Wybór noclegu w Bangkoku okazał się być najtrudniejszy ze wszystkich, odwiedzonych przeze mnie miejsc w Tajlandii. Świetnych ofert w stolicy jest tak dużo, że godzinami można zastanawiać się nad najlepszą propozycją i wciąż nie być przekonanym co do słuszności wyboru. Gdzie spać w Bangkoku w takim razie? Jeżeli szukasz sprawdzonych noclegów, to przeczytaj poniższy tekst.

Ze względu na to, że podróżowałam sama po Tajlandii, najkorzystniejszym rozwiązaniem były dla mnie zazwyczaj pokoje wieloosobowe. Część pewnie uzna, że przepłaciłam za noclegi w Bangkoku. Choć przyznam szczerze, że wśród tysięcy ofert nie znalazłam ani jednej, która w cenie 50 zł zawierałaby nocleg w pokoju w hotelu z basenem, jak niektórzy twierdzili. Na pewno nie w centrum Bangkoku, a przy krótkiej wizycie w stolicy Tajlandii dobra lokalizacja ma kluczowe znaczenie. Propozycje, którymi dzielę się w tym tekście są świetnym wyborem dla osób podróżujących niskobudżetowo i w pojedynkę. Niektórzy poza tym po prostu lubią pokoje wieloosobowe, bo dzięki nim zyskują szansę na poznanie nowych osób. Jeśli nie możesz więc zdecydować się gdzie spać w Bangkoku, to zerknij na ten tekst. Wpis nie jest sponsorowany i zawiera tylko szczere opinie.

The Printing House Poshtel

Ocena na Bookingu: Znakomity 9,4/ 974 opinii
Adres: 140 Dinso Road Saochingcha Pranakorn, 10200 Bangkok, Tajlandia
Link do oferty na Bookingu: https://booki.ng/2CcFh6r
Link do strony obiektu: http://www.printinghouseposhtelbkk.com

Mnie, po długich wahaniach ostatecznie skusił The Printing House Poshtel. Ceny były co prawda wyraźnie wyższe od najtańszych hosteli, ale rewelacyjne opinie i ładne zdjęcia przekonały mnie do podjęcia decyzji. I to był absolutny strzał w dziesiątkę! Nie skłamię jeśli napiszę, że trafiłam na najlepszy hostel, w jakim kiedykolwiek spałam, a odwiedziłam już niemal 60 krajów. Nie jestem nawet pewna czy słowo „hostel” jest w tym przypadku adekwatne. Wszystko, począwszy od miłej, profesjonalnej obsługi, po pokój, łazienkę i śniadanie było na bardzo wysokim poziomie. W przeciwieństwie do wielu hosteli, w których spałam, nie czułam się tam jak ubogi backpacker z Polski.

Lokalizacja

Obiekt jest położony w świetnej lokalizacji. Z najważniejszych atrakcji i punktów w okolicy warto wymienić:

– Khao San Road z dużym wyborem street foodu, aptekami i kantorami – 1,4 km
– Wat Phra Kaeo, czyli Świątynia Szmaragdowego Buddy – 1,6 km
– Wielki Pałac Królewski – 2,4 km
– Wat Pho, czyli Świątynia Leżącego Buddy
– Złota Góra –­ 1,1 km
– lotnisko Bankgkok – Don Muang – 25 km
– lotnisko Suvarnabhumi – 28 km

Krótko mówiąc, do większości miejsc da się dotrzeć na nogach 😊. W pobliżu hostelu znajdują się też przystanki autobusowe z komunikacją miejską, która dociera chyba w każdy zakątek Bangkoku. Tuż pod obiektem są również lokalne bary z tradycyjnym, śmiesznie tanim jedzeniem i markety sieci 7Eleven.

Pokoje

Zdecydowałam się na pokój wieloosobowy. Każde z sześciu łóżek miało własną zasłonkę (kocham za to Azję!), a z każdej strony było w dodatku zabudowane, co dawało maksimum prywatności. W środku standardowo lampka, kontakty i… niestandardowo telewizor, duże słuchawki i mała szafeczka na klucz. Oprócz tego każdy miał przydzieloną szafkę na większy bagaż. Częstą praktyką w hostelach jest upychanie możliwie największej liczby łóżek na bardzo małej przestrzeni. Tutaj miejsca było całkiem sporo, bo powierzchnia pokoju wynosiła 26 m2, a na tle innych obiektów to wyraźna przewaga. Oprócz tego do dyspozycji była też lodówka – kolejna miła niespodzianka dla mnie. Wszystkie pokoje są oczywiście klimatyzowane.

Jedynym minusem był brak normalnego okna.

Łazienka

To była zdecydowanie najlepsza łazienka w trakcie całej mojej podróży do Tajlandii. Pomimo, że była wspólna dla wszystkich kobiet na piętrze. Normalna, zabudowana kabina z prysznicem o silnym natrysku i naprawdę gorącą wodą, której później nie uświadczyłam nawet w prywatnych łazienkach w bungalowach. Na standardowym wyposażeniu kosmetyków był nawet płyn do higieny intymnej :D.

Cena

Za trzy noce ze śniadaniem zapłaciłam 1417,5 THB, co dało około 163 zł. Wychodzi więc 55 zł/noc. Za ten standard to jak najbardziej uczciwa cena. Na początku płaci się też 300 THB kaucji, która jest do zwrotu w trakcie wymeldowywania się. Była możliwość płatności kartą, ale dowiedziałam się o tym już niestety po fakcie. W The Printing House Poshtel są jeszcze pokoje cztero- i ośmioosobowe. Oprócz tego do dyspozycji jest pokój tylko dla kobiet, pokój rodzinny i pokój dwuosobowy deluxe. Ja dokonywałam rezerwacji przez Booking, ale warto też sprawdzić ceny bezpośrednio na stronie obiektu. Mogą okazać się lepsze.

