Nie jestem zwolenniczką przywożenia z podróży całego wora pamiątek, zwłaszcza tych w typowym rozumieniu. Jednak lubię przed wyjazdem zorientować się, co warto kupić w danym kraju. Pamiątki z Jordanii nie są szczególnie charakterystyczne, ale można wśród nich znaleźć kilka skarbów. W tym tekście prezentuję, co warto przywieźć z Jordanii i gdzie kupować pamiątki.

Pocztówki i magnesy w Jordanii

Na pierwszy rzut idą najczęściej kupowane w podróży drobiazgi. Jeśli chodzi o pocztówki, to wybór jest dość ograniczony i rozczarowujący. Kartki są kiepskiej jakości, często wyblakłe i rozmazane. Z trudem można wybrać coś względnie ładnego. Inaczej ma się sprawa z magnesami. Oprócz najtańszych magnesów za jednego dinara warto zwrócić uwagę na magnesy-mozaiki z flagą Jordanii. Wyglądają naprawdę ciekawie. Dostępne są też inne flagi, ale kto chciałby przywozić z Bliskiego Wschodu np. flagę Szwecji? 😊. No dobra, gdyby była tańsza, to kupiłabym :P. Taki magnes kosztuje dwa dinary (10,60 zł). Widziałam je w Madabie.

Jedzenie w Jordanii

Ciekawym pomysłem będzie przywiezienie np. krwiście czerwonego granatu – są naprawdę ogromne i słodkie! To jest jedyna sytuacja, w której legalnie i bezpiecznie możesz przewieźć granat w samolocie 😉. Warto też kupić słodycze z orzechami – są dodawane niemal do wszystkiego, a w dodatku są też bardzo pożywne. Jeśli masz bagaż rejestrowany, to koniecznie przywieź hummus.  Jest nieporównywalnie lepszy od tego, który znajdziesz w Polsce. Pysznym produktem jest też pasta z bakłażana – mutabbal. Oj, chleb zamoczony w tej paście smakował naprawdę genialnie, zwłaszcza w pięknych okolicznościach przyrody.

Jeśli chodzi o jedzenie, to ja przywiozłam też… ogórki, które są najlepszymi jakie jadłam w życiu! Nasycony, słodki smak w niczym nie przypomina tego, który znam z innych miejsc.

Kosmetyki z Morza Martwego w Jordanii

Już za jednego dinara (5,30 zł) możesz kupić maseczkę z błota z Morza Martwego. Wybór jest niesamowity. Od mydeł, po żele, kremy i co tylko sobie wymyślisz. Sklep wyłącznie z takim asortymentem widziałam w centrum Madaby. Odniosłam jednak  wrażenie, że w Izraelu zrobili większy biznes z produktów z udziałem Morza Martwego. Więcej o tym pisałam w tekście „Morze Martwe w Jordanii – darmowe plaże i najlepsze punkty widokowe”.

Arabskie perfumy w kostce

Wyglądają jak mydło, a działają jak perfumy – nieźle, prawda? Występują w różnych zapachach. Te najtańsze widziałam za 4 JOD (21 zł). Można nim nacierać np. nadgarstki. Sprzedawane są w pięknych, metalowych puszeczkach.

W Wadi Musa poznaliśmy parę Polaków, która pokazała nam słodką  i delikatnie pachnącą, bursztynową kostkę, którą kupili w Petrze. Ja też zapragnęłam ją mieć, więc następnego dnia postanowiłam dokonać zakupu. Długo nie musiałam szukać tego stoiska, bo nagle w powietrzu pojawił się bardzo intensywny, piękny i znajomy zapach. Wysoka cena – 10 JOD (53 zł), brak zainteresowania sprzedawcy nami i jego niechęć do targowania się sprawiły, że musiałam przemyśleć sobie tę decyzję.

Kiedy już doszłam do wniosku, że jednak chcę mieć taką pamiątkę z Jordanii, to wróciliśmy do sprzedawcy z zamiarem dokonania zakupu. Jacek powiedział, że zmieniliśmy zdanie, po czym zapytał z ciekawości z czego zrobiona jest taka kostka i… przeżył lekki szok, kiedy usłyszał „głównie z tłuszczu wielorybiego”. Ja na słowo wieloryb doznałam chyba jeszcze większego osłupienia. Tak ładnie brzmiące piżmo ambry (ambrette) jest tak naprawdę wydzieliną kaszalota. Sprzedawca powiedział, że jest ona pobierana z paszczy zwierzęcia, co jest nieszkodliwe. Wtedy nie uwierzyłam, że nie wiąże się to z krzywdą wielorybów, więc momentalnie odechciało mi się intrygujących perfum. Jestem zdecydowanie przeciwko polowaniom na wieloryby i nie chciałam w żaden, świadomy sposób przyczyniać się do tego procederu. W rzeczywistości ambra faktycznie jest wydzieliną pochodzącą z żołądka wieloryba, którą on może wydalić, np. wymiotując. Wtedy taka substancja pływa sobie w wodzie, a po jakimś czasie zlepia się w woskowatą bryłę. Okazuje się, że ambra to cenny i bardzo drogi składnik wielu perfum, w tym np. Chanel No. 5. No cóż… Tłuszcz wieloryba, jak go nazwał sprzedawca zbyt negatywnie podziałał na moją wyobraźnię 😉. Poza tym pomyśleliśmy też sobie: co wieloryb ma wspólnego z Jordanią?

