Nie ma cienia wątpliwości, że Wielki Mur Chiński jest jednym z najbardziej fascynujących miejsc na Ziemi.  O jego sekretach pisałam już w innym wpisie TUTAJ, który zawiera najciekawsze fakty, jakie warto znać o tym jednym z siedmiu cudów świata. Myślę, że nie trzeba nikogo dłużej przekonywać do zobaczenia chińskiego symbolu na własne oczy. 🙂 W tym bardzo praktycznym tekście dzielę się swoimi wskazówkami, które pozwolą zorganizować samemu wycieczkę na Wielki Mur Chiński.

Badaling czy Mutianyu?

Podstawowe pytanie podczas wizyty w Chinach nie dotyczy tego czy warto wspiąć się na Wielki Mur Chiński (bo to jest oczywista oczywistość !), tylko który fragment najlepiej jest wybrać. Badaling jest powszechnie odradzany na forach ze względu na popularność tego miejsca, a co za tym idzie obecne w nim tłumy. Za kolejną wadę uważa się fakt, że odcinek muru został odrestaurowany, co pozbawiło go autentycznego charakteru. Niewątpliwą zaletą jest jednak zdecydowanie lepszy dojazd do Badaling niż do pozostałych fragmentów muru. Autobusy jadące z Pekinu kursują często, a podróż do oddalonej o 70 km od stolicy miejscowości zajmuje około godziny. Z kolei np. odcinek w Mutianyu może na pewno poszczycić się bardziej dziewiczymi widokami i spokojem. Wyraźnie mniejsza liczba odwiedzających sprawia, że są tam też lepsze warunki do fotografowania muru i otaczającej go scenerii. Niestety, dostanie się do Mutianyu wiąże się z pewnymi niedogodnościami. Autobusy kursują rzadziej, a w dodatku nie ma żadnego bezpośredniego, więc trzeba się przesiadać. Z tego względu podróż wydłuża się w czasie. Jeśli tak jak ja zdecydujecie się na Badaling, to potrzebne będą Wam informacje, które podałam poniżej.

Autobus Pekin-Badaling

Autobus: Numer 877
Dworzec: Deshengmen
Czas jazdy: około 1h
Cena: 12 RMB= 6,5 zł

Nie ma jednego miejsca postojowego dla autobusów, więc jeśli nie znajdziecie na początku tego z numerem 877, to powinniście po prostu obejść przystanek i za nim znaleźć właściwy transport. Bilety sprzedawane są w środku autobusu, gdzie jedna osoba przyjmuje pieniądze, a druga wydaje bilet. Autokary są raczej klimatyzowane, więc podróż jest całkiem przyjemna. Po wyjściu z autobusu wystarczy przejść kilkadziesiąt metrów do oficjalnych kas, gdzie kupuje się bilet wstępu na Wielki Mur Chiński. Cena dla osoby dorosłej to 40 RMB (22 zł) w okresie 1 kwietnia – 31 października i 35 RMB poza sezonem. Dla studentów przewidziana jest zniżka 50%, więc warto mieć ze sobą ważną legitymację studencką. Istotna uwaga: niemal wszystkie atrakcje (w tym parki) są w Chinach płatne, więc taka karta pozwala o połowę obniżyć koszty wstępów. Tylko jeden raz w ciągu całego pobytu odmówiono mi możliwości skorzystania ze zniżki.

Gdzie zjeść w Badaling?

Obok pierwszych kas z biletami na mur znajdują się niewielkie sklepiki i budki z jedzeniem na ciepło. Zazwyczaj są to jakieś szaszłyki (w tym np. z ośmiornicy), kukurydza lub kiełbaski. Odradzam zakupu wody w tym miejscu, bo za 0,5-litrową butelkę trzeba zapłacić 5 RMB (2,70zł), a raptem kawałek dalej można taką samą dostać za 1 zł. Wiadomo, turystyczne ceny. Droga do bramek wstępu na mur prowadzi przez niewielki pasaż, gdzie oprócz ciepłych przekąsek można także kupić owoce, słodycze, czy orzeszki. Ja skusiłam się właśnie na szaszłyk z ośmiornicy, który kosztował jedyne 5 zł. Początkowo smakował bardzo dziwnie, ale z każdym kęsem było coraz lepiej.

Pamiątki w Badaling

W pasażu pełno jest też różnych pamiątek. Warto się rozejrzeć, a w drodze powrotnej ewentualnie coś kupić. Ceny w wielu przypadkach są zawyżone, ale jeśli coś wyjątkowo przypadnie do gustu, to lepiej się potargować i to kupić, niż później żałować, że nie znalazło się upatrzonej rzeczy nigdzie indziej. Sami musicie ocenić ile jesteście w stanie za coś zapłacić. Ja na przykład kupiłam tam chińskie daktyle, czyli czerwone, suszone owoce (Da Zao) za 6 RMB (3,20 zł). Tuż przy samym wejściu na mur są kolejne sklepy z pamiątkami, ale tam ceny są stanowczo zawyżone i bardziej europejskie. Obok jest punkt foto, gdzie można przebrać się w tradycyjne, chińskie stroje i zrobić sobie zdjęcie na kiczowatym tle :D. To chyba popularna atrakcja, bo takich punktów w Chinach jest naprawdę sporo.

