Temat samodzielnego zorganizowania wyjazdu do Tajlandii poruszaliśmy już w tekście Tajlandia bez biura podróży – jak to zrobić. Pisaliśmy też o kosztach i bezpieczeństwie w tym państwie. Artykuł „Tajlandia na 10 dni – plan podróży i ceny” prezentuje proponowaną przez nas trasę wycieczki. Jak zwykle, oparliśmy ją na naszych własnych doświadczeniach. Plan skupia na głównych atrakcjach prowincji Krabi oraz stolicy Tajlandii, czyli Bangkoku. 

Loty do Tajlandii 

Kwestię tanich biletów lotniczych do Tajlandii omówiliśmy już w tekście o podróży do Tajlandii na własną rękę. W zeszłym roku Emilka skorzystała z promocji ukraińskich linii lotniczych Ukraine International Airlines (UIA). Cena za bilet wyniosła wówczas 1375 zł.

Z kolei w październiku 2019 r. zdecydowała się na podróż norweskim, niskobudżetowym przewoźnikiem Norwegian. Przelot z Berlina do Krabi odbył się z jedną, krótką przesiadką w Oslo. Za sam bilet w jedną stronę, tj. bez wyżywienia i bagażu rejestrowanego, zapłaciła 900 zł. Nie była to rewelacyjna cena biorąc pod uwagę wymienione wyżej niedogodności, ale akurat w ten sposób zaczynała się jej kilkuetapowa podróż po Azji i Australii. Bilet kupiła z półrocznym wyprzedzeniem.

Ja leciałem z Warszawy do Bangkoku i z powrotem liniami Qatar Airways, za co zapłaciłem w promocji 1850 zł. Następnie musiałem przemieścić się do Krabi, co zrobiłem korzystając z oferty AirAsia. Kosz tej podróży w obie strony wyniósł ok. 250 zł. 

Jak dostać się z lotniska Suvarnabhumi do Don Muang w Bangkoku?

Większość tanich lotów krajowych w Bangkoku jest obsługiwanych z lotniska Don Muang. Jednak przyjeżdżając z Europy z pewnością wylądujecie na lotnisku Suvarnabhumi. Jeżeli w przeciągu tej samej doby macie wylot z Don Muang, to możecie skorzystać z darmowego transferu autobusem. Na Suvarnabhumi miejsce odjazdu znajduje się na drugim piętrze przy wyjściu numer 3. Wystarczy pokazać bilet lub kartę pokładową. Przejazd zajmuje około 1 godziny.

Przyleciałem do Bangkoku wieczorem, a trwający 1,5 godziny lot do Krabi wykupiłem na 6:40 rano następnego dnia. Skorzystałem więc z darmowego transferu i przenocowałem w pobliżu Don Muang. Dzięki temu, po spotkaniu z Emilką na miejscu mieliśmy od razu do dyspozycji cały dzień.  

Jak dostać się z lotniska w Krabi do Ao Nang?

Po porannym lądowaniu na lotnisku w Krabi Town, sugerujemy od razu przemieścić się do Ao Nang ­− jednej z popularniejszych nadmorskich miejscowości w regionie Krabi. W tym celu należy kupić bilet na busika w przeznaczonym do tego okienku. W listopadzie 2019 r. cena wynosiła 150 THB, czyli około 19 zł. Kupując bilet w obie strony, otrzymuje się zniżkę w wysokości 50 THB na podróż powrotną. Busy kursują od 6 rano do 18 wieczorem. Przy większej liczbie osób bardziej opłaca się wzięcie taksówki.

Dzień 1

Krabi Town -> Ao Nang 

Pierwszy dzień dobrze jest poświęcić na oswojenie się zarówno z tajskim klimatem, jak i różnicą czasu.

Jeżeli nie zostaniecie ścięci z nóg przez jet lag, to warto spędzić czas na poznaniu okolicy. Ao Nang jest typowo turystycznym miasteczkiem i stanowi bazę wypadową na wycieczki na okoliczne wyspy. Sama mieścina upstrzona straganami i stoiskami nie porywa. Nie polecamy jej na dłuższy pobyt.

