Rzucona w północne wody Atlantyku Islandia ma dwa oblicza wyznaczane przez siły żywiołów. Jedno z nich jest spod znaku wody i lodu. Na wyspie znajduje się wiele wyjątkowych wodospadów oraz prastarych, majestatycznych lodowców.

Vatnajökull to ogromny lodowiec, który jest swego rodzaju bramą do lodowej części Islandii. Na całym jego obszarze utworzono największy w Europie park narodowy. W centrum turystycznym można dowiedzieć  się nieco więcej o początkach założenia parku, wcielenia do niego dwóch innych (Skaftafell i Jökulsárgljúfur), a także o samym lodowcu. W środku jest też ekspozycja prezentująca autentyczny sprzęt użyty przez brytyjskich studentów, którzy zaginęli badając lodowiec w latach 50-tych XX wieku. We mnie sama historia zasiała jakiś niepokój i jeszcze długo zastanawiałam się co tak naprawdę stało się z tymi ludźmi…

Tuż obok swoje budki mają firmy oferujące różnego rodzaju „lodowe” wycieczki. Do wyboru jest m. in. spacer po lodowcu prowadzący do jęzora Skaftafellsjökull. Oferowane trasy mają różne poziomy trudności i przez to też różne ceny. Istnieje też możliwość wypożyczenia niezbędnego sprzętu, w tym m.in. raków. Wycieczki odbywają się z wykwalifikowanymi przewodnikami i tylko z nimi można w ogóle stanąć na lodowcu. Niestety to, co nas najbardziej interesowało, czyli eksploracja lodowych jaskiń było w lecie niemożliwe ze względu na  zbyt duże ryzyko wypadku.

Jeziora polodowcowe na Islandii

Prawdziwą perełką tego rejonu okazały się jeziora lodowcowe. Pierwszą z trzech lagun, które zobaczyliśmy była Fjallsarlón. Wrażenie spotęgował dodatkowo fakt, że jadąc na niewielki pagórek, w ogóle nie spodziewaliśmy się trafić na jedno ze wspomnianych jezior. Jęzor lodowca i oderwane bryły błyszczącego lodu wydają się gigantyczne w stosunku do maleńkich sylwetek ludzi. Fjalssarlón jest zdecydowanie bardziej dzikie i mniej skomercjalizowane od położonego niedaleko Jökulsárlón, które można by określić mianem głównego jeziora.

Będąc nad jeziorem Jökulsárlón  można skorzystać z usług firmy Glacier Lagoon Tours i przepłynąć czerwoną amfibią tuż obok ogromnych brył lodu. Sceneria jest prawdziwie hipnotyzująca, a cienie światła padające pod różnym kątem sprawiają, że obraz nigdy nie jest jednakowy. Ci, którym lód kojarzy się wyłącznie z bielą i błękitem przeżyją szok.   Mieniących się barw jest w rzeczywistości zdecydowanie więcej. Niesamowity widok!

Po przeciwnej stronie drogi widać plażę i otwarty Ocean Atlantycki. O tej plaży można byłoby sporo napisać, ale na pewno nie to, że jest jak każda inna.  Abstrahując od ciemnego koloru piasku, to uwagę przyciąga przede wszystkim wybrzeże usiane bryłami lodu wszelkich rozmiarów i kształtów.  Błyszczą jak prawdziwe brylanty na kontrastowo czarnej warstwie lądu. Zresztą nie bez powodu do plaży przylgnęło określenie „Diamond beach„.  Odważni i żądni przygód mogą wskoczyć na całkiem spore kry, które zostały wyrzucone przez Atlantyk i postawić nogi na odłamach zatopionego w oceanie lodu. Ale tylko na własną odpowiedzialność ;). Łatwo zrobić sobie krzywdę, albo wpaść do lodowatej wody.

Czarny lodowiec na Islandii

Sólheimajökull to odnoga czwartego pod względem wielkości lodowca na Islandii, który nazywa się Mýrdalsjökull. Można tutaj wykupić pieszą wycieczkę, chociaż jeśli chcesz po prostu rzucić okiem na lodowy krajobraz, to wystarczy skorzystać z wytyczonej, ogólnodostępnej ścieżki i zrobić sobie kilkunastominutowy spacer. Widok jest o tyle ciekawy, że dominującym kolorem jest czerń, co daje bardzo ciekawy efekt wizualny.

Jeżeli chcielibyście o coś zapytać, albo podzielić się swoimi wrażeniami, to piszcie śmiało tutaj lub w wiadomości prywatnej na: https://www.facebook.com/globfoterka/

Przeczytaj też inne teksty z Islandii:

Najpiękniejsze wodospady na Islandii, które musisz zobaczyć

Ceny w Islandii w 2017 roku

Tanie podróżowanie po Islandii + kosztorys

 

6 komentarzy

Napisz komentarz