Pomimo że Akureyri zamieszkuje zaledwie kilkanaście tysięcy osób, jest drugim co do wielkości miastem Islandii. Nieoficjalnie (a w niektórych kręgach oficjalnie) nazywane jest islandzką stolicą północy i mogę śmiało przyznać, że bezsprzecznie na to miano zasługuje. Objeżdżając wyspę trasą numer 1 z pewnością warto jest się tam zatrzymać, choćby na kilka godzin.

Co warto zobaczyć w Akureyri?

W centrum miasta największą uwagę zwraca kościół Akureyrarkirkja. Jeśli wcześniej odwiedziliście Reykjavik i sławetną świątynię Hallgrímskirkja, to budynek sakralny górujący nad Akureyri wyda Wam się bardziej niż znajomy. Kryje się za tym wspólny dla obydwu świątyń, islandzki architekt Guðjón Samúelsson. Pomimo odważnego projektu, wnętrze kościoła może zaskakiwać prostotą i minimalizmem.

Samo miasto zyskuje na uroku dzięki całkiem sporemu jak na islandzkie możliwości ogrodowi botanicznemu (wstęp jest bezpłatny). Oświetlony maleńkimi lampkami i ozdobiony uroczymi altankami ogród zaprasza na spokojny, leniwy spacer w otoczeniu przyrody.

Gdzie zjeść w Akureyri?

Akureyri oprócz miejskiej wersji urokliwej scenerii uwiodło nas przepyszną kuchnią. To tutaj, po siedmiu dniach poszczenia i żywieniu się głównie zakupami z islandzkiego odpowiednika Biedronki – Bonusa, którego symbolem jest sympatyczna świnka-skarbonka – postanowiliśmy udać się na prawdziwy, islandzki obiad (cokolwiek miałoby to oznaczać). Ta perspektywa, pomimo wcześniejszego zderzenia ze wstrząsającymi cenami, wydała się na tyle kusząca, że szybko podjęliśmy decyzję o wejściu do środka. Skorzystaliśmy z oferty dnia w eleganckiej restauracji The Mulaberg znajdującej się w hotelu w centrum miasta. Do wyboru były dwa zestawy. Ten, na który ja się zdecydowałam, oprócz zupy-kremu oferował rzadko spotykaną w sklepach atlantycką rybę brosmę z puree i salsą. Całość wraz z nielimitowaną, krystaliczną i bezpłatną wodą w zawrotnie niskiej cenie ok. 60 zł. Trzeba wziąć jednak poprawkę na fakt, że minęły juz 3 lata od naszej wizyty ;).

Warto tam zajrzeć, bo jedzenie jest naprawdę genialne. Sama restauracja sprawia wrażenie trochę ekskluzywnej i przez to bardzo drogiej. Serwowany w godzinach 11:00-17:00 lunch dnia jest jednak w wyjątkowo korzystnej jak na islandzkie realia cenie.  Adres i menu znajdziecie tutaj: https://www.keahotels.is/en/hotels/mulaberg/menu/lunch-menu

Chatka św. Mikołaja na Islandii

Tuż po Akureyri naszym głównym celem stała się położona 10 km za miastem Chatka Mikołaja (Jólagarðurinn). Z przewodnika wyczytałam szczątkowe informacje o możliwości zakupienia w niej ozdób choinkowych z całego świata. Moja ekscytacja stopniowo rosła wraz z pojawiającymi się przy ulicy tabliczkami przedstawiającymi Świętego Mikołaja, a sięgnęła już zenitu gdy naszym oczom ukazała się być może nieco kiczowata, ale genialnie wystylizowana chatka. Z zewnątrz co rusz napotyka się przeróżne ozdoby: a to doniczki w postaci mikołajowych butów, a to maleńkie domki czy jeszcze mniejszy kościółek. Można się nawet udać do świątecznej toalety!

Obok domku znajduje się skrzynka na listy, gdyby ktoś akurat chciał podzielić się swoją listą marzeń :). Poczułam niepohamowaną radość, gdy zobaczyłam rozpalony kominek, a nad nim powieszone skarpety z prezentami. Kiedy już na wejściu przywitał mnie intensywny zapach pierniczków, wiedziałam, że to miejsce na długo utkwi mi w pamięci. Oczy nie potrafiły ukryć zachwytu na widok najpiękniejszych ozdób świątecznych, jakie można sobie wyobrazić. Od drewnianych myszy, przez świnki, oryginalne choinki, błyszczące dziadki do orzechów na psich ozdobach wcale się nie zatrzymując. Do chatki przyjechaliśmy w sierpniu, więc tym bardziej zatęskniło mi się za świętami.

Oprócz świątecznej piwnicy i niewielkiego piętra, można też odwiedzić dobudowaną do chatki wieżyczkę. W środku na ścianach stworzono ogromny kalendarz adwentowy, którego praktykowanie jest z moich obserwacji znacznie bardziej rozpowszechnione w Skandynawii niż np. w Polsce.

Obok świątecznej chatki znajduje się sklep w którym można kupić islandzkie przysmaki.

Dwupiętrowa chatka bezsprzecznie zajęła pierwsze miejsce w mojej klasyfikacji najoryginalniejszych sklepów, w jakich dane było mi przebywać. Wizytę warto zakończyć z przynajmniej jedną, kolorową rózgą w ręce :).

Przeczytaj też inne teksty z Islandii:

Reykjavik – co warto, gdzie, kiedy i za ile?

Czarna plaża Reynisfjara na Islandii i półwysep Dyrhólaey

Gorące źródła na Islandii – Blue Lagoon vs. Mývatn Nature Baths

Tanie podróżowanie po Islandii + kosztorys

Złoty Krąg – brama do Islandii

Najpiękniejsze wodospady na Islandii, które musisz zobaczyć

Lodowiec Vatnajökull i jeziora polodowcowe na Islandii

Zwierzęta na Islandii – gdzie ich szukać?

Aktualne ceny w Islandii

13 komentarzy

  1. W tym roku w zimie bardzo chciałabym się tam wybrać. Wszystko wygląda tu przepięknie!!

    • globfoterka Reply

      Oj robi :). Nawet na mnie, czyli osobie, która nie przepada za świętami.

  2. Ale ciekawy wpis, wypełniony przepięknymi ilustracjami 🙂 🙂 🙂 Zapragnęłam zrobić w domu pospolite ruszenie i zorganizować mężowi i córce taką wyprawę. Moja córka byłaby zachwycona domkiem świętego Mikołaja. Sama Islandia jest przepiękna i malownicza. Dziękuję za tę podróżniczą inspirację 🙂

  3. Fajna ta chatka Mikołaja. Przypomniała mi się moja wizyta w Laponii u Świętego:) Mimo, że tam panuje pełna komercja, to i tak warto było. Niesamowite przeżycie. Pozdrawiam serdecznie:)

  4. Bardzo urokliwe miejsce. Ogrody botaniczne uwielbiam. Domek Mikołaja odwiedziłabym z wielką radością. Jestem fanką zimy, świąt, całej tej magii. 🙂 Prześliczne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie. 🙂

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.