Wycieczkę na następny dzień można wykupić w recepcji hotelu lub u agentów, których przy głównej ulicy w Ao Nang jest na pęczki. Polecamy się targować i sprawdzić ceny w co najmniej kilku miejscach. Wariantów wycieczek jest kilka. My zdecydowaliśmy się na tzw. Hong Island Tour. Popularne są jeszcze pakiety o nazwach 4 Islands i 7 Islands.

Mając załatwiony temat objazdówki po wyspach, można udać się na spacer po miejscowej plaży (niezbyt urokliwej szczerze mówiąc) i skosztować pierwszych lokalnych smaków. Można to zrobić np. w specjalizującej się w daniach z kraba restauracji Jungle Kitchen. Wszystko, czego spróbowaliśmy w tej knajpce było przepyszne 😊. Najbardziej smakowała nam zupa tom kha z mleczkiem kokosowym i krewetkami.

Dzień 2 

Ao Nang -> Hong Islands lub inna wycieczka na wyspy

Czas na pierwsze zetknięcie ze znanymi z folderów tajskimi wyspami. Wszystkie wycieczki wyglądają podobnie. Kierowca odbiera uczestników z hotelu i zawozi ich do portu. W morze wypływa się szybką motorówką (speedboat) lub tzw. longtail, czyli tradycyjną tajską łodzią.

Program obejmuje zwiedzanie kilku wysepek położonych niedaleko wybrzeży Krabi. Na każdej z nich otrzymujemy chwilę dla siebie. Wycieczka trwa łącznie kilka godzin i spokojnie wypełni co najmniej połowę dnia. W zależności od wyspy czas można spędzić na spacerze po plaży, kąpieli w morzu, snurkowaniu (sprzęt zazwyczaj jest dostępny na łodzi za darmo) czy kajakowaniu, za które trzeba dodatkowo zapłacić podczas rezerwacji wycieczki. W cenę wliczony jest lunch przyrządzany na jednej z wysepek.

Po powrocie do Ao Nang wieczór można poświęcić m.in. na odpoczynek przy hotelowym basenie lub zabawę w jednym z wielu miejscowych barów lub klubów.

Gdzie nocować w Ao Nang? My zatrzymaliśmy się w Baan Suan Resort. Obiekt jest nieco oddalony od centrum, ale zapewnia darmowy transfer do miasta i z powrotem co godzinę. Dzięki temu można uniknąć hałasów z imprez i zrelaksować się w cichej okolicy.

Dzień 3 

Ao Nang -> Krabi Town -> Ko Phi Phi 

Będąc w regionie Krabi warto jest się wybrać na słynną wyspę Ko Phi Phi. Choć jej centrum zostało mocno skomercjalizowane, to na uboczu wciąż można spędzić przyjemnie czas.

Transfer z Ao Nang do Ko Phi Phi i z powrotem kupujemy na jednym ze stoisk agencji turystycznych, za co płacimy ok. 500 THB za osobę, czyli 63 zł. Bilety możecie kupić też w hotelu. Warto negocjować ceny, bo te wahają się w zależności od punktu sprzedaży. Bilety na niektóre godziny są tańsze − warto o to dopytać. Po odbiorze z hotelu jedziemy do jednego z portów w Krabi Town. Wsiadamy na prom i po około 1,5 godziny jesteśmy na Phi Phi.

Na miejsce pobytu polecamy ośrodek Viking Nature Resort. Znajduje się on około 2 kilometrów od miasteczka, a jego goście są odbierani i odwożeni do portu łodzią.

Viking to co najmniej kilkanaście domków o różnym standardzie usianych na stromym zboczu przy brzegu. Ośrodek dysponuje własną plażą i klimatyczną restauracją. Co jakiś czas rozmarzamy się na myśl o podawanym tam podczas śniadania świeżo wyciskanym soku z marakui

Plan na ten dzień? Relaks, opalanie, kąpiel w morzu i tajski masaż na bardzo popularnej Long beach :).