Mozaika z Drzewem Życia

Jedną z największych atrakcji Madaby jest słynna mozaika przedstawiająca najstarszą znaną mapę Ziemi Świętej z VI wieku. W niemal każdym sklepie z pamiątkami można znaleźć ogromny wybór mozaik z biblijnym Drzewem Życia. Niektóre mają naprawdę ogromne rozmiary. My kupiliśmy sobie mały, nieoprawiony obrazek, który powiesimy na naszej podróżniczej ścianie jako pamiątkę z Jordanii. Po drobnych negocjacjach zapłaciliśmy za niego 4 JOD (21 zł) pomimo pierwotnej ceny 5 JOD. Na lotnisku w Ammanie widziałam znacznie brzydszą, pseudo mozaikę w oprawce za ponad trzy razy tyle!

Ceramika

W Jordanii nie brakuje pięknych, kolorowych miseczek w różnych rozmiarach. Z tego co zdążyłam zaobserwować, były pożądanym obiektem wielu kobiet 😊. Najbardziej spodobał mi się starszy sprzedawca w Madabie, który z rozbrajającą szczerością opisywał swoje produkty w mniej więcej taki sposób:

–Te talerze są z Tunezji. A te tutaj z Turcji. Jeśli chcecie kupić coś tureckiego, to możecie albo pojechać do Turcji, albo kupić tutaj – jak wolicie.

Po czym pokazał na skromną półeczkę, mówiąc po prostu:

– A to jest z Jordanii.

No tak, jordańskie pamiątki w Jordanii? Nuda! 😛 Przynajmniej nie wciskał nam kitu, że wszystko jest ręcznie robione, a w dodatku przez ósme pokolenie lokalnych rzemieślników :P.

Chusta arafatka

Dużą popularnością wśród turystów cieszyły się też arabskie chusty – kefije, nazywane też arafatkami. Większość z nich była kiepskiej jakości, ale tym, co zachęcało do ich zakupu było efektownie wyglądające wiązanie na głowie w cenie. Chcesz mieć profesjonalnie ułożone arabskie nakrycie głowy? Poproś sprzedawcę, zrobi Ci je w mig 😊.

Dywany

Wcale nie musisz wykupować 30 kg bagażu, żeby przywieźć z Jordanii dywanik. Wybór jest naprawdę ogromny. Sama byłam świadkiem jak stojąca obok Włoszka głaskała sprzedawany przez Beduinów na pustyni Wadi Rum biały dywanik z wełny wielbłąda, mocno walcząc z myślami czy go kupić. Jeśli lubisz takie rzeczy, musisz przygotować się na większy wydatek.

Gdzie kupować pamiątki w Jordanii?

Najwięcej punktów z pamiątkami, a co za tym idzie największy wybór, widzieliśmy w Petrze. Nie chcieliśmy robić tam zakupów, bo mieliśmy jeszcze przed sobą kilka dni w Jordanii. Poza tym żelazna zasada mówi, żeby nie kupować w najbardziej turystycznych miejscach. Wbrew pozorom w tym przypadku jest jednak inaczej. Sprzedawcy mieli fajne promocje, np. Siedem magnesów za dwa  (lub trzy – nie pamiętam dokładnie, ale to wciąż atrakcyjna opcja) dinary. Poza tym byli bardziej skłonni negocjować cenę, bo konkurencja jest naprawdę spora. Raczej trudno w takim miejscu się utrzymać, więc może warto kupić coś, co się spodoba i wesprzeć w ten sposób finansowo mieszkańców. Mnie przypadł do gustu miniaturowy Skarbiec – najsłynniejszy zabytek i ikona Petry. Wyglądał jakby naprawdę został wykuty w skale, choć w rzeczywistości był dość oklepany i do kupienia w każdym sklepie z pamiątkami.

Duży wybór pamiątek był też w Madabie. To całkiem spore i turystyczne miasto, więc nie brakuje w nim sklepików. My właśnie tam zaopatrzyliśmy się w nasze pamiątki.

Pamiątki na lotnisku w Ammanie

Tylko raz spotkałam się z tańszymi pamiątkami na lotnisku niż na mieście i było to nie w Jordanii, a w Dubaju. Zgodnie z tendencją, suweniry w porcie lotniczym Amman były znacznie droższe od tych, które widzieliśmy w sklepikach w królestwie. Wybór jest całkiem spory, ale pamiątki są powtarzalne, często plastikowe i… mało unikalne. Dałoby się oczywiście znaleźć coś atrakcyjnego, jak np. duży, bardzo ładny magnes, ale cena 10 $ potrafi odstraszyć. Nie zostawiaj więc kupowania pamiątek na koniec, bo na lotnisku możesz słono za nie przepłacić!