Pozostałe

Śniadanie można wybrać sobie z karty, a oprócz europejskich wynalazków jak naleśniki, czy sandwich, są też tajskie pozycje w menu. W lobby jest stały, bezpłatny dostęp do kawy, herbaty i ciasteczek. Obiekt ma też taras (a nawet dwa!) z restauracją i barem, gdzie można napić się drinka z widokiem na oświetloną Złotą Górę i Bangkok, albo zjeść kolację. Ceny mogą wydawać się jednak dość wysokie jak na Tajlandię.

Widok z tarasu znajduje się na zdjęciu tytułowym w tekście

Been Hostel Ratchathewi

Ocena na Bookingu: Znakomity 9,4/ 711 opinii
Adres: 744/23, Phayathai Rd., Thanon Phetchaburi, Ratchathewi, Phaya Thai, 10400 Bangkok, Tajlandia
Link do oferty na Bookingu: https://booki.ng/2Lkhjcw
Link do obiektu: https://www.beenhostel.com/

Można byłoby powiedzieć, że Been Hostel Ratchathewi jest w pewnym sensie przeciwieństwem The Printing House Poshtel, ale mimo wszystko uważam, że jest warty rozważenia. Na tle moich pozostałych noclegów w Tajlandii wypada najsłabiej, ale tak naprawdę bardzo dobrze spełnił swoją funkcję i myślę, że pod tym względem to trafny wybór. Hostel jest niewielki i sprzyjający poznawaniu nowych ludzi z różnych stron świata. Atmosfera iście backpackerska. Na recepcji pracowali młodzi mężczyźni z Anglii i Szkocji, którzy dzięki temu mogą podróżować w międzyczasie po Azji. Warunki są proste, więc jeśli oczekujesz sterylnej czystości i luksusów, to raczej odpuść sobie to miejsce 😉.

Lokalizacja

Hostel wybrałam właśnie ze względu na lokalizację. Wracałam wieczorem z lotniska Bangkok Don Muang, żeby spędzić ostatnią noc w Bangkoku, a następnego dnia pojechać do głównego portu lotniczego Bangkok Suvarnabhumi. Szukałam więc obiektu, do którego łatwo byłoby się dostać z obydwu miejsc.

Raptem 100 metrów od hostelu znajduje się stacja szybkiej kolejki BTS Skytrain o nazwie Ratchathewi. Można stamtąd bardzo szybko dostać się w okolice gigantycznego targu Chatuchak Market i przystanku, z którego jedzie autobus na lotnisko Bangkok Don Muang.

700 m dzieli obiekt od drugiej, ważnej stacji kolejki Airport Rail Link, która łączy miasto z portem lotniczym Bangkok Suvarnabhumi. To właśnie na Phaya Thai wysiada każdy, kto chce dotrzeć z lotniska do centrum Bangkoku.

Łatwo można też dostać się do słynącego z pysznego jedzenia China Town. Ja zdecydowałam się na zamówienie skutera z kierowcą przez aplikację Grab. Za przejazd zapłaciłam około 5 zł.

Pokoje

Wybór nie jest duży, bo można spać w pokojach sześcioosobowych, albo w ośmioosobowym. Ja zdecydowałam się na ten drugi. Piętrowe łóżka niestety nie posiadają zasłonek i są „otwarte”, więc jeśli jedna osoba zaświeci światło, to budzą się wszystkie pozostałe. Na wielki plus zasługują jednak materace i pościel. Pod tym kątem Been Hostel uplasował się na pierwszym miejscu spośród noclegów w Tajlandii. Spało się mega wygodnie i przyjemnie.

Łazienka

Wspólne łazienki (dwie na piętro) były za to przeciętne. Kilka rzeczy można byłoby odświeżyć, np. kupując nową zasłonkę do prysznica. Toaleta jest połączona z ubikacją, a w środku jest dość ciasnawo. Warunki jak w większości hosteli.

Cena

Kolejną rzeczą, która mnie przekonała do zarezerwowania noclegu w tym hostelu była niewątpliwie niska cena. Za jedną noc ze śniadaniem zapłaciłam 270 THB, co Booking przeliczył na 31 zł. Tanioszka.

Pozostałe

Śniadanie jest „samoobsługowe”, więc początkowo nie wiedziałam, co i skąd mogę sobie wziąć. Normalnie jedzenie jest wyłożone na stół, ale ja musiałam dość wcześnie zebrać się na poranny lot, więc sama wyciągałam talerze i produkty. Śniadanie było standardowe, czyli płatki z mlekiem, jajka, coś do posmarowania na kanapki. Za tę cenę raczej nie można spodziewać się czegoś wybitnego. Na pewno wiele osób doceni fakt, że można bezpłatnie skorzystać z pralki.

Podsumowując: jeśli nie wiesz gdzie spać w Bangkoku, podróżujesz sam, nie masz nic przeciwko spaniu w pokojach wieloosobowych, to z pewnością proponowane noclegi spełnią Twoje oczekiwania.

*Część zdjęć wyjątkowo pochodzi ze stron obiektów.

Znacie godne polecenia noclegi w Bangkoku? Podzielcie się nimi w komentarzach! 🙂

Przeczytaj też inne teksty z Tajlandii:

Gdzie spać w Tajlandii? Porady jak szukać noclegu

Denga, malaria i szczepienia do Tajlandii

Tajlandia bez biura podróży – jak to zrobić?

Aktualne ceny w Tajlandii + kosztorys 2-tygodniowej podróży na własną rękę

Czy Tajlandia jest bezpieczna? Bezpieczeństwo w Tajlandii

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.