Dzień 4 

Ko Phi Phi -> Krabi Town -> Railay 

Przed wypłynięciem z Phi Phi warto wybrać się o poranku na punkt widokowy nad miasteczkiem. Spacer w jedną stronę z Vikinga zajmuje mniej więcej 1-1,5 godziny. Można też wybrać się na przechadzkę po okolicznych zatoczkach.

Następnym celem podróży będzie półwysep Railay, do którego można się dostać wyłącznie drogą wodną. Odpowiedni transfer z Ko Phi Phi wykupuje się w porcie lub na pokładzie promu do Krabi Town.

Sprawdzoną przez nas opcją na nocleg w Railay jest Railay Puthawan Resort. Ośrodek położony jest na wzgórzu i dysponuje basenem z widokiem na morze i ogromną skałę wspinaczkową z ukrytą jaskinią.

Popołudnie i wieczór proponujemy spędzić w jednej z licznych, klimatycznych knajpek i na spacerze po Railay Beach w blasku księżyca.

Dzień 5 

Railay Beach, Tonsai Beach, Phra Nang Beach

Dzień numer pięć będzie plażowy, ale nie leniwy ;). Na Railay są trzy główne plaże. Największa z nich to Railay Beach na zachodzie półwyspu. Bezpośrednio przy niej leży wiele restauracji i hoteli.

Tuż obok plaży Railay znajduje się mniej oblegana Tonsai Beach. By się do niej dostać trzeba przejść krótkim, leśnym szlakiem. Tonsai przyciąga amatorów wspinaczki, dzięki znajdującym się tam skałkom.

Trzecia plaża to Phra Nang Beach na południu. Nie jest tak szeroka jak pozostałe dwie, ale wyróżnia się ciekawymi formacjami skalnymi. Osobliwą atrakcją Phra Nang jest tzw. Princess Cave. Prosząc o płodność i urodzaj, miejscowi składają tam w ofierze figurki w kształcie… penisów.

Gotowi na trochę wysiłku mogą wspiąć się na punkt widokowy, do którego prowadzi ścieżka rozpoczynająca się przy drodze na Phra Nang Beach. Główne podejście jest strome i dość wymagające, ale za to krótkie. Odrobina nieuwagi może skończyć się poważną kontuzją, dlatego bądźcie ostrożni. Jeżeli nie czujecie się na siłach, albo macie nieodpowiednie obuwie, to nie warto ryzykować.

Na wieczór polecamy kolację w Welcome Back Restaurant. W tej skromnie urządzonej knajpce zjecie smacznie, lokalnie i przyjaźnie dla portfela. Warto spróbować owoców morza z grilla. Są genialnie przyrządzone!

Dzień 6 

Railay -> Krabi Town -> Tiger Cave Temple (Wat Tham Suea)

O poranku czas opuścić Railay i przepłynąć do Krabi Town. Transfer można wykupić wcześniej lub po prostu pojawić się w porcie, gdzie zawsze czekają przewoźnicy.

Krabi Town to największe miasto w regionie. Główną atrakcją okolicy jest buddyjska świątynia Wat Tham Suea, zwana po angielsku Tiger Cave Temple. Najprościej jest się do niej dostać taksówką lub wynajętym skuterem. My wybraliśmy się tam transportem publicznym, za co zapłaciliśmy po 50 THB, czyli około 6 zł na osobę. Do świątyni prowadzą strome schody składające się z 1260 stopni. Wyjście zajmuje około 45 minut i wymaga względnej sprawności fizycznej. Po drodze trzeba uważać na małpy, które najlepiej ignorować. Pod żadnym pozorem nie należy wyjmować przy nich jedzenia.

Nagrodą na szczycie będzie panorama całej okolicy, w tym widok na charakterystyczne wzgórza o niemal pionowych zboczach. Centralnym punktem świątyni jest duży posąg złotego Buddy. Sam kompleks wywołał na nas wrażenie nieco zaniedbanego, a jego sakralną atmosferę zaburzają liczne anteny telekomunikacyjne − niemniej warto go zwiedzić.