Co zabrać ze sobą na Wielki Mur Chiński?

Przede wszystkim wygodne buty! Zdecydowana większość turystów miała na sobie adidasy, albo sportowe, solidne sandały. Miejscami bywa naprawdę stromo, a kiedy spadnie deszcz lub śnieg, to śmiało można od razu się położyć i zjeżdżać, zamiast ryzykować powykręcanie sobie nóg… Na murze nie ma raczej możliwości schronienia się przed ostrym słońcem, więc niezbędny będzie krem z filtrem, albo zakrywające ciało, wygodne ubrania. Ewentualnie, zgodnie z chińskimi zwyczajami, można zaopatrzyć się w parasolkę i traktować ją jako swoje wybawienie w słoneczny dzień ;). Co jakiś czas pojawiają się małe wieżyczki i strażnice, w których większość robi postoje i cieszy się odrobiną cienia. Trzeba mieć ze sobą zapas wody, bo wędrówka jest dość męcząca, a przy upalnej pogodzie chwilami bywa nieznośna. Dobrym pomysłem będzie wzięcie ze sobą czapki, kapelusza lub jakiejś chusty na głowę. Generalnie najlepiej jest ograniczyć do minimum rzeczy zabierane na mur, bo ich dźwiganie jest po prostu bez sensu.

Kiedy odwiedzić Wielki Mur Chiński?

Najlepszymi porami roku na spacer po murze są wiosna i jesień. W kwietniu i maju zaczyna robić się przyjemnie ciepło, a we wrześniu i październiku nie ma już takich upałów, jak w letnich miesiącach. Jesienią w dodatku można spodziewać się wyjątkowo malowniczej scenerii za sprawą kolorowych liści, które przystrajają mur. Trzeba jednak pamiętać, że pierwszego października jest święto narodowe w Chinach, a nazywany złotym tygodniem okres 01-07.10 to czas, w którym Chińczycy podróżują po kraju i tłoczą się m.in. właśnie na Wielkim Murze Chińskim. Lepiej też nie planować swojej wycieczki na majówkę.

Fotografowanie Wielkiego Muru Chińskiego

Zdjęcia są dla mnie na tyle ważne, że zawsze poszukuję możliwie najlepszych warunków do wykonania cennych kadrów. Po przeczytaniu opinii innych podróżników obawiałam się, że Badaling będzie przeżywał prawdziwe oblężenie i wędrówka po murze stanie się traumatycznym przeżyciem, o możliwości zrobienia zdjęć nie wspominając. Nie miałam jednak innej opcji, niż pojechać tam w niedzielę rano, na samym początku czerwca (dokładnie 04.06). Owszem, było całkiem sporo turystów, ale zrobienie zdjęcia bez całej masy ludzi wcale nie graniczyło z cudem, tylko po prostu wymagało cierpliwości i wykorzystania dobrej chwili. Nie trzeba było się przeciskać i dostosowywać do tempa tłumu. Dostałam co najmniej kilka pytań czy naprawdę zdjęcia były zrobione w Badaling, bo zazwyczaj jest tam tłoczno, ale jak widać na załączonych obrazkach nie taki diabeł straszny, jak go malują… 😉

Źródło: https://www.tour-beijing.com/blog/beijing-travel/travel-review/badaling-great-wall-bus

Comments

comments

7 komentarzy

  1. Uwielbiam takie blogi i osoby, które je prowadzą. Dzięki wam planuje własne podróże i wiem jak je realizować. Chin jeszcze w planach nie mam, ale kto wie co przyniesie przyszłość.

    • globfoterka Reply

      Dziękuję! To dla mnie największy komplement i kwintesencja prowadzenia bloga. Miłością do podróży trzeba zarażać, a jeśli przy tym można podzielić się swoim doświadczeniem i ułatwić komuś proces planowania, to znaczy, że jest w tym sens i trzeba to kontynuować! 🙂 Powodzenia w kolejnych wojażach!

    • globfoterka Reply

      Tłum w kadrze nierzadko testuje cierpliwość fotografa… 😉 Ale czasami ma swój urok. Gdybym nie miała tyle szczęścia i byłabym zmuszona focić w gronie radosnych Chińczyków, to nie wymazywałabym ich później w Photoshopie. Taki był stan rzeczy i w tym przypadku chcę być wierna rzeczywistości na tyle, na ile jest to możliwe. 🙂

Napisz komentarz