Nie oszukujmy się. Na Islandię nie leci się po to, żeby zwiedzać miasta. Zresztą nawet Reykjavik – najgęściej zaludniony obszar Islandii, w niczym nie przypomina innych, europejskich stolic. I dobrze, bo wyspa lodu i ognia ma do zaoferowania coś znacznie cenniejszego – naturę. Pomimo tylu odwiedzonych krajów, ja nadal powtarzam, że Islandia jest najpiękniejsza w Europie. W żadnym innym państwie nie znajdzie się tak zróżnicowanego krajobrazu na tak niewielkiej powierzchni. Sceneria diametralnie zmienia się z każdym przejechanym kilometrem i czasami aż trudno uwierzyć, że takie miejsce w ogóle istnieje, w dodatku całkiem blisko nas.

Chcąc nie chcąc w trakcie objazdu wyspy dookoła, trafia się w różnego rodzaju miejsca – w tym do mniejszych i większych miasteczek porzuconych gdzieś na pastwę losu w bezlitosnym klimacie. Na próżno szukać tam wykwintnych restauracji, pulsujących życiem barów i sklepików z pamiątkami. Te miasteczka biją ciszą. Tak jakby świat o nich zapomniał. I właśnie to czyni je wyjątkowymi. Otulone mgłą drewniane kościółki, opustoszałe porty i wybijające się góry.

Fiordy Wschodnie

Przemierzając wschodnie wybrzeże Islandii warto zajechać do przynajmniej jednego z wielu rybackich miasteczek, takich jak Djúpivogur czy Seyðisfjörður. Symbolem tego pierwszego jest Búlandstindur (1069 m. n. p. m.) – uznawana za jedną z najpiękniejszych, a już na pewno najbardziej charakterystycznych gór na Islandii, której kształt przypomina piramidę.

Założona przez norweskich rybaków osada Seyðisfjörður jest bajkowo usytuowana pośrodku fiordu, co z pewnością przyczyniło się do przyznanego jej tytułu najpiękniejszego miasta Fiordów Wschodnich. Sceneria z powodzeniem mogłaby posłużyć jako pierwowzór krainy zamieszkiwanej przez Elsę i Annę z filmu Frozen :). W mieście można się natknąć na klasyczne, skandynawskie domki, co dodatkowo wzmacnia efekt klimatu północy. Najbardziej charakterystyczny jest wg mnie Błękitny Kościół – Bláa Kirkjan. Do przyjazdu tutaj zachęca też ponoć największe w kraju stado dziko żyjących reniferów. Niestety pomimo wielkich nadziei nie udało nam się zobaczyć ani jednej sztuki. Na swojego pierwszego, pasącego się na zboczach gór renia musiałam poczekać rok. I mimo że zamieszkałam na prawie rok w Laponii, gdzie widziałam ich dziesiątki, to za każdym razem cieszyłam się jakbym spotkała je po raz pierwszy 😊.

Keflavik

Keflavik brzmi akurat bardzo znajomo, bo to właśnie tutaj ląduje 99% turystów odwiedzających Islandię. No i na tym w zasadzie kończy się kontakt z miastem dla większości podróżujących 😉. Z nami byłoby pewnie podobnie, gdyby nie fakt, że mieliśmy jeszcze sporo czasu do umówionej godziny oddania wypożyczonego samochodu. Doszliśmy do wniosku, że COŚ, oprócz oczywiście głównego lotniska, musi w tym 10-tysięcznym miasteczku być.

Tak trafiliśmy na spotkanie z trollicą o imieniu Skessa. Potężna figura trolla została umieszczona w specjalnej jaskini, która z zewnątrz przypomina chatkę. Stwór głównie śpi, ale niemiłosiernie przy tym chrapie, mlaska, a czasami… beka. Dzieci na pewno byłyby przeszczęśliwe z możliwości spotkania trollicy. Obok znajduje się niewielki port rybacki. Z innych atrakcji w okolicy można wymienić Duus Hus Cultural Centre, który zawiera m.in. ogromną i ciekawą kolekcję modeli statków. Można też tutaj poznać historię regionu, obejrzeć autentyczne przedmioty codziennego użytku z poprzedniego stulecia, czy dowiedzieć się więcej o islandzkiej florze i faunie. Mnie muzeum nie porwało, ale inni turyści bardzo sobie chwalą to miejsce. Wstęp kosztuje 1500 ISK, czyli około 52 zł. Studenci mają zniżkę. Ceny, godziny otwarcia i ekspozycję zobaczycie na stronie: https://sofn.reykjanesbaer.is/duusmuseum/duus-museum/about

Islandzkie miasteczka

To raptem dwa z wielu zapomnianych miasteczek do których praktycznie nikt nie zagląda. Tak po prawdzie to faktycznie nie ma co tam za bardzo robić, dlatego nie można oczekiwać od nich fantastycznych atrakcji. Uważam jednak, że warto poznać to z pozoru nieinteresujące oblicze Islandii i pokręcić się po jednym, albo nawet kilku niemal opustoszałych miasteczek. Dopiero tam widać jak wygląda prawdziwe życie na Islandii. Trudne, odosobnione, często skazane na walkę z żywiołem. Odcięte od tego cywilizowanego świata do którego przywykliśmy. Wyspa lodu i ognia jest przepiękna w swojej ekstremalności, ale wiem, że nie chciałabym tam mieszkać. Wspaniale jest odwiedzić Islandię raz na jakiś czas i nasycić się nietuzinkowymi krajobrazami, ale zaakceptować nieobliczalną naturę nie jest już tak łatwo. W tym całym odhaczaniu najlepszych atrakcji Islandii warto dać sobie czas na zobaczenie wyspy takiej jaka jest.

Przeczytaj też inne teksty z Islandii:

Reykjavik – co warto, gdzie, kiedy i za ile?

Czarna plaża Reynisfjara na Islandii i półwysep Dyrhólaey

Gorące źródła na Islandii – Blue Lagoon vs. Mývatn Nature Baths

Tanie podróżowanie po Islandii + kosztorys

Złoty Krąg – brama do Islandii

Najpiękniejsze wodospady na Islandii, które musisz zobaczyć

Lodowiec Vatnajökull i jeziora polodowcowe na Islandii

Zwierzęta na Islandii – gdzie ich szukać?

Aktualne ceny w Islandii

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.