Po powrocie z Tiger Cave Temple i chwilowym odpoczynku w hotelu można wybrać się na jeden z nocnych targów w Krabi Town. My dotarliśmy na stoiska street foodowe przy Chao Fah, gdzie można znaleźć szeroki wybór miejscowych przysmaków.

Sprawdzony przez nas nocleg w Krabi Town to schludny i nowocześnie urządzony Baan Bida.

Dzień 7 

Krabi Town -> Bangkok 

Pierwszy etap tajskiej przygody dobiega końca. Czas na powrót do stolicy Tajlandii, którą zdecydowanie warto bliżej poznać podczas pierwszej wizyty w Kraju Tysiąca Uśmiechów.  Najlepiej wybrać poranny wylot z Krabi do Bangkoku, by mieć do wykorzystania jak najwięcej dnia w mieście.

Na dobry początek nada się przyjemna do zwiedzania świątynia Wat Saket (Temple of the Golden Mount). Kojarzy się ona nieco z krakowskimi kopcami :). Z jej szczytu rozpościera się jeden z najlepszych widoków na miasto.

Niemal każdego turystę w Bangkoku przyciąga słynna Khao San Road. Jest to po prostu gwarny konglomerat typowo turystycznych sklepów i barów z mało atrakcyjnymi cenami. Naszym zdaniem wystarczy jednorazowe przejście ulicą, a nawet jak ją pominiecie to niewiele stracicie.

Ciekawą opcją na wieczór jest wycieczka łodzią po rzece Menam, podczas której można podziwiać m.in. oświetloną świątynię Wat Arun i kompleks Wielkiego Pałacu Królewskiego.

Jeżeli interesują Was sprawdzone hostele to zajrzyjcie do tekstu Gdzie spać w Bangkoku – polecane noclegi.

Dzień 8

Największe atrakcje Bangkoku

Jeden pełny dzień w Bangkoku należy poświęcić na główne atrakcje stolicy. Największą z nich jest kompleks wokół Wielkiego Pałacu Królewskiego. Składa się on z licznych, rozsianych na ponad 20 hektarach budowli głównie o charakterze religijnym i dworskim. Oprócz samego pałacu największą atrakcją kompleksu jest świątynia Wat Phra Kaew, będąca domem dla niezwykle ważnego dla Tajów posążku Szmaragdowego Buddy. Pełna orientalnego przepychu architektura tego miejsca robi wrażenie.

Kompleks jest otwarty codziennie w godzinach od 8:30 do 15:30. Na czas zwiedzania należy ubrać się tak, by przykryć nogi oraz ramiona (np. długie spodnie/sukienka plus t-shirt/chusta na ramionach będą w porządku). Bilet kosztuje 500 TBH, czyli około 60-65 zł.

Po zwiedzeniu kompleksu polecamy udać się do znajdującej się niedaleko świątyni Wat Pho, która słynie z ogromnego posągu Leżącego Buddy.

Na deser zostawiamy sobie obejrzenie tradycyjnego, tajskiego spektaklu tanecznego w Sala Chalemkrung. Wstęp jest wliczony w cenę biletu do kompleksu pałacowego. Spektakl odbywa się od poniedziałku do piątku cztery razy dziennie (10:30, 14:30, 16:00 i 17:30).

A co wieczorem? Drink w skybarze z widokiem na miasto 🙂

Dzień 9 

Bangkok -> Attuhaya lub Ancient City

Jeden dzień można poświęcić na wyjazd w okolice Bangkoku. Tutaj polecamy rozważyć dwie opcje.

Pierwszą z nich jest park historyczny Ayutthaya, w którym można podziwiać okazałe ruiny dawnej stolicy królestwa o tej samej nazwie.

Druga opcja to park Ancient City (Mueang Boran), czyli Tajlandia w pigułce. Postawiono w nim normalnych rozmiarów repliki najsłynniejszych budowli z całego kraju − zarówno tych istniejących, jak i znanych z przeszłości, np. właśnie z Ayutthayi.

