiem zaznaczyć ile maksymalnie możemy zapłacić za jedną noc. Po prawej stronie pojawia się mapka z miejscami, a po lewej wyskakują ogłoszenia. Polecam przetestować tę formę noclegu! 🙂 Zwłaszcza, że na swoją pierwszą rezerwację możecie dostać aż 100 zł w bonusie klikając TUTAJ.

Couchsurfing.com – działa na podobnych zasadach co Airbnb, z tą różnicą, że jest bezpłatny. Trzeba założyć sobie konto, uzupełnić profil informacjami o sobie, zdobyć rekomendacje, a później szukać osób gotowych nas przyjąć w konkretnym miejscu. Wysyła się  do nich wiadomości, w których krótko opisuje się siebie, swoją podróż i prośbę o możliwość przenocowania. Fantastyczna opcja dla otwartych i zafascynowanych innymi kulturami ludzi. Jej największym minusem jest niepewność czy dana osoba nie zrezygnuje w ostatnim momencie lub okaże się kimś dziwnym. Trzeba też dostosować się do gospodarza i np. wychodzić i wracać do domu wtedy, kiedy on (chociaż czasem dostaje się  klucze 🙂 ).

          7.  Język

Nie czujesz się mocny w języku angielskim? Nie przejmuj się, podstawy są zazwyczaj wystarczające. Chińczycy i wiele innych narodowości właściwie nie znają tego języka. Na całe szczęście z pomocą przychodzą nam… zainstalowane na telefonie słowniki, które funkcjonują offline. To naprawdę działa! Choć nie zawsze.

Tłumacz Google całkiem nieźle się sprawuje, a czasami nawet da radę odczytać ze zdjęcia i przetłumaczyć np. chińskie pismo! Jeśli ten sposób zawiedzie, to zawsze można korzystać z najstarszego języka świata jakim jest mowa ciała. Nie zaszkodzi jednak nauczyć się kilku przydatnych zwrotów w danym języku. Dzień dobry, czy dziękuję potrafi zdziałać cuda! 🙂

  1. Pieniądze

Nie wiesz jaką walutę najlepiej jest zabrać do danego miejsca? Załóż sobie konto walutowe, które pozwoli Ci na bezpłatne wybieranie pieniędzy z bankomatów na całym świecie bez zbędnego przewalutowania. Weź ze sobą najlepiej dwie karty (jeszcze lepiej gdy jedna to np. Visa, a druga MasterCard), na wypadek, gdyby, któraś nie działała lub bank ją zablokuje za podejrzane transakcje.

W niektórych krajach nadal płaci się głównie gotówką, więc trzeba o tym pamiętać zanim dozna się niemiłego szoku. Jeśli chcesz znać aktualny kurs walut i mieć go cały czas pod ręką, to zainstaluj sobie aplikację XE.COM i zaznacz potrzebne Ci waluty. Później wystarczy tylko wpisać 10 zł w rubryczce PLN, a ona automatycznie pokaże ile to będzie np. w japońskich jenach lub chińskich juanach. Uwielbiam tę aplikację i non stop z niej korzystam, kiedy chcę szybko sprawdzić ile dokładnie będzie mnie kosztował np. obiad.

   9. Dokumenty

Ostatni, choć bardzo istotny punkt dotyczy niezbędnych dokumentów, które powinniście ze sobą zabrać wybierając się w dany region świata. Pierwszą rzeczą, którą musicie sprawdzić jest rodzaj wymaganego dokumentu obowiązujący w kraju, do którego jedziecie. W wielu miejscach wystarczy dowód osobisty, ale jednak w większości, zwłaszcza egzotycznych państw należy pokazać ważny paszport. Napisałam ważny, bo przypadki legitymowania się nieważnym dokumentem są szokująco częste ;). Koniecznie sprawdźcie też (najlepiej przed zakupem biletów) czy do interesującego Was kraju potrzebna będzie wiza oraz w jaki sposób i za ile można ją otrzymać. Jeśli nie chcecie sami zajmować się całą procedurą wizową, to możecie zgłosić się do jednej z licznych agencji, które za odpowiednią opłatą zajmą się wszystkimi formalnościami. Kolejna ważna sprawa, to szczepienia. W niektórych krajach obowiązują konkretne szczepionki i jeśli ich nie wykonacie, to nie będziecie mogli wkroczyć na teren państwa. Międzynarodowa Książeczka Szczepień (tzw. żółta książeczka), którą dostaje się podczas pierwszego szczepienia powoli mieć kontrolę nad tym, które szczepionki są jeszcze ważne, a które należy powtórzyć.

Zaplanowanie samodzielnej podróży do bardzo odległego zakątka Ziemi jest zdecydowanie prostsze niż przeważająca większość zakłada. Uwielbiam mieć kontrolę nad swoim wymarzonym wyjazdem, sama decydować, jakie miejsca zobaczę, gdzie zatrzymam się na dłużej i jakich ludzi poznam. Czy spojrzę na kraj własnymi oczami czy przez filtr nałożony przez przewodnika i biuro podróży. Nikt mnie nie ogranicza i od nikogo nie jestem zależna. Odrobina wysiłku włożona w organizację wyjazdu i świadomość, że wszystko robię dokładnie tak, jak chce przynosi ogrom satysfakcji i sporo… zaoszczędzonych pieniędzy. Za egzotyczną podróż zamiast 10 tysięcy, płacę 3, nie kombinując przy tym specjalnie. Organizacja wyjazdu na własną rękę, to wg mnie najlepszy i niezawodny sposób na odkrywanie świata. 🙂

Comments

comments

4 komentarze

    • globfoterka Reply

      Cieszę się, że znalazłaś też coś dla siebie w tym zestawieniu. 🙂

  1. Zgadzam się z większością Twoich porad bo sama się do nich stosuję! Jednak bardzo wielką niespodzianką była dla mnie informacja o bazie noclegowej Itaki! Nie miałam o niej kompletnie pojęcia.

Napisz komentarz