Na Islandii niemal wszystko wygląda jak z jakiegoś abstrakcyjnego, ale ultra pięknego snu. Krajobraz zmienia się jak w kalejdoskopie i kiedy wydaje Ci się, że nic już nie może Cię bardziej zachwycić, trafiasz zupełnie przypadkim na coś, co powoduje jeszcze większy opad szczeny. Czarna plaża Reynisfjara, jeziora polodowcowe JökulsárlónFjállsarlón, gorące źródła Jarðböðin við Mývatn, pola geotermalne Hverarönd,genialne wodospady Skógafoss, Seljalandsfoss, Glymur,największy w Europie lodowiec Vatnajökull, gejzery i cała lista innych miejsc sprawiają, że Islandię trzeba choć raz w życiu zobaczyć na własne oczy.

Reynisfjara

Reynisfjara została umieszczona w latach 90-tych na liście 10 najpiękniejszych plaż świata wg amerykańskiego pisma „Islands Magazine” i w pełni zasługuje na to miano. Wypełniony maleńkimi czarnymi kamyczkami skrawek lądu odbiega od powszechnych wyobrażeń o plażach. Brak tam parawanów, nikt się nie opala, nie pływa na dmuchanym materacu w morzu ani nie wyleguje na kocyku. Czuć za to wiszącą w powietrzu niesamowitą atmosferę. Intensywny wiatr niemal zwala z nóg.

Uwagę przyciągają od razu ogromne kolumny w kształcie organów (bardzo podobne do skał otaczających wodospad Svartifoss o którym możecie poczytać w tekście poświęconym najpiękniejszym wodospadom na Islandii), prowadzące do malutkiej jaskini Halsanefshellir. Z zewnątrz grota wygląda na znacznie większą, ale po wejściu do środka okazuje się, że zaraz trzeba wyjść ;).

Spacer wzdłuż plaży prowadzi do skał Reynisdrangar. Cała plaża, to miejsce obowiązkowe do zobaczenia!

Uwaga: niemiłosiernie tam wieje!

Dyrholaey

Na pobliskim półwyspie Dyrhólaey istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo spotkania prawdziwego symbolu Islandii jakim jest maskonur :). Trzeba mieć jednak szczęście, żeby zrobić mu dobre zdjęcie, bo podchodzenie zbyt blisko jest zabronione. Mnie marzył się klasyczny kadr z Islandii z maskonurem z wiszącymi rybkami w dziobie, ale szanse, że uda się spełnić to pragnienie nie były zbyt wysokie. W pełnym napięciu ustawiłam się razem z innymi turystami (co nie było wcale łatwe, ponieważ zrobili ze swoich długaśnych statywów mur nie do zdobycia) i czekałam na odpowiedni moment. Pozostali fotografowie zaczynali tracić nadzieję i rozglądać się w innym kierunku, ale ja cierpliwie wpatrywałam się w jedno miejsce. No i udało się! Maskonur podleciał na tyle blisko, że upamiętniłam go na kilku portretach… 🙂 Reszta zanim się zorientowała,  po ptaku nie było już ani śladu. Przegapili swoją wyjątkową szansę.

Innym powodem dla którego warto zajrzeć w to miejsce jest niewątpliwie piękny krajobraz czarnego wybrzeża upstrzonego sandrami. Widać stąd nie tylko czarną plażę, ale też całe otoczenie wcinające się w ocean. Dla osób, które nie rozstają się z aparatem w podróży będzie to prawdziwy raj.  Z półwyspu Dyrhólaey rozpościera się najlepszy widok na Reynisfjarę i okolicę. Z każdej strony całość prezentuje się ciut inaczej, dlatego zdecydowanie warto się przespacerować i poszukać najlepszego punktu.

Czarna plaża Reynisfjara leży w odległości 180 km od stolicy Islandii. W okolicy jest cała masa innych atrakcji, więc aż żal byłoby pomijać to miejsce w trakcie podróży na wyspę lodu i ognia. Ba, tego po prostu nie można zrobić! 😉

Inne teksty z Islandii:

Akureyri i chatka św. Mikołaja na północy Islandii

Reykjavik – co warto, gdzie, kiedy i za ile?

Gorące źródła na Islandii – Blue Lagoon vs. Mývatn Nature Baths

Najpiękniejsze wodospady na Islandii, które musisz zobaczyć

Ceny w Islandii w 2017 roku

Tanie podróżowanie po Islandii + kosztorys

Lodowiec Vatnajökull i jeziora polodowcowe na Islandii

Zwierzęta na Islandii – gdzie ich szukać?

 

 

34 komentarze

  1. Czarną plażę widziałam już kilka razy na zdjęciach i za każdym robi na mnie spore wrażenie. Może i jest trochę mroczna, może nie jest typowa, ale bez wątpienia nie można się nią nie zachwycić 🙂

    • globfoterka Odpowiedz

      Dziękuję! W fotografii czasami liczy się ta jedna, niepowtarzalna chwila i ja miałam tym razem szczęście.

  2. Zachwycająca! Nawet silny wiatr by mnie nie odwiódł przed obejrzeniem tego miejsca (tym bardziej, że czapkę dzięki Twojemu ostrzeżeniu bym wzięła;) )

    • globfoterka Odpowiedz

      Oj czapka uratowała nam wtedy uszy! Tak przeokropnie wiało, że myślałam, że mi głowę urwie. Ale było warto… 🙂

    • globfoterka Odpowiedz

      Mówi się, że Islandia to taka europejska Nowa Zelandia, więc dla takich cudów warto przesiedzieć 4h w samolocie.

  3. Przepiekne miejsca no i zdjecia wspaniale. My lecimy na poczatku pazdziernika i nie moge sie doczekac !

  4. Oj kusi mnie bardzo Islandia, głównie ze względu na możliwość fotografowania wspaniałych plenerów krajobrazowych. Wstrzymam się z wyjazdem, aż do momentu, kiedy wymienię sprzęt na pełną klatkę, a planuję niebawem:) Maskonury – to moje marzenie, aby je zobaczyć. W Norwegii się nie udało, więc może na Islandii szczęście będzie sprzyjać. No i chciałabym w końcu móc zobaczyć zorzę polarną:) Pozdrawiam.

    • globfoterka Odpowiedz

      Życzę Ci w takim razie, żebyś trafiła na całe stadko maskonurów :). No i oczywiście spektakularną zorzę polarną! Choć jedna wizyta chyba nie wystarczy… 🙂

      Pozdrawiam ciepło.

    • globfoterka Odpowiedz

      Pewnie bywają dni, kiedy Reynisfjara jest wypełniona ludźmi, ale my, pomimo że byliśmy w lecie zastaliśmy ją pustą.

  5. Dla takich pięknych widoków warto nawet przeżyć fakt tego mocnego wiatru 🙂 I gratuluję uchwycenia maskonura! 🙂

    • globfoterka Odpowiedz

      Dziękuję :). Zobaczenie Islandii dostarcza wielu emocji, ale swoją przygodę życia przeżyłam w Laponii.

    • globfoterka Odpowiedz

      Oj tak, na języku islandzkim można sobie połamać język i pisze to osoba, która pracuje w języku szwedzkim :P.

    • globfoterka Odpowiedz

      Jest tak uroczy, że aż powiesiłam sobie jego drewniany wizerunek na podróżniczej ścianie w domu :). Dzięki!

    • globfoterka Odpowiedz

      Dobrze, dobrze, jeszcze trochę bardziej zachorujesz i kupisz bilety na Islandię :).

  6. Islandia to moje podróżnicze marzenie. Czarną plażę widziałam w Bułgarii:)

Napisz komentarz