Do obu miejsc można dotrzeć na własną rękę, ale do Ayutthayi można wykupić wycieczkę wraz odbiorem spod hotelu.

Dzień 10

Bangkok 

Ostatni dzień podróży jest często najlepszy na zakupy. Dlaczego? Kupując wcześniej pamiątki musimy je ze sobą wozić przez cały czas. Po pewnym czasie spędzonym w kraju ma się też lepszą orientację w cenach i łatwiej uniknąć przepłacenia. Jeśli jednak w trakcie podróży wpadnie Wam coś szczególnego w oko, to nie zastanawiajcie się tylko to kupcie. Możecie tego później nie spotkać w innym sklepie. Bezpośrednio przed wylotem dobrze jest kupić owoce, np. przepyszne, słodkie mango lub kwaskowatego melona.

W Bangkoku targów i bazarów jest bez liku, ale największym z nich jest Chatuchak Market. Można kupić na nim praktycznie wszystko, a i najeść można się do syta. Pewnym minusem jest fakt, że Chatuchak jest otwarty tylko w weekendy.

Alternatywą dla targów są galerie handlowe, których także nie brakuje w Bangkoku. Do najbardziej znanych zaliczają się m.in. Siam Paragon, Terminal 21 czy Icon Siam.

Po zakupach korzystając z kolejki Airport Air Link można szybko dostać się z centrum na lotnisko Bangkok Suvarnabhumi.

Więcej informacji o Tajlandii

Poniżej znajdziecie odnośniki do kilku naszych pozostałych tekstów o Tajlandii. Wielu szczegółów można się także dowiedzieć na grupach na Facebooku, takich jak np. Tajlandia FAQ czy Tajlandia Forum. Przed zadaniem pytania sprawdźcie za pomocą lupki, czy ktoś już nie zadawał podobnego.

Na koniec chcemy zaapelować o to, by nie korzystać z atrakcji związanych ze zwierzętami. Dla dzikich stworzeń bezpośredni kontakt z człowiekiem nie jest czymś naturalnym. By przyzwyczaić je do obecności ludzi i stłamsić ich instynkty stosuje się bardzo często przemoc albo środki odurzające. Dla turystów i mieszkańców to rozrywka i źródło zysku, a dla zwierząt cierpienie lub w najlepszym przypadku kolejna forma zniewolenia.  To dotyczy również miejsc, które szumnie nazywa się sanktuariami. W rzeczywistości często stosuje się w nich podobne praktyki. Nam może wydawać się, że płacąc za bilet wspieramy pozytywną działalność, a fakty mogą pokazać coś zupełnie przeciwnego. Nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Bo kto wie co dzieje się ze słońmi, kiedy nikt nie patrzy?

Zobacz też inne teksty z Tajlandii:

Pora deszczowa w Tajlandii – czy warto wtedy podróżować?

Gdzie spać w Tajlandii? Porady jak szukać noclegu

Denga, malaria i szczepienia do Tajlandii

10 komentarzy

    • Hmm… Czy ja wiem. Wielu ludzi nadal podróżuje i nie mi oceniać czy jest to słuszne zachowanie, czy też nie. Z wielu relacji wynika, że sytuacja w Tajlandii jest dużo spokojniejsza niż w rodzimej Europie. Wszędzie są żele odkażające, bada się temperaturę. Zarażonych jest kilkadziesiąt osób, a przecież kraj zmaga się z wirusem w zasadzie od samego początku.

  1. Nie byłam i raczej nie będę bo boję się latać 😉 ale tajskie jedzenie gotuje najlepsze na świecie

    • To może być zaskakujące, ale ja też boję się latać ;). Po prostu pasja podróżnicza jest silniejsza od strachu i niepokoju, który odczuwam np. podczas startu. Pocieszające jest jednak to, że loty długodystansowe odbywają się na pokładzie dużych samolotów, w których turbulencje, startowanie i lądowanie są mniej odczuwalne niż w mniejszych maszynach.

Napisz komentarz