PS. Zdjęcia za wyjątkiem tytułowego prezentują suweniry właśnie z portu lotniczego Amman.

Jeżeli masz jakieś pytania, albo chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, to pisz śmiało w komentarzu, na maila lub w wiadomościach na Facebooku. Zachęcamy przy okazji do śledzenia naszej strony w tym serwisie, gdzie informujemy o wszystkich tekstach i publikujemy także inne treści.

Przeczytaj też pozostałe teksty o Jordanii:

Petra w jeden dzień – plan zwiedzania i punkty widokowe

Morze Martwe w Jordanii – darmowe plaże i najlepsze punkty widokowe

Wadi Rum w Jordanii – samodzielnie czy z biurem?

Pustynia Wadi Rum w Jordanii – jak, gdzie, kiedy i za ile?

Droga Królewska w Jordanii – punkty widokowe na King’s Highway

Czy Jordania jest bezpieczna? Bezpieczeństwo w Jordanii

Gdzie spać w Jordanii? Tanie noclegi w Jordanii

Pustynia Wadi Rum w jeden dzień – plan wycieczki

Rezerwat Dana – perła jordańskiej natury

Co zjeść w Jordanii? Kuchnia jordańska

Podróż do Jordanii na własną rękę – jak się przygotować?

Wiza do Jordanii 2019 + Jordan Pass w praktyce

Kiedy jechać do Jordanii? Zima w Jordanii w praktyce

Tydzień w Jordanii – gotowy plan podróży

Wypożyczenie samochodu w Jordanii – porady i ceny

Aktualne ceny w Jordanii 2019. Ile kosztuje tydzień w Jordanii?

17 komentarzy

  1. Wow, nie miałam pojęcia, że istnieją perfumy w kostce. Również podchodziłabym sceptycznie do wiadomości, że wielorybom nie dzieje się krzywda, jeśli wiedziałabym, że perfumy są z ich wydzieliny. Tyle rzeczy nie wie się o produktach, których używa się na co dzień. Chociaż nie jestem zwolenniczką kupowania pamiątek (kocham za to fotografowanie chwil), to na pewno skusiłabym się na perfumy w kostce.

    • globfoterka Odpowiedz

      Ja też raczej skromnie obchodzę się z pamiątkami. Wysyłam pocztówki, przywożę magnesy rodzinie i wybieram coś na podróżniczą ścianę. Za często podróżuję, żeby zwozić do domu masę bibelotów (choć czasami trudno się powstrzymać). A zdjęcia to faktycznie bezcenna i niepowtarzalna pamiątka! 🙂

    • globfoterka Odpowiedz

      To nie mydło, to perfum właśnie :). Po prostu wygląda jak mydło, bo jest w kostce.

    • globfoterka Odpowiedz

      Ja z Maroka przywiozłam małe, srebne lusterko w charakterystycznym kształcie drzwi, które tak bardzo kojarzą mi się z Marokiem. No, i kilka innych drobiazgów, w tym szafran dla mojego chłopaka :). Nie mają tam za to kosmetyków z Morza Martwego :P.

  2. Ależ bym zjadła takiego granata, tych ogóreczków co piszesz, pasty z bakłażana… Zdecydowanie jednak przywiozłabym coś z kosmetyków!

    • globfoterka Odpowiedz

      Mieliśmy niestety tylko bagaż podręczny, więc obawiałam się, że kosmetyki mogłyby wylądować w koszu na lotnisku. Choć z Izraela, w zasadzie nieświadomie przywieźliśmy łagodzący żel z minerałami z Morza Martwego, który wyraźnie przekraczał limit 100 ml.

  3. Zacznę od tego, że zdjęcia są cudowne. I bardzo Ci zazdroszczę tej podróży. Ja zawsze przywiozę magnesy i pocztówki 🙂 A jak jadę gdzieś samochodem to często kupuje lokalny alkohol.
    Tymi perfumami mnie zaskoczyłaś i to bardzo.
    Tym jedzeniem zrobiłaś mi smaka na ogórki.
    Ach…..

    • globfoterka Odpowiedz

      Dziękuję :). Alkohol też czasami przywozimy, zwłaszcza wino. W Jordanii i pozostałych krajach arabskich nie pija się praktycznie w ogóle alkoholu, więc korzystaliśmy z innych dobrodziejstw :).

  4. Ja zawsze przywożę z podróży jakieś klimatyczne, lokalne miseczki czy talerzyki. Moja kolekcja do fotek kulinarnych rośnie z każdą podróżą 🙂

Napisz komentarz